Dominika Pruchnicka z Gromnika dotarła do czwartego etapu telewizyjnego show TVP – The Voice of Poland. 17-latka może pochwalić się już kilkoma nagrodami, które wywalczyła na gminnych i wojewódzkich festiwalach. Kolejnych udziałów w programach telewizyjnych nie zamierza jednak odpuszczać i jak sama zaznacza – za dwa lata znowu pojawi się na szklanym ekranie.

Dominika Pruchnicka

Dominika uwielbiała śpiewać już od najmłodszych lat. Szkolne akademie, gminne przeglądy, występy w kościołach, czy lokalne festiwale nie mogły odbyć się bez jej udziału. – Wychodziło mi to chyba całkiem nieźle, zwłaszcza że kilkukrotnie byłam laureatką poszczególnych konkursów, jak chociażby w przypadku „Pogórzańskiego Festiwalu Piosenki”, czy „English Song” w Wojniczu. Zawsze miałam ogromne wsparcie ze strony rodziców. Z moją mamą potrafiłyśmy spędzać wiele godzin przy utworach Celine Dion. Jestem wielką fanką kanadyjskiej wokalistki i chciałabym kiedyś pójść jej śladami – mówi Dominika.

Mieszkanka Gromnika, która ukończyła dwa kierunki szkoły muzycznej – klasa o profilu wokalno- aktorskim oraz fortepianu klasycznego, w czasie tegorocznych wakacji postanowiła zrobić kolejny krok w kierunku związania swojego życia ze sceną. Masa programów telewizyjnych poświęconych poszukiwaniu muzycznych talentów sprawiła, że zdecydowała się spróbować swoich sił w jednym z nich. – Wybór padł na The Voice of Poland. Co prawda nie była to jedyna opcja, bo w grę wchodziły również Must Be The Music oraz Mam Talent, jednak doszłam do wniosku, że w pierwszym z nich zdecydowanie bardziej od solistów promowane są zespoły, a produkcja TVN-u opiera się na poszukiwaniu różnych talentów, nie tylko muzycznych. The Voice of Poland wydawał się dla mnie lepszy jeszcze z jednego powodu. W jury zasiada Marysia Sadowska, którą uwielbiam i za wszelką cenę chciałam znaleźć się w jej zespole.

Wcześniej jednak młoda wokalistka z Gromnika musiała przejść casting, na którym pojawiło się kilka tysięcy osób, chcących wziąć udział w programie. Dominika podczas eliminacji wykonała dwa utwory – „Piosenkę księżycową” Varius Manx oraz „Say Something” z repertuaru Christiny Aguilery. – Moją mocną stroną są ballady, dlatego przeważnie decyduję się śpiewać wolne, klimatyczne utwory. Ludzie często pytają mnie, czy wolę śpiewać po polsku, czy po angielsku. Być może niektórych zaskoczę, ale lepiej czuję się w anglojęzycznych utworach. Nie wymagają one takiej dykcji jak polskie piosenki. Poza tym zawsze można zmienić coś w tekście, bo nie wszyscy znają język angielski – śmieje się 17- latka i dodaje, że o tym, iż dostała się do programu, dowiedziała się przez telefon, kupując w sklepie… ziemniaki. – Z wrażenia upuściłam reklamówkę, a jej zawartość rozsypała się po podłodze. Wiedziałam, że moje marzenia powoli się spełniają. Już sam udział był dla mnie wielkim wyróżnieniem.

„Przesłuchania w ciemno”, które odbywają się na początku każdej edycji The Voice of Poland, wzbudziły w Dominice sporo emocji, zwłaszcza że na swój występ czekała blisko… 12 godzin. – W studiu pojawiłam się o 6:30, a na scenie wystąpiłam kilka minut po godzinie 18. Stres był olbrzymi. Nie wiedziałam, czy moje wykonanie utworu „Sign of the times” z repertuaru Harry’ego Stylesa spodoba się jurorom. Po cichu liczyłam jednak na to, że Marysia Sadowska odwróci swój fotel i trafię do jej grupy.

Ostatecznie okazało się, że oprócz Marysi swoje fotele odwrócili również Andrzej Piaseczny i Michał Szpak. Trójka jurorów za wszelką cenę chciała mieć 17- latkę w swojej grupie, lecz ta okazała się stanowcza i wybrała grupę wokalistki znanej m.in. z piosenki „Jest dobrze”. – Pomimo tego, że pożegnałam się już z programem, to w Warszawie spędziłam cudowne dwa tygodnie. Z perspektywy czasu, na pewno ponownie postawiłabym na Marysię. W trakcie trwania programu, czy na próbach udzielała mi wielu cennych wskazówek. Uświadomiła mi m.in. to, że muszę poprawić swój śpiew na wyższych dźwiękach. Zresztą o wszystkich jurorach mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Okazali się zwykłymi ludźmi, a nie osobami z „wielkiego świata”. Przede wszystkim mam tu na myśli Michała Szpaka, który jest strasznie sympatyczną osobą i potrafi poświęcić swój czas każdemu, kto go tylko o to poprosi.

Dominika nie ukrywa, że po programie jej życie uległo zmianie. Do tej pory wiele osób wiedziało, że potrafi śpiewać, jednak uczestnictwo w The Voice of Poland sprawiło, że zaczęli kontaktować się z nią ludzie, których do tej pory nie znała. – Otrzymałam mnóstwo wiadomości na Facebooku. Niektórzy gratulowali mi sukcesu, a inni… namawiali na spotkanie. Nie brakowało również próśb z dalszych rejonów kraju, aby wysłać zdjęcie z autografem. Co jakiś czas zaczepiana jestem również w sklepach z prośbą o podpis, czy wspólne zdjęcie. To dla mnie nowość, bo do tej pory o tym, że śpiewam, wiedzieli jedynie rodzina i przyjaciele – mówi Dominika i dodaje, że nie wyobraża sobie, aby w przyszłości miała zarabiać na życie w jakikolwiek inny sposób, niż stojąc z mikrofonem na scenie. – Chcę zrobić sobie roczną przerwę. Skupić się na maturze i zdaniu egzaminu na prawo jazdy. Moim celem jest również rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie Rzeszowskim na kierunku: jazz i muzyka rozrywkowa. Pojawiło się już także kilka propozycji ze strony menadżerów, którzy oferują mi występy w różnych częściach kraju. Nie wykluczam, że pojawię się na kilku festiwalach i konkursach, również tych organizowanych w naszym regionie. Za dwa lata chciałabym jednak ponownie spróbować swoich sił w The Voice of Poland. Jurorzy nie ukrywali, że moje odpadnięcie z programu związane było m.in. z moim wiekiem. Mam 17-lat, więc nie warto już teraz wrzucać mnie na głęboką wodę. Za dwa lata będę już jednak przed „dwudziestką”. Kto wie? Być może wtedy okażę się już nie tylko „Głosem Gromnika”, ale i całej Polski? – kończy z uśmiechem Dominika.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *