Brak wolnych miejsc w tarnowskich bursach

Rodzice uczniów z podtarnowskich gmin, którzy będą w tym roku szkolnym kontynuować swoją naukę w Tarnowie twierdzą, że władze miasta nie zapewniły ich pociechom możliwości zamieszkania w bursie. Po likwidacji bursy przy ul. św. Anny liczba miejsc w tego typu placówkach zmalała, przez co wielu uczniów klas pierwszych nie znalazło miejsca do zamieszkania na czas nauki. Władze miasta tłumaczą, że zdają sobie sprawę z problemu, jednak utrzymanie bursy przy ul. św. Anny wiązało się z gigantycznymi kosztami, na które nie można było sobie pozwolić.

Fot. Canva

Pod koniec marca przedstawiciele Wydziału Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miasta Tarnowa poinformowali, że Tarnowska Bursa Międzyszkolna od nowego roku szkolnego będzie dostępna dla uczniów tylko w dwóch lokalizacjach. Taką reorganizację wymusił stan kamienicy przy ul. św. Anny, której remont i przystosowanie go dla uczniów ze względu na to, iż jest to budynek zabytkowy i każde zmiany należałoby konsultować z konserwatorem, kosztowałby miasto ponad 10 mln zł. Tym samym część uczniów, która zamieszkiwała bursę przy ul. św. Anny, została przeniesiona do bursy na ul. Romanowicza. Niestety wiązało się to z ograniczeniem liczby miejsc, ponieważ z dotychczas dostępnych dla uczniów 300 miejsc, pozostało do ich dyspozycji nieco ponad 200.

Oburzeni takim stanem rzeczy są przede wszystkim rodzice uczniów z podtarnowskich gmin, którzy od tego roku szkolnego rozpoczynają naukę w tarnowskich szkołach. Według nich, miasto Tarnów nie zadbało o przyszłość ich pociech, rezygnując z blisko 100 miejsc noclegowych, tym samym zmuszając ich dzieci do codziennych dojazdów do szkół. – Dla nas to niewytłumaczalna sytuacja. Jak można w ciągu kilku miesięcy ograniczyć aż tak znacząco liczbę miejsc w bursach? Z informacji, jakie posiadam, w ten sposób pozbawiono zamieszkania kilkudziesięciu uczniów z podtarnowskich gmin. Co gorsza, dostępnych miejsc nie ma także w prywatnych bursach działających w Tarnowie. Nie wiem, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Być może władze miasta wyszły z założenia, że w tym roku szkolnym nauka również ze względu na pandemię COVID-19 przez większość czasu będzie odbywała się w sposób zdalny, więc bursy i tak będą puste. Niestety w ten sposób pozbawiono wielu uczniów miejsca do codziennego funkcjonowania po zajęciach szkolnych – mówi nam jeden z rodziców.

Pracownicy bursy na ul. Romanowicza mówią, że decyzją władz miasta Tarnowa w tym roku szkolnym zrezygnowano z rekrutacji do bursy. – Było spowodowane to tym, że z bursy przy ul. św. Anny przeniesiono uczniów właśnie do naszego budynku. Udało nam się przyjąć część młodzieży z pierwszych klas, które się do nas zgłosiły, jednak wielu osobom musieliśmy odmówić. Do tej pory w naszym budynku mieliśmy do dyspozycji uczniów 120 miejsc. W wakacje ruszył remont obiektu i nowe piętro zostało dostosowane dla potrzeb uczniów, przez co liczba miejsc została zwiększona do 140 miejsc. Nie jest więc to tyle miejsc, ile do swojej dyspozycji mieli uczniowie w bursie przy ul. św. Anny. W ubiegłym roku szkolnym pomimo tego, że duża liczba zajęć odbywała się zdalnie, to i tak wiele miejsc w naszym budynku było zajętych. Mieliśmy chociażby uczniów ze szkoły sportowej, którzy w naszej placówce odbywali zajęcia zdalne. Na dziś nie mamy już żadnych wolnych miejsc w naszym budynku, a wiemy o zainteresowaniu kilku uczniów, którzy wciąż nie znaleźli dla siebie miejsca do pobytu w Tarnowie na czas nauki.

