Ciągle lubimy popalić

Wyraźny od lat 90. trend dotyczący spadku liczby osób palących papierosy od jakiegoś czasu zatrzymał się w miejscu. Obecnie miłośnikami puszczania dymka jest około 25 proc. Polaków. Palących do zmiany swojego postępowania nie przekonują już akcje społeczne dotyczące szkodliwości palenia papierosów na nasze zdrowie ani wciąż rosnące ceny tytoniu.

Nowych palaczy nie odstraszają wciąż błyskawicznie rosnące ceny papierosów.

Z ostatniego badania przeprowadzonego przez Forum Konsumentów wynika, że 25 proc. dorosłych Polaków, czyli ponad 8 mln osób nadal pali tradycyjne papierosy, a liczba ta pozostaje niezmienna od 2015 r. To dość niepokojąca informacja, zwłaszcza że w latach 2011-2015 liczba palaczy zmalała z 31 proc do wspomnianych już 25 proc. Od tego czasu nie dość, że liczba miłośników tytoniu nie maleje, to istnieje obawa, że za chwilę będzie ich więcej.

Według dr Łukasza Balwickiego, eksperta Stowarzyszenia MANKO zajmującego się m.in. kampanią „Lokal Bez Papierosa” to, że statystyki przestały spadać, nie wynika z faktu, że mamy do czynienia z grupą ludzi, która nie potrafi rzucić palenia. – Przeczą temu doświadczenia takich krajów jak USA czy Australia, gdzie odsetek palących spadł poniżej 15 proc. Na odsetek palących składają się osoby aktualnie palące, a corocznie pomniejszają tę liczbę ci, którzy: umierają z powodu palenia, a jest to około 70 tys. osób rocznie w Polsce, a także osoby, które rzucają, a uzupełniają ją te, które rozpoczynają palenie. Walka z paleniem to przede wszystkim walka ze zmniejszeniem liczby osób rozpoczynających nałóg. Jeśli statystyki nie spadają to w największej mierze dlatego, że marketing przemysłu tytoniowego jest na tyle skuteczny, aby zbilansować straty klientów. Badania naukowe pokazują m.in. że popularyzacja elektronicznych papierosów sprzyja inicjacji palenia zwykłych wyrobów tytoniowych.

Nowych palaczy nie odstraszają wciąż błyskawicznie rosnące ceny papierosów. Jeszcze w 2006 roku za paczkę składającą się z 20 papierosów płaciliśmy średnio 5,50 zł. Obecnie za paczkę płacimy średnio 14-15 zł, a ceny mają być jeszcze wyższe! Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2019-2022 zakłada m.in. trzyprocentowy wzrost akcyzy. Podniesienie akcyzy tłumaczy się dbaniem o zdrowie obywateli. Papierosy mają osiągnąć gigantyczne ceny już od lipca 2020 r. Wyższa akcyza oznacza wpływy do budżetu większe o 1,14 mld zł tylko w samym 2020 r.

Pan Krzysztof, mieszkaniec Tarnowa, już od 40 lat pali papierosy. Jak mówi, dziennie wypala „paczkę fajek”, chociaż dawniej zdarzyło mu się palić nawet 2-3 paczki w ciągu dnia. – Oczywiście wszystko przez ceny, ale bez papierosów nie wyobrażam sobie życia. Kilka lat temu próbowałem rzucić palenie, ale bezskutecznie. Najdłużej wytrzymałem miesiąc. Papierosy pomagają mi się odstresować. Zresztą przez większość życia obracałem się wśród osób palących, przede wszystkim w czasach PRL-u, więc przesiąknąłem tym do reszty. Swego czasu panowała prawdziwa moda na palenie. Ludzie uważali, że jest w tym coś seksownego i pociągającego. I chociaż zdarza mi się wydawać miesięcznie ponad 450 zł na papierosy, po prostu nie jestem w stanie z nich zrezygnować…

Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych spowodowała, że od 2010 w tarnowskich dyskotekach można legalnie zapalić papierosa tylko w specjalnych salach lub na zewnątrz. Wówczas na dość oryginalny pomysł wpadli właściciele Alfa Club w Tarnowie, który po zmianie prawa stał się… klubem palacza. Według nowego statusu celem klubu była degustacja różnych odmian papierosów, a każda osoba odwiedzająca lokal automatycznie stawała się kandydatem na członka klubu. – Nie mieliśmy odpowiedniego pomieszczenia, gdzie moglibyśmy urządzić palarnię i dlatego zdecydowaliśmy się na taki krok – mówi menadżerka klubu. – Klubem palacza już nie jesteśmy, bo jakiś czas temu przeprowadziliśmy remont obiektu, dzięki czemu zorganizowaliśmy również palarnię. Czy specjalne miejsca do palenia, w jakiś szczególny sposób obniżyły liczbę osób puszczających dymka? Nie sądzę. Około 20-30 proc. osób odwiedzających nasz klub pali papierosy, więc jest to zgodne ze statystykami dotyczącymi palaczy w całym kraju. Nie można też określić, kto najczęściej sięga po papierosy. Z palarni w takim samym stopniu korzystają mężczyźni i kobiety. Podobnie osoby starsze, jak i młodzi klienci.

Pod koniec maja w Głównym Inspektoracie Sanitarnym odbyła się debata na temat legislacji i edukacji w zakresie profilaktyki palenia tytoniu w Polsce. Ustalono na niej, że wprowadzane zmiany w prawie oraz edukacja prozdrowotna powinny doprowadzić do tego, by w 2030 r. liczba palących Polaków była mniejsza niż… 5 proc. Zwrócono uwagę na to, że dawniej paliliśmy papierosy w miejscach pracy, gabinetach lekarzy, w pociągach, czy w restauracjach, co dziś jest nie do pomyślenia. Niestety coraz bardziej niebezpiecznym zjawiskiem jest to, że coraz więcej nastolatków, zwłaszcza w grupie 15-18 lat sięga po e-papierosy. Dodatkowo o ile u mężczyzn odsetek osób palących tytoń stale spada, to przede wszystkim u młodych kobiet można zauważyć pewien wzrost. Swoje robią też choroby odtytoniowe, które stanowią ogromny koszt dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Okazuje się, że aż 80 proc. wszystkich chorób w Polsce to choroby związane z naszymi nawykami, w tym także choroby związane z paleniem tytoniu.

Daniel Harasym, prezes Fundacji Zastopuj, zajmującej się chronieniem młodych osób przed zagrożeniami i promowaniem zdrowego stylu życia mówi, że obniżyć liczbę osób palących papierosy można jedynie przez edukację wczesnoszkolną. – Podczas prowadzonych przez nas warsztatów zauważyliśmy, że bardzo duża liczba uczniów 4-5 klasy szkoły podstawowej sięga po papierosy, a niestety to właśnie papieros jest pierwszym stopniem do sięgania po kolejne używki w postaci alkoholu, czy narkotyków. Z paleniem papierosów nie można walczyć, ponieważ z góry jesteśmy skazani na porażkę. Starszych osób w większości przypadków do rzucenia palenia nie przekonamy. Może to zrobić jedynie lekarz lub poważna choroba jak rak płuc. Powinniśmy skupić się przede wszystkim na dzieciach i młodzieży. Jeżeli, to właśnie ich uświadomimy, że palenie papierosów jest złe, to za kilkanaście lat rzeczywiście możemy osiągnąć wskaźnik, o którym mówiono podczas debaty w Głównym Inspektoracie Sanitarnym. Nauczyciele, a przede wszystkim rodzice powinni budować świadomość swoich dzieci i przestrzegać przed konsekwencjami palenia tytoniu. To głównie od nich zależy, czy palenie papierosów z czasem okaże się jedynie sporadycznym zjawiskiem…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *