Jak dekorujemy swoje ciała?

Tatuaż, piercing, tunele w uszach, kolorowe soczewki w oczach, a nawet skaryfikacja. Metod upiększania swoich ciał przez tarnowian jest całe mnóstwo. Co ciekawe na wizytę u tatuażysty coraz częściej decydują się osoby starsze, a widok 60-latka z kolczykiem w uchu nikogo już nie dziwi.

Rafał Gawron ze studia Chawran Tattoo

Przeprowadzone w ubiegłym roku przez CBOS badanie wykazało, że 8 proc. Polaków ma na swoim ciele przynajmniej jeden tatuaż. Patrząc przez pryzmat tarnowskich ulic, również wydaje się, że osób, które na swoim koncie mogą zapisać wizytę w studiu tatuażu, cały czas przybywa.

Wie coś o tym Artur Nawalaniec, właściciel studia tatuażu „Naftattoo”, który twierdzi, że od dwóch lat tarnowian chcących wzbogacić się o „dziarę” jest coraz więcej. – Tatuaże przestały kojarzyć się wyłącznie z przeszłością kryminalną. Obecnie ludzie widzą w tatuowaniu sztukę i formę upiększenia swojego ciała, a także upamiętnienia ważnego wydarzenia w swoim życiu. Warto podkreślić, że również granica wieku osoby decydującej się na tatuaż znacznie poszybowała w górę. Dziś najczęstszymi moimi klientami są ludzie w wieku 35-45 lat. Aby tego było mało, to kobiety częściej odwiedzają studio tatuażu, a nie mężczyźni. W tym roku najstarszym moim klientem był 70-letni pan przyprowadzony przez pięć lat młodszą koleżankę, która co pół roku wzbogaca się o nową „dziarę”. Najstarszym klientem w mojej przygodzie z tatuażami był natomiast 86-latek, który postanowił zakryć swój dotychczasowy więzienny tatuaż nowym wzorem. Nie przyszło mu to jednak łatwo, ponieważ był on dla niego bardzo cenny. Do więzienia trafił za… podpalenie kina podczas Festiwalu Filmów Radzieckich. Tatuaż przypominał mu o tamtym wydarzeniu.

Dla tarnowian wydanie większych pieniędzy na nową „dziarę” nie jest już problemem. Obecnie za tatuaż o rozmiarach 3×3 cm zapłacimy około 200 zł. Tatuaże typu „rękaw”, który pokrywa całą naszą rękę, to już wydatek rzędu nawet 2 tys. zł. W dalszym ciągu najczęściej decydujemy się wytatuować sobie cytaty, serduszka, imiona naszych bliskich, czy ich portrety.

Agnieszka, na co dzień studentka jednej z krakowskich uczelni nie tylko na jednym z ramion wytatuowała sobie motylka, ale również jest stałą klientką salonu piercingu. – Nie wyobrażam sobie swojego ciała bez kolczyka w pępku, czy kilku kolczyków w uszach. Uważam, że wszystkie tego typu elementy dodają nam uroku. Zresztą wśród moich znajomych jest wiele osób, które zdecydowały się na taki krok. Mój chłopak od dwóch lat nosi „tunele”, czyli okrągłe otwory o średnicy kilku milimetrów utworzone w płatkach uszu. To bardzo tania, ale również bardzo efektowna ozdoba. Za spiralę do rozpychania uszu zapłacimy około 10 zł. Jest to więc moda na każdą kieszeń. Gorzej, kiedy nam się znudzi. Pozbycie się „tuneli” nie należy do najłatwiejszych. Samodzielnie zrastają się tylko te o wielkości 2-3 mm. Większe wymagają interwencji chirurgicznej.

Okazuje się jednak, że tarnowian chętnych na takie urozmaicenia swojego ciała również nie brakuje, o czym doskonale wie Magdalena Jaksan, która pod koniec czerwca otworzy w Tarnowie pierwsze studio poświęcone wyłącznie piercingowi – Pierce’N’Roll. – Zanim zdecydowałam się otworzyć biznes, dokładnie zapoznałam się z upodobaniami tarnowian. Już teraz wiem, że nie będzie brakować mi klientów, którzy zdecydują się przekłuć nie tylko uszy, ale również brwi, nos, wargi, pępek, język, policzki, a nawet sutki. Moda się zmienia. Dziś nie wystarczy dziewczynom jedna dziurka w uchu. Marzą o kilku kolczykach w różnych częściach ciała. W niedalekiej przyszłości będę starała się jeszcze bardziej rozszerzyć swoją ofertę m.in. o wszczepianie pod skórę… implantów. Piercing mikrodermal polega na wszczepianiu pod skórę implantów wyposażonych w tytanową kotwiczkę i ozdobną nakrętkę. Kotwiczkę umieszczamy płytko pod skórą, a na wystający bolec można wkręcać różne końcówki w postaci chociażby diamencików. Zapotrzebowanie wśród tarnowian na tego typu usługę jest bardzo duże i już teraz otrzymuję masę zapytań, kiedy będzie możliwość wykonania u mnie takiego przyozdobienia ciała.

Sporą popularnością wśród tarnowian cieszą się również oryginalne soczewki, które pozwalają nadać naszej tęczówce niecodzienny wygląd, zamieniają nasze oczy w słońce o różnych kolorach, oczy węża, czy logo superbohaterów. W Internecie za komplet tego typu soczewek zapłacimy w granicach 50 zł. Nie brakuje również osób, które decydują się na całkowicie ekstremalne urozmaicanie wyglądu swojego ciała, wykonując tatuaż na rogówce oka, przecinając swój język na dwie połówki, czy poddając się skaryfikacji. W Tarnowie na tego typu zabiegi nie mają jednak co liczyć.

– Na skaryfikację, czyli celowe tworzenie blizn, które po zagojeniu odgrywają rolę tatuażu, nie ma w naszym mieście żadnego zapotrzebowania, ale nie mogę wykluczyć, że kiedyś i ta moda trafi do nas – mówi Rafał Gawron, właściciel studia „Chawran Tattoo”. – O skaryfikacji głośno zrobiło się w momencie, kiedy na swojej twarzy wykonał ją polski raper Paweł Mikołajuw, znany jako Popek. Przede wszystkim wrażenie wywarła ona na gimnazjalistach, którzy do tego tematu podeszli bardzo poważnie. Do tej pory nikt jednak nie zgłosił się do naszego studia z prośbą o podobny zabieg. Nawet gdyby się tak stało, to byśmy go nie wykonali. Skaryfikację traktujemy jako błędy młodości, które nie powinny być obecne w naszym życiu.

Rafał Gawron, który w swoim studiu wykonał setki tatuaży twierdzi, że moda cały czas ulega zmianie i ludzie muszą sobie uświadomić, że to, co dzisiaj jest na czasie, jutro może okazać się zupełnie przestarzałe. – Osoby, które decydują się na „dziarę”, muszą wiedzieć, że będą mieć ją na całe życie. Nie warto decydować się na wzór, który ma większość naszych znajomych. Tatuaż trzeba dopasować do siebie. W swoim studiu wykonujemy różne rzeczy i nie ma tematów, które by nas zaskoczyły. Głupie pomysły raczej się nie zdażają, ale są takie, których do końca nie rozumiemy, jak chociażby tatuaż, który przedstawiał… betoniarkę z chomikami. Jeżeli już decydujemy się upiększyć w ten sposób nasze ciało, róbmy to z rozsądkiem, aby za kilka lat nie żałować swojej decyzji…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *