Czego brakuje w naszych gminach?

Co chwilę pojawiają się informacje o nowych inwestycjach realizowanych przez włodarzy poszczególnych gmin w naszym powiecie. Niestety w większości inwestycje przeprowadzane są nie tyle z myślą o potrzebach mieszkańców, a jedynie ze względu na możliwość otrzymania sporego dofinansowania z zewnątrz, które pomaga mniejszym nakładem finansowym zrealizować konkretne zadanie. Potrzeb w podtarnowskich gminach jest jednak mnóstwo. Jedni marzą o wybudowaniu basenu, inni o rozbudowie infrastruktury komunikacyjnej.

Tuchów, fot. Jakub Nowak

Drogi to podstawa

Ilość pieniędzy na remont dróg, które co roku trafiają do gmin z powiatu tarnowskiego, może budzić podziw. Tylko w tym roku w uchwalonym budżecie powiatu tarnowskiego na same inwestycje przewidziano 34 mln zł, z czego większość pochłonie rozbudowa infrastruktury drogowej. Okazuje się jednak, że dla niektórych jest to kropla w morzu potrzeb, ponieważ w naszym powiecie nie brakuje gmin, które pod względem stanu dróg w dalszym ciągu mają jeszcze sporo do zrobienia.

– Jednym z moich największych marzeń jest stworzenie dobrego połączenia komunikacyjnego z Tarnowem – mówi wójt gminy Szerzyny, Grzegorz Gotfryd. – Przekwalifikowanie drogi Lubaszowa – Siepietnica na drogę wojewódzką byłoby idealnym posunięciem. Niestety, ale brak rozwoju przemysłu w naszej gminie, wynika przede wszystkim z braku dobrych szlaków komunikacyjnych. Mimo iż cały czas staramy się poszerzać naszą bazę, która pozwoliłaby zatrzymać młodych, tworząc przy tym projekty związane z budową żłobka, otwarciem szkoły muzycznej, czy stworzeniem infrastruktury rekreacyjno-wypoczynkowej, to dla mieszkańców najważniejszą kwestią pozostają drogi. Każdy przysiółek chciałby, aby drogi wewnętrzne zostały przekwalifikowane na trasy gminne, dzięki czemu zyskałyby m.in. nowe nakładki asfaltowe. Wiąże się to jednak z olbrzymim nakładem finansowym, na który obecnie nas nie stać.

Stworzenie dobrego połączenia z Tarnowem jest ważne również dla burmistrza Ryglic, Bernarda Karasiewicza, który uważa, że pozwoliłoby ono rozruszać handel w centrum gminy. – Budowa takiej trasy na terenie naszej gminy spowodowałoby, że z drogi zaczęliby korzystać kierowcy samochodów ciężarowych. To otworzyłoby nowe możliwości biznesowe dla lokalnych przedsiębiorców – mówi burmistrz, który dodaje, że nie brakuje i innych planów dotyczących rozwoju gminy. – W centrum Ryglic marzy nam się wybudowanie nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej dla co najmniej 400 widzów. Mamy kluby sportowe i grupy artystyczne, które na pewno mogłoby z niej korzystać. W Lubczy pojawiły się już środki na rewitalizację tamtejszej miejscowości, więc następne prace mamy zamiar przeprowadzić na terenie Zalasowej, gdzie oprócz budowy kolejnych chodników, chcielibyśmy stworzyć park wypoczynkowy, który służyłby tamtejszym mieszkańcom.

Postawić na sport i relaks

W powiecie tarnowskim sporą grupę stanowią gminy, które albo już postawiły na rozwój bazy sportowej, albo dopiero marzy im się stworzenie obiektów na miarę XXI wieku. – W ubiegłym roku otworzyliśmy boisko ze sztuczną nawierzchnią przy ZSP w Turzy. Jeszcze w tym roku mieszkańcy Olszyn będą mieli do dyspozycji zmodernizowany obiekt piłkarski, a w perspektywie dwóch najbliższych lat w Rzepienniku Biskupim będzie można skorzystać z nowoczesnej sali gimnastycznej. W planach mamy również modernizację otwartego basenu w Turzy, a także budowę kolejnych siłowni plenerowych – wylicza wójt gminy Rzepiennik Strzyżewski, Marek Karaś. – W ostatnich latach infrastruktura sportowa w naszej gminie mocno kulała, więc teraz staramy się nadrobić stracony czas. Czego wciąż brakuje naszym mieszkańcom? Na pewno miejsc postojowych, chociażby w obrębie cmentarza. W jakim stopniu będzie rozwijać się nasza gmina, zależy również od gminy… Ciężkowice. Jeżeli otrzymałaby ona dofinansowanie na budowę Małopolskiego Centrum Edukacji Ekologicznej, zagospodarowanie przestrzenne Rzepiennika Strzyżewskiego byłoby priorytetem. Wówczas musielibyśmy wzbogacić się m.in. o nowe miejsca noclegowe, ponieważ znajdując się w bezpośrednim sąsiedztwie Ciężkowic, wielu turystów mogłoby korzystać z naszej oferty.

O rozbudowie infrastruktury sportowej marzą w Radłowie. Burmistrz Zbigniew Mączka nie ukrywa, że prowadzona w tamtejszej gminie Miejsko Gminna Akademia Sportu potrzebuje obiektu, na którym przeprowadzane byłyby treningi i zawody dla najmłodszych sportowców. – W akademii ćwiczy ponad 200 dzieci. Marzy nam się wybudowanie pełnowymiarowej sali sportowej. Tylko w styczniu i lutym wydaliśmy 7 tys. zł na wyjazdy na turnieje dla naszych zawodników. Te pieniądze mogły zostać w naszym budżecie, gdybyśmy tylko dysponowali odpowiednim obiektem. Oprócz tego chodzi nam po głowie rewitalizacja naszego parku, który stałby się parkiem sensorycznym, ze specjalną kawiarenką, w której mogłyby odbywać się koncerty, a także dwoma zbiornikami wodnymi.

Ponad 10 lat temu o budowę basenu w Tuchowie walczyli tamtejsi mieszkańcy. Niestety do tej pory nikt nie zdecydował się zrealizować tego marzenia, ponieważ ze wstępnych wyliczeń okazało się, że gmina musiałaby dokładać rocznie do jego utrzymania 1,5 mln zł. Włodarze podtarnowskiej gminy zdecydowali się więc pochylić nad bardziej przyziemnymi życzeniami mieszkańców jak: rozbudowa ścieżek rowerowych i spacerowych, budowa obiektów ze sztuczną nawierzchnią, czy stworzenie miejsc parkingowych przy dworcu PKP.

O budowie basenu poważnie myślą za to w Zakliczynie. Burmistrz tamtejszej gminy Dawid Chrobak uważa, że taka inwestycja mogłaby okazać się strzałem w dziesiątkę, ponieważ w najbliżej okolicy brakuje takiego obiektu. – Na pewno gmina w oparciu jedynie o swój budżet nie byłaby w stanie go utrzymać, jednak my mamy już pewne pomysły, jak można byłoby rozwiązać ten problem. Na razie to jednak tylko plany. Dużo bliżej realizacji jest natomiast powstanie na terenie gminy kina włączonego do sieci „Kino za rogiem”. W momencie oddania do użytku nowego przedszkola ze żłobkiem zwolniłaby się przestrzeń, gdzie moglibyśmy je otworzyć. Po rozmowach z mieszkańcami wiem, że cieszyłoby się ono sporym powodzeniem.

Biznes kluczem do sukcesu

Arkadiusz Mikuła, wójt Lisiej Góry mówi, że najważniejsze dla niego, jak i mieszkańców gminy, to zwiększenie ilości miejsc pracy. – Mamy świetną lokalizację, ale naszym problemem jest to, że jako gmina nie posiadamy zbyt wielu terenów, które moglibyśmy dzierżawić przedsiębiorcom chcącym rozpocząć u nas działalność gospodarczą. Wielu mieszkańców woli przekazywać niewielkie hektary w spadkach niż sprzedawać je gminie. Mamy wiele propozycji ze strony przedsiębiorców, którzy chcieliby otworzyć u nas mały lub większy biznes, jednak odstraszają ich negocjacje z właścicielami prywatnych działek – mówi wójt, który dodaje, że kolejnym problemem dla gminy jest sąsiedztwo… drogi krajowej. – Wbrew pozorom duży ruch może okazać się minusem. Przedsiębiorca, chcąc wybudować obiekt magazynowy, czy logistyczny musi liczyć się również z pokryciem kosztów związanych z przebudowaniem zjazdów. Jest to wydatek sięgający nawet 1,5 mln zł. Większość inwestorów woli więc poszukać innego miejsca na biznes niż płacić tak olbrzymie pieniądze. Marzymy o tym, aby na terenie naszej gminy powstała strefa aktywności gospodarczej, jednak obecnie jest to trudne do realizacji.

Podobna strefa marzy się również mieszkańcom gminy Wietrzychowice. Wójt tamtejszej gminy, Tomasz Banek twierdzi nawet, że jest to jedyna opcja, aby zatrzymać emigrację młodych mieszkańców, zwłaszcza że obecnie gminę zamieszkuje tylko nieco ponad 3 900 osób. – Brakuje nam miejsc pracy, ale podobnie, jak ma to miejsce w Lisiej Górze, brakuje nam też terenów, na których mogliby otwierać swoje biznesy przedsiębiorcy. Brak miejsc pracy powoduje, że coraz więcej mieszkańców szuka zatrudnienia z dala od gminy. Powstanie strefy aktywności gospodarczej wiązałoby się również z przypływem gotówki dla gminy, chociażby z punktu widzenia podatków – mówi wójt i dodaje, że mając na uwadze, że jest to obecnie zadanie niewykonalne, stara się spełniać inne potrzeby swoich mieszkańców. – Wciąż brakuje u nas placów zabaw z prawdziwego zdarzenia, dlatego w najbliższym czasie będziemy starać się wybudować przynajmniej pięć takich obiektów. Dodatkowo w ostatnich trzech latach powstało u nas kilka stowarzyszeń. Ludzie chcą się ze sobą spotykać, więc ważne jest stworzenie dla nich odpowiednich warunków. Odnowa domów ludowych w naszych miejscowościach staje się więc pewnym priorytetem. Potrzeb nie tylko w naszej, ale i innych gminach jest bez wątpienia mnóstwo, jednak na końcu i tak wszystko rozbija się o finanse…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *