Czas lombardów

Jeszcze niedawno wydawało się, że z usług szybkich pożyczek pod zastaw korzystają przede wszystkim osoby starsze, które nie mają zdolności kredytowej w bankach. Okazuje się jednak, że w dobie pandemii koronawirusa coraz częściej do tego typu obiektów zaglądają osoby młodsze, a także takie, które jeszcze niedawno lombard omijały szerokim łukiem. Jednym z głównych tego powodów są problemy finansowe…

Fot. Canva

Lombard. Chyba każdy z nas przynajmniej raz przechodził obok tego obiektu, chociaż zapewne niewielu z nas korzystało z jego usług. W lombardach można otrzymać pożyczkę pod zastaw. W Polsce firm, które świadczą takie usługi, jest około 5 tysięcy i mogą prowadzić nawet do 25 tysięcy punktów. Również w naszym mieście oraz regionie prowadzonych jest kilkanaście takich działalności. Wydawać by się mogło, że w czasach, kiedy „chwilówkę” można dostać od ręki, a przez internet sprzedać niemal każdą rzecz, czas lombardów jest policzony. Nic z tych rzeczy! Od 2009 roku, kiedy banki zaostrzyły swoją politykę kredytową, liczba lombardów stale rośnie. Dodatkowo w czasie pandemii koronawirusa problemy finansowe dają się we znaki coraz większej grupie ludzi. Te osoby, które nie odłożyły pieniędzy na czarną godzinę, często pożyczają gotówkę od rodziny lub przyjaciół, jednak dobrą alternatywą jest też wizyta w lombardzie.

– Kompletnie nie odczułem skutków pandemii i wprowadzanych lockdownów. Co więcej, myślę nawet, że teraz mamy naprawdę dobry okres, bo klientów mam bardzo dużo i zastawiają coraz więcej przedmiotów – mówi nam jeden z właścicieli lombardu działającego w Tarnowie. – Do lombardu można przyjść i zastawić złoto, sprzęt RTV, czy telefony komórkowe, po czym odebrać pieniądze. Taka możliwość jest dostępna nawet dla tych, którzy nie mają zdolności kredytowej, dlatego też mnóstwo osób z tego korzysta, zwłaszcza że nie brakuje ludzi, którzy utracili pracę lub zawiesili swoje działalności w związku z pandemią COVID-19. Naprawdę wielu ludzi żyje od pierwszego do pierwszego i często brakuje im pieniędzy, a teraz z powodu koronawirusa ich sytuacja finansowa jeszcze się pogorszyła.

Właściciele lombardów zawierają z klientami umowy kupna – sprzedaży, w których widnieje zapis mówiący o tym, że klient może odstąpić od umowy w określonym terminie, jednak w tym przypadku konieczne jest uiszczenie odstępnego. Po odstąpieniu od umowy strony zwracają sobie to, co nawzajem świadczyły. Klient otrzymuje z powrotem swój towar, a sam oddaje pożyczoną kwotę i odstępne od umowy. Istnieje również możliwość przedłużenia umowy pożyczki lombardowej, lecz wiąże się to z dodatkowymi kosztami. Pożyczkę w lombardzie może otrzymać każdy, nawet osoba bezrobotna, ponieważ jej istotą jest zastawianie przedmiotów. Zdarza się, że klienci starają się sprzedać rzeczy kradzione, dlatego często zawierana jest z klientem odpowiednia umowa, aby wykluczyć tego typu transakcje. Dzięki temu, że pożyczki lombardowe nie figurują w Biurze Informacji Kredytowej, cieszą się sporą popularnością.

– Jedni przynoszą elektronikę, inni nawet rodzinne pamiątki. Dużo ludzi przynosi też monety, zegarki, złoto, nawet w postaci obrączek. Kwoty, które oferuję za przedmioty, są różne. Najczęściej jest to 50 proc. jego wartości. W swoim lombardzie umowy zawieram na miesiąc. Jeżeli w tym czasie klient nie pojawi się z pieniędzmi, mogę sprzedać zastawiony przez niego towar. Nie da się ukryć, że takich przypadków jest najwięcej… Oczywiście mam też klientów, którym brakuje kilku złotych na… zakup alkoholu. Niejednokrotnie przynoszą tutaj drogocenne przedmioty i zastawiają je nawet za kwotę 20-30 zł. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez takie zachowanie cierpią ich rodziny, ale swoją działalność muszę traktować jak biznes. Do każdej transakcji trzeba podchodzić z zimną krwią i w pewien sposób wyzbyć się sumienia. W innym wypadku prowadzenie tej działalności nie ma sensu… – tłumaczy nasz rozmówca.

W innym z tarnowskich lombardów słyszymy, że zdecydowana większość osób odwiedzających punkt, to stali klienci, którzy przychodzą pod koniec miesiąca, gdy kończą się im pieniądze i zastawiają towar. Następnie zjawiają się w połowie kolejnego miesiąca, gdy już otrzymają pensję i odbierają swój zastawiony przedmiot, jednak pod koniec miesiąca ponownie się z nim pojawiają i go zastawiają. – Takich klientów jest naprawdę sporo. Fakt, że ludzi korzystających z usług lombardu jest naprawdę sporo, może świadczyć o tym, że wykorzystali oni już inne bezpieczniejsze metody, chociażby pomoc rodziny, czy renegocjowanie pożyczki w banku. U nas nie potrzeba żadnej zdolności kredytowej. Wystarczy jedynie przedmiot, spisana umowa i klient wychodzi z pieniędzmi. W naszym przypadku przyjmujemy naprawdę przeróżne przedmioty. Najczęściej oczywiście jest to sprzęt elektroniczny, złoto, oraz srebro… Zdarzyło nam się, że ktoś chciał zastawić u nas ubrania, jednak z wiadomych względów jest to niemożliwe. Nie przyjmujemy też sprzętu, kiedy nie jesteśmy w stanie określić, czy nie pochodzi on przypadkiem z kradzieży, a także, kiedy nie możemy sprawdzić, czy nie jest uszkodzony. Staramy się także nie zawierać umów na przedmioty, które mają zbyt niską wycenę. Może się bowiem okazać, że zapotrzebowanie na niego będzie znikome i będziemy mieć problem z odzyskaniem wyłożonej na niego gotówki…

Z niedawno przeprowadzonego badania przez Krajowy Rejestr Długów wynika, że aż co czwarty Polak zaciągając kolejny kredyt, nie myśli o tym, w jaki sposób go spłaci. Co warte podkreślenia, aż 13 proc. badanych zaciąga kolejny kredyt tylko po to, aby… spłacić te już zaciągnięte. O ile nie jest to przemyślany kredyt konsolidacyjny, tylko kolejna pożyczka gotówkowa, to jest to znak, że możemy wpaść w spiralę długów. Dodatkowo z przedstawionych niedawno danych przez Biuro Informacji Kredytowej wynika, że w marcu 2021 roku udzielono 51 proc. więcej kredytów ratalnych niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Obciążamy też o wiele chętniej limity kart kredytowych. W tym przypadku wzrost rok do roku wyniósł prawie 22 proc. Jednocześnie częściej pożyczamy także gotówkę, bo różnica wyniosła 18,9 proc. Należy również dodać, że pożyczamy nie tylko chętniej, ale również i więcej. Według danych BIK średnia wartość kredytu gotówkowego w marcu 2021 to 22 854 zł i jest wyższa o 7,4 proc. niż w roku ubiegłym.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.