Boga nie ma?

Nie tak dawno rozmawiałem z jednym z moich kolegów, który jest ateistą. Nasza rozmowa weszła na temat wiary. Kolega przekonywał mnie, że Boga nie ma, podając różne argumenty. Oczywiście ja, jako osoba wierząca starałem mu się logicznie odpowiedzieć na jego pytania.

W końcu zadał pytanie, które według niego miało być dla mnie gwoździem do trumny. – „Słuchaj Seba, jeżeli ten twój Bóg istnieje, to dlaczego na ziemi jest tyle zła? Umierają dzieci, ludzie chorują na raka, wybuchają wojny. Gdyby ten twój Bóg był tak dobry i słuchał próśb ludzi, nigdy do tego by nie dopuścił…”

W zamian zadałem mu tylko jedno pytanie:
– Lubisz komedie?

Odpowiedział, że tak, więc kontynuowałem…

– W takim razie, na pewno oglądałeś „Bruce Wszechmogący” z Jimem Carry’eyem. Główny bohater Bruce dostaje moc od Boga, mogąc przez jakiś czas wcielać się w Jego osobę. W ten sposób uszczęśliwia siebie i innych. Przyciąga księżyc, aby stał się duży i piękny, itp. W filmie jest jednak jedna ważna scena, na którą przede wszystkim powinno się zwrócić uwagę. Bruce otwiera komputer, po czym na jego skrzynkę mailową zaczynają spływać modlitwy ludzi, którzy proszą o wiele rzeczy. Początkowo stara się na nie odpowiadać, ale modlitw i próśb jest tak dużo, że w końcu daje za wygraną i naciska przycisk „Spełnij wszystkie”. Co było dalej, można łatwo się domyślić. Na ulicach zapanował chaos, dochodziło do wojen, kataklizmów, itp. Do takich tragedii doprowadziło jedynie spełnienie wszystkich ludzkich pragnień. Tak samo wygląda rzeczywistość.

Staram się zrozumieć, jak straszną tragedią dla rodziców jest utrata dziecka. Rozumiem ludzi, którzy w takich momentach pytają Boga, dlaczego im to zrobił? Na to nie ma jednej, dobrej odpowiedzi, ale jestem pewien, że Bóg chce w takich sytuacjach dla nas jak najlepiej. Może zabrzmi to brutalnie z mojej strony, ale czy będąc rodzicem bardziej przeżywalibyście śmierć dziecka, czy fakt, że w przyszłości zostaje płatnym zabójcą i kończy jako narkoman w więzieniu? Oczywiście to tylko hipoteza i bardzo prawdopodobne, że większość z tych dzieci wyrosłaby na wspaniałych ludzi, jednak bardzo prawdopodobne jest też to, że część przegrałaby swoje życie. Czy jesteśmy na 100 proc. pewni, że nie byłoby to nasze dziecko?

Bóg wie co robi. Uważam, że zabiera nas do siebie w najlepszym możliwym momencie (chociaż dla człowieka i jego najbliższych każdy moment jest zły). Poza tym pamiętajmy, każdy z nas kiedyś umrze. Od śmierci nie ma ucieczki. Gdyby nie było Boga, po co to wszystko? Po co pracujemy, po co się kształcimy, po co dbamy o swoje rodziny? Można mieć miliony na koncie, a na końcu i tak zostaje nam garnitur i trumna.

Na zakończenie powiedziałem koledze jeszcze coś, co pozwoliło mi chyba na zawsze zmienić postrzeganie przez niego świata i wieczności.

– Słuchaj. Załóżmy, że masz rację i Boga nie ma. Staram się żyć dobrze i na pewnych zasadach. Różni nas jedynie to, że ja chodzę w niedzielę do kościoła, modlę się, staram się żyć zgodnie z przykazaniami. Nie jest więc to, aż tak duży wysiłek, abyś sam nie mógł tego udźwignąć. Umieramy. Po śmierci nie ma nic. Nie ma Boga. Czy moje życie dużo różniło się od Twojego, abym mógł żałować, że je przeżyłem? Oprócz tego, że nie balowalem, nie miałem 10 kobiet na boku i zaliczyłem mniej kaców niż Ty, to nie sądzę. Umieramy, nie ma nas, nic nie pamiętamy z ziemskiego życia. Jesteśmy w tym samym położeniu. Koniec… Ale co w sytuacji, kiedy umieramy i okazuje się, że Bóg rzeczywiście istnieje? Kto wówczas ma lepszą sytuację wyjściową?

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *