Jest deszcz, są grzyby

W ostatnich tygodniach niemal codziennie zmagaliśmy się z padającym z nieba deszczem. Na taką aurę nie narzekają jednak grzybiarze z naszego regionu, którzy z lasów wynoszą koszyki pełne grzybów. Co więcej, okazuje się, że miejsc, gdzie można znaleźć mnóstwo podgrzybków, prawdziwków, kozaków, maślaków, czy rydzów jest naprawdę sporo.

Wiesław Kamiński, jeden z najpopularniejszych grzybiarzy w Polsce, autor popularnego serwisu nagrzyby.pl mówi, że grzybiarze z naszego regionu nie mogą narzekać na małą różnorodność grzybów w lasach.

Deszczowa pogoda spowodowała, że w lasach w końcu zaczęły pojawiać się grzyby. I chociaż grzybowi eksperci twierdzą, że najwięcej podgrzybków, kani, koźlarzy, czy maślaków powinniśmy spodziewać się w połowie września, to już teraz gdzieniegdzie można natrafić na prawdziwe perełki. Tym bardziej cieszyć może fakt, że w naszym regionie lasów, z których możemy wyjść z koszykiem pełnym grzybów, nie brakuje.

Do najpopularniejszych miejsc wśród naszych regionalnych grzybiarzy oprócz rejonu Ciężkowic, zwłaszcza tereny Jastrzębi, należą lasy w gminie Zakliczyn (Jamna i Paleśnica), Starych Żukowicach, Nowych Żukowicach oraz Borzęcinie. Swoich miłośników mają też lasy w Żurowej, Joninach, Swoszowej, Kowalowej, czy Tuchowie, gdzie prym wiodą tereny w Jodłówce Tuchowskiej. Nie sposób nie wspomnieć również o Piotrkowicach. To przecież w tamtejszych lasach 15 września 1977 roku znaleziono największego grzyba na świecie! Był nim szmaciak gałęzisty, który ważył 15 kg, a obwód jego kapelusza liczył jeden metr.

– Sam najchętniej zbieram grzyby na północy powiatu tarnowskiego. Uwielbiam lasy w Wietrzychowicach, czy Jadownikach Mokrych – mówi Wiesław Ryndak, który od ponad 20 lat jest zapalonym grzybiarzem. – Do najpopularniejszych odmian grzybów, które możemy znaleźć w podtarnowskich lasach, należą bez wątpienia: podgrzybki, prawdziwki, koźlarze, kanie, kurki, czy maślaki. Zdarza się, że od czasu do czasu uda nam się również zdobyć opieńki. Niestety w dalszym ciągu sporo grzybów jest robaczywych. duża ilość grzybów robaczywych. Zdarzało się, że schylałem się w lesie po kilkanaście borowików, a i tak ani jeden z nich nie lądował w koszyków. Myślę jednak, że wraz z ochłodzeniem jakość zbiorów znacznie się poprawi i już wkrótce robaczywych grzybów nie będzie tak wiele, jak obecnie.

Z kolei pani Maria, członkini jednego z Kół Gospodyń Wiejskich w naszym regionie, od wielu lat przyrządza różnego rodzaju potrawy z grzybów. – Z grzybów można przyrządzać niesamowite potrawy, dlatego jak tylko zbliża się jesień, od razu wysyłam do lasu swojego męża oraz swojego syna, aby przynieśli koszyk różnych odmian grzybów. Moim popisowym daniem jest makaron z kurkami i cukinią. Do pierogów świetnie nadają się z kolei prawdziwki. Chyba większość z nas uwielbia także zupy grzybowe. Niedawno natomiast jedna z koleżanek podarowała mi przepis na kaszotto z grzybami, do którego przygotowania oprócz kozaków potrzebujemy m.in. czosnku, parmezanu oraz białego wytrawnego wina. Gotowa potrawa smakuje obłędnie i na samą myśl potrafi cieknąć ślinka.

Z racji tego, iż na prawdziwy wysyp grzybów musimy poczekać jeszcze około dwóch tygodni, to obecne ich ceny mogą jeszcze odstraszać potencjalnych kupców. Letnie upały spowodowały opóźnienie sezonu i drastyczny wzrost ceny kurek w skupach. Ceny kurek od początku lipca do połowy sierpnia w skupach wynosiły 40-60 zł/kg i były wyższe w stosunku do poprzedniego roku nawet o 100 proc! Dopiero od niedawna cena ukształtowała się na poziomie 25 zł/kg. Podgrzybki i kozaki są dużo tańsze i kosztują 30 zł/kg. Z kolei ceny borowików są bardziej zróżnicowane i wynoszą od 15 do 40 zł/kg.

Wiesław Kamiński, jeden z najpopularniejszych grzybiarzy w Polsce, autor popularnego serwisu nagrzyby.pl mówi, że grzybiarze z naszego regionu nie mogą narzekać na małą różnorodność grzybów w lasach. – W ostatnim czasie można spotkać w naszych lasach kolczaki obłączaste. Są to mało doceniane w Polsce grzyby, natomiast we Francji traktuje się je na równi z kurkami. Są one warte uwagi przede wszystkim, kiedy są młode. Mają wówczas doskonały smak. W tym roku jest ich naprawdę mnóstwo i najważniejsze, że nie są robaczywe. Można je marynować, są chrupkie, a jednocześnie mięsiste. Można dodawać je do zup oraz do sosów. W lasach, w których są buki, pojawiło się dużo lejkowców dętych. Są to grzyby mało popularne, ale są naprawdę smaczne i gorąco polecam ich zbieranie. Dodatkowo coraz więcej pokazuje się u nas borowików sosnowych m.in. w Paśmie Brzanki. Nie brakuje także borowików górskich i borowików żółtobrązowych. Nowością w naszych lasach jest z kolei złotak wysmukły, który świetnie nadaje się na marynatę. Cieszyć może również fakt, że w lasach pojawia się znacznie więcej grzybiarzy, niż miało to miejsce w ostatnich latach. Swoje zrobiła pandemia COVID-19. Ludzie byli przez dłuższy czas uwięzieni w domach, więc teraz szukają szczęścia i spokoju na łonie natury, a zbieranie grzybów i poznawanie kolejnych gatunków, to naprawdę fascynujące zajęcie. Jeżeli stosunkowo szybko nie będziemy notować spadków temperatury poniżej zera, to sezon może potrwać nawet do połowy listopada.

Warto jednak pamiętać, że przed każdym sezonem lekarze przestrzegają grzybiarzy, co powinni robić, aby nie zatruć się grzybami. Okazuje się bowiem, że osób, które uskarżają się z tego powodu na dolegliwości, jest naprawdę mnóstwo. Przede wszystkim powinniśmy zbierać wyłącznie dobrze znane, jadalne gatunki oraz unikać zbierania grzybów zbyt małych, ponieważ trudno wówczas rozpoznać czy są blaszkowe, czy też nie. Poza tym nie jest prawdą, że wszystkie grzyby o łagodnym smaku, które nie pieką nas na języku, są jadalne. Śmiertelnie trujące muchomory wcale nie są gorzkie. Grzybiarze muszą także uważać, aby do domu oprócz koszyka pełnego grzybów nie przynieść także… mandatu. Jednym z powodów otrzymania mandatu przy okazji grzybobrania jest nieuprawniony wjazd do lasu oraz parkowanie w niedozwolonych miejscach. Ukarana może zostać także osoba, która zbierała grzyby w nieodpowiednim miejscu, np. w rezerwatach przyrody. Mandat można otrzymać także za wyrywanie grzyba i niszczenie tym samym runa leśnego. W takich przypadkach grzybiarze muszą liczyć się z karą w wysokości od 20 do nawet 500 złotych.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.