Dąbrówka Szczepanowska: Sterty śmieci nad Dunajcem

Jeden z naszych czytelników zwrócił się do nas z prośbą o interwencję. Okazuje się, że we wsi Dąbrówka Szczepanowska w gminie Pleśna nad brzegiem Dunajca leżą hałdy śmieci. Co gorsza, wciąż ich przybywa. Nasz czytelnik zgłaszał sprawę do różnych instytucji, jednak w dalszym ciągu nie pozbyto się odpadów, które rzekomo w sytuacji, kiedy wody Dunajca podnoszą się, trafiają do… rzeki.

Pytany o sprawę dzikiego wysypiska śmieci w Dąbrówce Szczepanowskiej wójt gminy Pleśna, Józef Knapik mówi, że w ostatnich dniach gmina interweniowała w tej sprawie w Wodach Polskich.

Nasz czytelnik z początkiem maja wybrał się na spacer wzdłuż brzegów Dunajca w Dąbrówce Szczepanowskiej. W pewnej chwili jego oczom ukazała się ogromna sterta śmieci. – To nie tak, że jakoś szczególnie zdziwiłem się, kiedy je zobaczyłem, ponieważ leżą one w tym miejscu od lat! Przede wszystkim pojawiają się tutaj zimową porą lub na wiosnę. Wówczas ktoś je tutaj przywozi. Najgorsze jest to, że kiedy poziom Dunajca się podnosi, to rzeka sporą część zabiera ze sobą. Wśród zgromadzonych śmieci znajduje się sporo kartonów, ale są też meble, czy części z rozbiórki samochodów. Zwłaszcza części samochodów wydają się niebezpieczne dla środowiska, ponieważ w większości przypadków są zaoliwione i w takim stanie zabiera je woda. Co ciekawe wśród śmieci znajduje się też sporo opakowań z… paneli fotowoltaicznych. To zakrawa na lekki absurd, jeżeli ktoś inwestuje w fotowoltaikę, a w taki sposób pozbywa się śmieci – mówi nasz czytelnik i dodaje – Zgłaszałem problem, gdzie tylko się dało. Poinformowałem o tym policję, władze gminy Pleśna, czy ochronę środowiska. Śmieci znajdują się na wysokości starej żwirowni, która kiedyś tam funkcjonowała. Niżej z biegiem rzeki znajdują się cztery ujęcia wody. Po mojej interwencji u władz gminy Pleśna okazało się, że śmieci leżą na działce, której właścicielem są Wody Polskie. Usłyszałem od jednego z pracowników tamtejszego urzędu gminy, że Wody Polskie nie mają pieniędzy, aby zająć się zagospodarowaniem nielegalnego składowiska odpadów. Sprawę zgłosiłem także starostwu powiatowemu w Tarnowie, ponieważ Dunajec zasila w wodę miasto Tarnów, ale także powiat brzeski i właśnie tarnowski. Czysta woda leży w interesie nas wszystkich, bo przecież chodzi o nasze zdrowie! Również ze strony władz powiatu usłyszałem, że sprawą powinna zająć się gmina Pleśna. To kpina, że nikt nie chce zająć się śmieciami, które zanieczyszczają środowisko i negatywnie wpływają na ludzkie zdrowie.

Dzikie wysypiska na terenie gminy Pleśna nie są nowością. W grudniu 2019 roku w Szczepanowicach odbyła się debata społeczna dotycząca problemu segregacji i wyrzucania odpadów wielkogabarytowych i bytowych. Poruszono na niej także temat dzikich wysypisk na terenie Szczepanowic w rejonie rzeki Dunajec. Przypomniano wówczas, że w świetle prawa przewidziano wiele kar i sankcji dla tych, którzy nie zadbają o odpowiedni wywóz śmieci, gromadząc je na niedozwolonych wysypiskach. Za nieprawidłowe przechowywanie odpadów grozi mandat w wysokości co najmniej 1 000 złotych. Ustawa przewiduje również kary pieniężne do minimalnie 10 tys. zł za nielegalne zbieranie i przetwarzanie resztek bez odpowiedniego zezwolenia. Sankcje dotykają również tych, którzy nie prowadzą wizyjnego systemu kontroli miejsca magazynowania odpadów lub prowadzą go w sposób sprzeczny z prawem. Najwyższa kara pieniężna, która może zostać nałożona na podmiot w nieprzepisowy sposób dysponujący odpadami to nawet milion złotych! Warto również zaznaczyć, że grzywny mogą być nakładane kilkukrotnie!

Warto zaznaczyć, że brzegi Dunajca często wybierane są przez osoby, które pragną pozbyć się nadmiaru śmieci. Dwa lata temu mieszkańcy gminy Wojnicz narzekali na liczne dzikie wysypiska śmieci, które coraz częściej można spotkać na brzegach rzeki. Zużyte opony, wersalki, czy gruz to tylko niektóre ze „skarbów”, na które można było tam się natknąć. Wówczas przedstawiciele Wód Polskich twierdzili, że walka z osobami, które są odpowiedzialne za powstawanie kolejnych dzikich wysypisk śmieci, to jak walka z wiatrakami, ponieważ jedne wysypiska znikają i zaraz pojawiają się nowe. Tłumaczono, że Wody Polskie nie są w stanie instalować kamer, ponieważ wcześniej czy później zostałyby one zniszczone. Nie brano także pod uwagę specjalnych patroli nad brzegami Dunajca ze względu na zbyt duże koszty.

Pytany o sprawę dzikiego wysypiska śmieci w Dąbrówce Szczepanowskiej wójt gminy Pleśna, Józef Knapik mówi, że w ostatnich dniach gmina interweniowała w tej sprawie w Wodach Polskich. – Otrzymaliśmy informację, że zbierane są na ten cel fundusze i wkrótce tamtejsi pracownicy mają zająć się zagospodarowaniem śmieci. Przeprowadziliśmy także własną analizę miejsca, gdzie nielegalnie składowane są odpady i okazało się, że także na jednej z naszych działek znajdują się śmieci. Na pewno już wkrótce wysprzątamy ten teren – mówi wójt i dodaje, że problem nielegalnych wysypisk jest sporym problemem w tamtejszej gminie. – Podejrzewam, że stoją za tym firmy budowlane, które z placu budowy zabierają śmieci i wyrzucają je do lasów, czy właśnie nad brzeg Dunajca. Widać to po materiałach, jakie można znaleźć na tych wysypiskach. Do swojej dyspozycji mamy trzy fotopułapki. Montujemy je w różnych miejscach, a następnie systematycznie zmieniamy ich lokalizację. Kilka razy udało nam się wyłapać osoby, które w nielegalny sposób pozbywały się śmieci. Skończyło się to dla nich mandatami. Takie działania na większą skalę są jednak niemożliwe. Ludzie czują się w tym aspekcie bezkarni. Musielibyśmy za sprawą fotopułapek monitorować wszystkie gminne trasy, a jest to niemożliwe, przede wszystkim ze względów finansowych. Jedynym rozwiązaniem wydaje się wprowadzenie w życie odpowiedniej ustawy, aby firmy budowlane miały obowiązek w legalny sposób pozbywać się odpadów. W innym wypadku wygrać tę walkę będzie bardzo ciężko…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.