Renata Stadnicka- Zuchowska, kierownik bursy w budynku przy ul. Szarych Szeregów również potwierdza, że wszystkie miejsca w obiekcie są już zajęte. – Mamy zarezerwowane miejsca dla 69 uczniów. Tym samym wszystkie dostępne u nas miejsca są zajęte. Zdarzają się w dalszym ciągu telefony rodziców uczniów z pytaniem o możliwość zamieszkania w bursie, ale musimy odmawiać. Może zdarzyć się w trakcie roku szkolnego, bo takie sytuacje są bardzo częste, że miejsca się zwalniają, ponieważ niektórzy uczniowie rezygnują z nauki w Tarnowie lub z zamieszkiwania w bursie i wówczas pojawia się opcja, aby zająć ich miejsce. W przypadku naszego budynku na ten rok szkolny z 69 miejsc 19 przypadło w udziale osobom, które do tej pory nie u nas nie stacjonowały.

Dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta Tarnowa, Bogumiła Porębska nie ukrywa, że remont bursy przy ul. św. Anny, która została zlikwidowana, byłby bardzo kosztowny i miasto nie brało pod uwagę takiego rozwiązania. – Do dyspozycji uczniów mamy obecnie 210 miejsc. Młodzież może również próbować zamieszkać w bursach prywatnych na terenie miasta. Pandemia koronawirusa nie miała wpływu na to, że zrezygnowaliśmy z prowadzenia budynku przy ul. św. Anny. Niestety panujące tam warunki w postaci jednej łazienki na 15 dziewcząt, czy też brak wystarczającej liczby pralek i lodówek spowodowały, iż musieliśmy zamknąć obiekt, ponieważ koszt jego modernizacji był olbrzymi i sięgał 10 mln zł. Próbowaliśmy sięgnąć po pieniądze z różnych programów, aby móc zrewitalizować obiekt, ale nie było na to szans. Jeszcze 2-3 lata temu, kiedy nie było pandemii, wolnych miejsc w bursach było sporo. Teraz sytuacja zmieniła się kolosalnie, chętnych jest znacznie więcej, ale nie mieliśmy na to wpływu i trudno było to przewidzieć.

Z kolei pytana przez nas o całą sytuację przewodnicząca komisji oświaty w radzie miejskiej, Grażyna Barwacz mówi, że młodzieży do burs zgłasza się sporo na początku roku szkolnego, a z czasem liczba dostępnych miejsc w poszczególnych obiektach zwiększa się, więc nie jest wykluczone, że i tym razem będzie podobnie. – Każdego roku spora grupa uczniów rezygnuje z bursy szkolnej po tygodniu, miesiącu i wolnych miejsc w ciągu jednej chwili znacząco przybywa. Niektórzy dochodzą do wniosku, że lepiej będzie im w domu, pomimo dojazdów do szkół, innym nie odpowiada dyscyplina w placówkach, a jeszcze inni zmieniają szkoły lub miejsca zamieszkania. Myślę, że podobnie może być w tym roku szkolnym. Niestety fakty są takie, że w zeszłym roku szkolnym ze względu na pandemię COVID-19 wszystkie trzy budynki stały niemal puste, a miasto musiało ponosić spore koszty na ich utrzymanie. Nie mamy pewności, co do tego, iż teraz sytuacja znowu się nie powtórzy. Odpowiadamy za finanse miasta i musimy przeliczać każdą złotówkę. W przypadku budynku na ul. Romanowicza uczniowie płacą 80 zł miesięcznie plus 13,50 zł za dzienną stawkę żywieniową, natomiast w przypadku ul. Szarych Szeregów jest to 130 zł miesięcznie i 14 zł za dzienną stawkę żywieniową. Trzeba pamiętać, że partycypacja miasta Tarnowa w kosztach pobytu ucznia oscyluje w granicach 50 proc. Jeżeli budynki stoją puste, to dla miasta są to naprawdę spore pieniądze. Uruchamianie trzeciego obiektu w miejsce budynku przy ul. św. Anny nie miało więc najmniejszego sensu.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.