Andrzej Strejlau: Dzisiejszy futbol opiera się na pieniądzach

 

– Po co w takim razie Ruch zagrał z Żyliną? Bo trener chciał sobie zobaczyć z boku, jak jego zespół traci dziewięć bramek? Czemu miało służyć to spotkanie? Może niech niektórzy dwa razy wcześniej zastanowią się nad rozegraniem jakiegokolwiek sparingu, bo widzę, że kilka osób w ogóle nie ogarnia tego tematu – mówi Andrzej Strejlau.

Andrzej Strejlau
Andrzej Strejlau by Ralf Lotys (Sicherlich) via fot. Wikimedia Commons

Okienko transferowe otwarte od jakiegoś czasu, a w naszej lidze zamiast sprowadzać piłkarzy, to ich się pozbywa…
Należy się cieszyć, że jest tak duże zapotrzebowanie na polskich piłkarzy, w szczególności na tych młodych polskich zawodników. Mam nadzieję, ze przełoży się to także w późniejszym czasie na ich sukcesy z reprezentacją. To, że wyjeżdżają, jest nieuchronnym procesem w polskim futbolu. Ponadto kluby zachodnie wiedzą jak kupować piłkarzy – im wcześniej kupią piłkarza, w im młodszym wieku, jak chociażby Leverkusen kupiło Milika, tym więcej pieniędzy zaoszczędzą, bo będzie on tańszy, niż gdyby mieli kupić go np. za 2 lata. Taka jest rzeczywistość…

Arkadiusz Milik odchodzi do Bundesligi, ale taki Paweł Wszołek ma już na ten temat zupełnie inne zdanie…
Musielibyśmy poznać całą sprawę od środka, bo tak to możemy tylko gdybać, dlaczego nie zdecydował się na przeprowadzkę do Hannoveru. Widać było, że Wszołek był oburzony, ale ciężko powiedzieć czyim zachowaniem – czy klubu, w którym jest obecnie, czy menadżera, czy też działaczy Hannoveru? Widocznie ocenił, że to jeszcze nie jest jego czas, aby spróbować swoich sił zagranicą. Przypuszczam, ze może mieć jakąś inną opcję transferu w zanadrzu. Być może chce dograć spokojnie sezon do końca, a później odejść do innego, lepszego dla niego klubu.

A my, zamiast emocjonować się tym, że nasze zespoły wzmacniają się wielkimi nazwiskami, żyjemy przeprowadzką Bereszyńskiego z Poznania do Warszawy. Smutne to trochę…
To są rzeczy medialne. Tutaj chodzi o sam fakt tego, że wychowanek Lecha trafia do odwiecznego rywala i to głównie z tego powodu, o tym transferze jest tak głośno. Z tego żyją media i dziennikarze.

Tak, tyle tylko, że w sierpniu, w meczach el. Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, będą nas lały zespoły z Azerbejdżanu…
Być może pan ma rację. Ale może wszystkiemu winna jest sytuacja finansowa polskich klubów i prezesi są wręcz zmuszani do pozbywania się lepszych piłkarzy, aby załatać swoje dziury w budżetach? Krezusami finansowymi nasi właściciele nigdy nie byli i nigdy nie będą. Arek Piech odchodzi z Ruchu, ale odchodzi właśnie dlatego, aby klub pozbył się niektórych zaległości finansowych, których przez kilka lat się uzbierało. I to jest konieczność!

Podaje Pan przykład Ruchu Chorzów, który w zeszłą sobotę przegrał ze słowacką Żyliną 2:9…
Byłem w szoku, kiedy usłyszałem z ust jednego z działaczy „Niebieskich”, że on nie bierze w ogóle pod uwagę wyników gier kontrolnych. To ja się pytam – po co on w ogóle do tych gier dopuszcza swój zespół? Mecze kontrolne są od tego, aby zobaczyć w jakiej formie są piłkarze, przyjrzeć się im z bliska i zobaczyć na kogo można postawić w nadchodzącej rundzie. Po co w takim razie Ruch zagrał z Żyliną? Bo trener chciał sobie zobaczyć z boku, jak jego zespół traci dziewięć bramek? Czemu miało służyć to spotkanie? Może niech niektórzy dwa razy wcześniej zastanowią się nad rozegraniem jakiegokolwiek sparingu, bo widzę, że kilka osób w ogóle nie ogarnia tego tematu.

Nadal piłkarze z naszej ligi odchodzą, a nie przychodzą. Poziom co roku drastycznie się obniża. To jak zapełnić te nowoczesne stadiony, skoro nie ma nawet dla kogo na te stadiony przychodzić?
Kibice jak na razie przychodzą tylko na reprezentację. Wiadomo nie od dziś, że ludzie przyjdą na mecz, tylko wtedy, kiedy zagwarantowany będą mieć wysoki poziom widowiska, a widać to chociażby po meczach siatkówki w Polsce. Trzeba jednak pomyśleć nie tylko o sprowadzeniu i utrzymaniu gwiazd, ale także o cenach biletów. Nasze społeczeństwo nie należy przecież do najbogatszych. Przypomnijmy sobie, jak jakiś czas temu, bilety na mecze Górnika Zabrze kosztowały 5 zł i stadion zapełniał się do ostatniego miejsca, mimo iż w tamtym okresie, Górnik nie grał jakiegoś fantastycznego futbolu. Mimo wszystko, zgadzam się z tym, że dobry poziom przyciąga ludzi na stadiony i o tym muszą pamiętać prezesi naszych ligowych klubów.

Może w takim razie, właściciele kilku klubów w Polsce, powinni pozbyć się swoich tzw. „problemów” i oddać je w ręce zagranicznych inwestorów? Może w ten sposób ruszymy z miejsca?
Ten moment nadejdzie. To jest nieuchronne. Być może już za niedługo, pojawi się w Polsce jakiś kapitał arabski, lub rosyjski i wpompuje w któryś klub olbrzymie pieniądze, które zagwarantują rozwój naszemu ligowemu futbolowi. Od tego nie uciekniemy. Polski kapitał niewiele zdziała na rynku europejskim, co mogliśmy zobaczyć na przykładzie chociażby Śląska Wrocław, gdzie Zygmunt Solorz furory nie zrobił. Obecnie w piłce liczą się pieniądze. Na nich opiera się dzisiejszy futbol.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *