Anna Tomaszkiewicz-Gorgosz – pochłonięta pomocą

Anna Tomaszkiewicz-Gorgosz z tarnowskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej została laureatką honorowego wyróżnienia w konkursie „Małopolski Pracownik Socjalny Roku 2017 – Mamy moc pomagania”. Koordynatorka Zespołu Pracy Socjalnej prowadzi m.in. grupę wsparcia dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością, a chęć niesienia pomocy innym towarzyszy jej od najmłodszych lat, kiedy to jako kilkuletnia dziewczynka wstąpiła w szeregi harcerzy.

Anna Tomaszkiewicz-Gorgosz (pierwsza z prawej)

– Odkąd pamiętam, chciałam pomagać ludziom. Początkowo robiłam to jako harcerka. Uśmiech na twarzy drugiego człowieka sprawia, że czuję się fantastycznie. Przez wiele lat byłam związana z harcerstwem. Nawet po ślubie pełniłam jeszcze rolę instruktorki. Chciałam, aby pomoc wypełniała również moje życie zawodowe, więc związanie swojej przyszłości z zawodem pracownika socjalnego wydawało się najlepszym rozwiązaniem – śmieje się pani Ania, która tytuł pracownika socjalnego uzyskała w 2004 roku i przez pierwsze trzy lata pracowała w Krakowie. Dopiero w 2015 roku przeniosła się do MOPS-u w Tarnowie, gdzie podjęła pracę w Dziale Specjalistycznej Pomocy Środowiskowej jako pracownik socjalny Zespołu Pracy Socjalnej Rejonu.

Tytuł najlepszego pracownika socjalnego w województwie w kategorii „Animacja”, który pani Ania odebrała w Krakowie, nie był przypadkowym. Wszystko za sprawą utworzenia przez nią specjalnej grupy wsparcia dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Jury konkursu w uzasadnieniu przyznania nagrody zwróciło uwagę na jej umiejętność odpowiedniego dobrania narzędzi do działania w środowisku lokalnym oraz na sposób udzielania skutecznej pomocy swoim podopiecznym.

– Grupę zawiązałam w maju 2016 roku. Pracując w terenie, doskonale widziałam, z jakimi problemami muszą radzić sobie na co dzień rodzice dzieci z niepełnosprawnością. Stwierdziłam, że warto wyjść temu naprzeciw. Mamy takich dzieci nie wiedziały, z jakich pomocy mogą skorzystać, jakie formy terapii będą najlepsze dla ich pociech oraz w jaki sposób mogą starać się o różnego rodzaju dofinansowania. Po przeprowadzonej dokładnej analizie postanowiłam, że spotkania organizowane będą raz w miesiącu, często przy współudziale zaproszonych specjalistów z zakresu pedagogiki, psychologii, czy medycyny.

Ostatecznie okazało się, że zawiązanie grupy było idealnym posunięciem. W przedsięwzięcie zaangażowało się 25 mam niepełnosprawnych dzieci, które podczas spotkań wymieniały się doświadczeniami i pomysłami na poprawę jakości opieki nad swoimi pociechami. – Mamy zaczęły informować się nawzajem o ośrodkach przeprowadzających rehabilitację, rekomendują sobie nawzajem najlepszych lekarzy, czy lekarstwa. Postanowiłam również, że co jakiś czas będziemy przygotowywać dla nich małe atrakcje, które pomogłyby zapomnieć im o problemach dnia codziennego. Nie zbrakło więc specjalnych spotkań integracyjnych, na które mamy przynosiły swoje wypieki, wspólnych seansów filmowych, a nawet wypadu na warsztaty z hipoterapii, gdzie panie mogły zapoznać się z plusami takiej formy rehabilitacji, a także same zasiąść na koniu – mówi pani Ania, która dodaje, że to właśnie mamy są w głównej mierze odpowiedzialne za sukces grupy. – Ja jestem tylko jej inicjatorką. Najważniejszymi momentami naszych spotkań są te, w których panie otwierają się wobec siebie i mówią wprost o swoich problemach i szukaniu pomocy w ich rozwiązaniu. Najciekawsze jest to, że te kilkanaście spotkań zaowocowało tym, że dotychczas zupełnie obce sobie osoby, zaczęły prywatnie się komunikować. Panie wysyłają do siebie smsy i dzwonią, prosząc o pomoc w rozwiązaniu danej sytuacji. To największy sukces tej inicjatywy.

Ewa Siedlik, zastępca dyrektora MOPS w Tarnowie twierdzi, że Anna Tomaszkiewicz-Gorgosz jest wzorem do naśladowania dla pracowników, którzy rozpoczynają swoją pracę w tym zawodzie. – Jej sukces w ogóle mnie nie zaskoczył. Pani Ania podejmuje szereg działań, które w znaczny sposób wykraczają poza ramową codzienną pracę pracowników socjalnych. Jest bardzo zaangażowana w to, co robi. Najważniejszy jest dla niej człowiek. Skupia się na tym, aby wyprowadzić go z trudnej sytuacji życiowej. W poprzednim roku pani Ania otrzymała już od nas jedno wyróżnienie z okazji Dnia Pracownika Socjalnego. W tym przypadku jej działania docenił pracodawca, jednak wydaje mi się, że nagroda otrzymana w ramach konkursu „Małopolski Pracownik Socjalny Roku 2017 – Mamy moc pomagania” jest dla niej jeszcze cenniejsza, ponieważ została do niej nominowana przez osoby, którym pomaga na co dzień. To świadczy o tym, jak wielkim szacunkiem jest przez nich obdarzona.

Warto zaznaczyć, że stworzenie grupy wsparcia dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością nie było jedyną inicjatywą, w jaką angażowała się pani Ania. W ubiegłym roku prowadziła również warsztaty w ramach akcji „Wychowanie bez klapsa”, prowadziła grupę wsparcia dla samotnych rodziców, a także organizowała trening budżetowy dla ubogich rodzin mający na celu ukazanie zalet i korzyści wynikających z wprowadzenia w życie zasad racjonalnego gospodarowania budżetem domowym. – Wiele osób pyta mnie, skąd czerpię energię do działania na rzecz innych osób. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że to bardzo odpowiedzialna praca, ponieważ często odpowiadamy za życie drugiego człowieka. Nasze działania muszą być mądre, wyważone i profesjonalne. To specyficzna praca, którą mogłabym porównać do pracy lekarza, policjanta, czy strażaka. Uważam, że możemy tutaj mówić wręcz o powołaniu do tego zawodu. Najważniejsze to rozmawiać z ludźmi. Należy dać im szansę się otworzyć, aby mogli opowiedzieć o swoich problemach. Wówczas wiele zyskujemy w ich oczach – mówi najlepsza pracownica socjalna w Małopolsce dodając, że już teraz ma w głowie kolejne pomysły na pomoc najbardziej potrzebującym. – W przyszłości chciałabym zostać superwizorem pracy socjalnej i trenerem interpersonalnym, co pozwoliłoby mi prowadzić zajęcia dla tarnowskiej młodzieży, która zmaga się z wieloma problemami. Będąc trenerem interpersonalnym, mogłabym umożliwić takim osobom wydobycie pozytywów, jakie w sobie skrywają, co wpłynęłoby na ich późniejsze funkcjonowanie w środowisku. Nasza pomoc powinna polegać przede wszystkim na tym, aby ludziom żyło się lepiej…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *