Trwająca od kilku tygodni epidemia koronawirusa sprawiła, że wiele inwestycji wpisanych w tegoroczne budżety gmin w naszym powiecie stanęło pod znakiem zapytania. Burmistrzowie i wójtowie zastanawiają się, na jakie prace uda się uzyskać rządowe pieniądze, a które inwestycje zostaną przeniesione na kolejne lata. Najbardziej na koronawirusie mogą ucierpieć inwestycje drogowe, a także te związane z budową kanalizacji.

– Największa nasza inwestycja, czyli prace związane z renowacją zakliczyńskiego rynku jest niezagrożona – mówi burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak.

Najważniejsze inwestycje bez problemów

Panująca od kilku tygodni epidemia nie opóźnia na razie większości inwestycji w regionie. Prace, na które zostały podpisane umowy, idą pełną parą. Gorzej z inwestycjami, które na podpisy i ewentualne przelanie funduszy wciąż czekają. W przypadku wielu gmin w naszym powiecie, niektóre długo wyczekiwane przez mieszkańców inwestycje mogą zostać przesunięte na bliżej nieokreśloną przyszłość.

– W projekcie budżetu na ten rok mieliśmy zapisane 12 mln zł na inwestycje – mówi burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak. – Największa nasza inwestycja, czyli prace związane z renowacją zakliczyńskiego rynku jest niezagrożona. Na pewno będzie realizowana i w tym roku przeprowadzimy wszystkie prace. Pod dużym znakiem zapytania stanęły za to inwestycje związane z zabezpieczeniem osuwiska w Paleśnicy, a także osuwiska w Faliszewicach. Bierzemy pod uwagę sytuację, że nie uda się pozyskać na te inwestycje rządowych funduszy. Ten rok pod względem rozwoju gmin nie powinien być najgorszy. Gorzej może wyglądać rok 2021. Jeżeli odpowiednio wcześnie gospodarka nie wróci na właściwe tory, to gminne budżety w przyszłym roku będą zdecydowanie niższe niż do tej pory, a co za tym idzie, inwestycji też będzie znacznie mniej.

Problemu nie będzie też z jedną z największych inwestycji w naszym powiecie, czyli budową obwodnicy Tuchowa. Jak zapewnia burmistrz miasta, Magdalena Marszałek, prace rozpoczną się końcem wiosny, a wykonawca cały czas kontaktuje się z gminą i zaczyna dopracowywać szczegóły organizacyjne rozpoczęcia inwestycji. – W tym roku zaplanowaliśmy mało inwestycji, ponieważ nie mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy w budżecie na ich realizację. Zdecydowanie największą kwotę pochłonie budowa obwodnicy Tuchowa. Tutaj prace są niezagrożone. Mamy podpisane umowy, przyznane dotacje i wszystko odbywa się zgodnie z planem. Cała inwestycja ma kosztować nieco ponad 60 mln zł, a jej zakończenie planowane jest na koniec 2021 roku. Problemem może być pozyskanie pieniędzy na remonty dróg. Poza tym w Lubaszowej mieliśmy zamiar wymienić nawierzchnię boiska i również tutaj może pojawić się problem. Podobnie jest z remontem jednej z zabytkowych kapliczek. Do tej pory było tak, że to gminy musiały przystawać na propozycję firm ubiegających się o wykonanie danego zadania. Koronawirus sprawił, że przedsiębiorcy znacznie obniżyli swoje wymagania finansowe i inwestycje można zrealizować za o wiele mniejsze pieniądze niż dotychczas. Trzeba jednak te pieniądze posiadać…

Z realizacją wielomilionowej inwestycji, jaką jest budowa „Parku Zdrojowego” w Ciężkowicach, również nie będzie problemu. Prace, które pochłoną 22 mln zł, mają sprawić, że podtarnowską gminę zacznie odwiedzać niespotykana do tej pory liczba turystów. „Park Zdrojowy” ma być również krokiem milowym do przyznania Ciężkowicom statusu uzdrowiska. – Te prace nie są zagrożone. Mamy umowy, mamy pieniądze – mówi burmistrz Ciężkowic, Zbigniew Jurkiewicz. – Niestety negatywne skutki koronawirusa nie ominą również naszej gminy. Wiele wskazuje na to, że nie dokonamy modernizacji boisk sportowych w Jastrzębi. Ucierpią też strażacy. Posłowie zdecydowali, że na walkę w wirusem COVID-19 mają zostać przeznaczone pieniądze, które były zarezerwowane dla OSP. Tym samym raczej nie należy spodziewać się nowego samochodu dla strażaków z ciężkowickiej jednostki, a remontu nie doczeka się także remiza w Jastrzębi.

Drogi będą musiały poczekać?

Pomimo tego, iż władze gminy Gromnik usłyszały, że nie mają co liczyć na dofinansowanie budowy szkoły w Siemiechowie, to jak twierdzi wójt tamtejszej gminy, Bogdan Stasz, inwestycja będzie realizowana. – Sami budujemy ten obiekt od kilkunastu lat i nadal będziemy to robić. Decyzja ministerstwa nie wpłynie na opóźnienie oddania obiektu do użytku uczniów. Wiele wskazuje na to, że w związku z epidemią koronawirusa nie uda się wyremontować dróg z tzw. powodziówek. Liczyliśmy również na budowę przydomowych oczyszczalni ścieków w naszej gminie i tutaj też może pojawić się problem.

Z kolei w gminie Pleśna prowadzone są trzy większe inwestycje. Dotyczą one zagospodarowania przestrzeni publicznej w Rychwałdzie oraz w Szczepanowicach, a także rewitalizacja ośrodka „Relaks”. Jak zapowiadają władze tamtejszej gminy, żadna z tych inwestycji nie jest zagrożona i będzie zrealizowana. Jedynym problemem, podobnie jak w przypadku innych gmin może okazać się remont dróg w ramach programu z zakresu usuwania skutków powodzi.

– Na pewno nie będziemy organizować żadnych imprez plenerowych, czy spotkań z artystami w ramach budżetu obywatelskiego, jak miało to miejsce w latach poprzednich – mówi Zbigniew Mączka, burmistrz Radłowa. – Nie będziemy także realizować inwestycji w ramach programu „Małopolskie remizy”, a także prawdopodobnie wycofamy się z pomysłu remontu boisk sportowych. Nie rezygnujemy jednak z żadnych większych projektów. Budowa parkingu park&ride jest realizowana, podobnie jak przygotowanie żłobka dla dzieci. Te inwestycje są niezagrożone.

Kłopoty nie ominą również gminy Wojnicz. W jej przypadku największym problemem może być zrealizowanie prac związanych z termomodernizacją dwóch szkół w Wojniczu oraz w Wielkiej Wsi, a także Domu Ludowego w tamtejszej miejscowości. Nie wiadomo również co z budową PSZOK, na który gmina złożyła projekt i czeka na dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego.

Nie będzie wody i kanalizacji?

– Urząd marszałkowski wycofuje się z szeregu inwestycji. Nie ma już dofinansowań dla strażaków, czy na budowę i remont boisk, a są to inwestycje, które mieliśmy zaplanowane na ten rok – załamuje ręce wójt Wietrzychowic, Tomasz Banek. – Nie dojdzie więc prawdopodobnie do remontu remizy w Miechowicach Wielkich, a także do poprawy infrastruktury sportowej w Sikorzycach. Jesteśmy stosunkowo biedną gminą i praktycznie wszystkie nasze inwestycje musimy opierać na zewnętrznych dofinansowaniach. Cieszymy się, że przynajmniej najważniejsze z naszego punktu widzenia prace będą realizowane. Przygotowujemy już dokumentację na żłobek, klub seniora, a także remontujemy szatnie dla klubu sportowego…

W nieciekawym położeniu znalazła się gmina Ryglice. W tym roku w tamtejszej gminie planowano 20-milionową inwestycję związaną z rozbudową sieci wodociągowych i kanalizacyjnych. Wiele wskazuje na to, że znaczna część mieszkańców zostanie pominięta przy przeprowadzaniu prac. – Już w ubiegłym roku rozpoczęliśmy prace, dlatego mieszkańcy Lubczy i Woli Lubeckiej mogą spać spokojnie, ponieważ tam nie ma zagrożenia, iż inwestycja nie zostanie zrealizowana. Gorzej wygląda sytuacja z Ryglicami, Zalasową, Uniszową i Bistuszową – mówi burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn. – Jeżeli zwolnimy z czynszu do końca roku przedsiębiorców działających w gminie, a także na kwartał umorzymy podatki, to straty w budżecie będą olbrzymie. Wówczas nawet dysponując zewnętrznym wsparciem na dokończenie inwestycji, nie będziemy posiadać wystarczająco dużo własnych funduszów, aby ją zrealizować. Mówimy o ponad 20 km sieci wodno-kanalizacyjnej. Prawdopodobnie około 200 gospodarstw będzie musiało poczekać, aż uda nam się doprowadzić do nich sieć.

Wójt Skrzyszowa, Marcin Kiwior, nie ma aż tak dużych problemów. Podtarnowska gmina miała przeznaczone 13 mln zł na inwestycje w tym roku i większość z nich będzie realizowana. Nie oznacza to jednak, że w Skrzyszowie nie będą szukać oszczędności. – Cięcia będą, ale przede wszystkim w wydatkach bieżących. Wyłączyliśmy już prąd oraz ogrzewanie w szkołach. Będziemy także oszczędzać na przedszkolach oraz urzędzie – mówi Marcin Kiwior. – Chcemy w bardziej racjonalny sposób wydawać pieniądze. Ograniczymy delegacje, szkolenia, zakupy do szkół, czy nagrody. Na pewno pozostawimy stypendia, bo te traktuję jako inwestycję w przyszłość gminy. Zastanawiamy się również nad organizacją półkolonii, o ile sytuacja związana z koronawirusem zostanie opanowana. Rodzice są obecnie bardzo obciążeni tym, że ich pociechy cały dzień przesiadują w domach. Uważam, że należy im się chwila odpoczynku, a półkolonie mogą to zagwarantować. Pracowników nie zamierzamy zwalniać, ale na pewno nie będziemy nikogo dodatkowo zatrudniać. Tylko wydając w racjonalny sposób pieniądze, jesteśmy w stanie zaoszczędzić większe kwoty na inwestycje w kolejnych latach, które już teraz zapowiadają się na bardzo ciężkie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *