Z Elizą Gąsiorowską, uczestniczką programu The Voice Kids rozmawia Sebastian Czapliński.

 

Eliza Gąsiorowska

Jak zmieniło się Twoje życie po programie The Voice Kids?

Moje życie niewiele się zmieniło. Jestem tą samą radosną dziewczyną. Oczywiście zaraz po programie miałam swoje „5 minut”. Zapraszano mnie do radia, telewizji, a ludzie na ulicy robili sobie ze mną zdjęcia. Było to bardzo miłe, ale ja pozostawałam sobą. Jedyne co zmieniło się po programie to moje… podejście do muzyki. Nie mam już żadnego stresu, wychodząc na scenę. Myślę, że występ przed milionami polskich telewidzów był jednym z największych przeżyć, jakich mogłam doznać w życiu. Teraz występy na scenie nie robią na mnie większego wrażenia.

Kilka osób po The Voice Kids zrobiło kariery. Najlepszym tego dowodem są Roksana Węgiel i Viki Gabor, które reprezentowały Polskę na dziecięcej Eurowizji i ją wygrywały! Było w Tobie chociaż odrobinę zazdrości?

Absolutnie nie. Znam się zarówno z Roksaną, jak i Viki. Trzymam za nich kciuki. Pewnie każdy chciałby być na ich miejscu, ale ja nie czuję zazdrości. Jeżeli już się pojawia, to raczej pozytywna związana z tym, że jeżeli im się udało, to mi również może się udać. Niewykluczone przecież, że w przyszłości również mogę reprezentować Polskę, tyle że na Eurowizji dla seniorów. The Voice Kids pozwolił mi spojrzeć na świat muzyki od środka. Wiele się dzięki temu programowi nauczyłam. Poza tym trafiłam na wspaniałych ludzi z Cleo na czele, która była moją opiekunką. Wsparcie artystów z pierwszych stron gazet, którzy okazali się normalnymi i bardzo pomocnymi osobami, wiele mi dało. To moja przewaga nad innymi wokalistkami i wokalistami, którzy są na początku swojej muzycznej drogi.

Słyszałem, że jesteś osobą, która uwielbia „nocne życie”. To prawda?

Prawda, ale nie w takim sensie, jak niektórzy mogą to odczytać (śmiech). Nie jestem imprezowiczką. Pod pojęciem „nocnego życia” kryje się to, że uwielbiam w nocy się uczyć, czy też wykonywać czynności, które mogłabym wykonywać w ciągu dnia. Nie ukrywam, jestem śpiochem. Z racji tego, że uczęszczam obecnie do liceum i zajęcia rozpoczynam na tzw. drugą zmianę, czyli od godziny 11 lub 12, lubię sobie dłużej pospać. Nad swoim głosem oraz kolejnymi piosenkami pracuje jednak zaraz po zajęciach w szkole. W nocy mogłoby być to zbyt uciążliwe dla moich rodziców, czy sąsiadów…

W lipcu wydałaś swój pierwszy singiel zatytułowany „Myśli Dwie”. Podobno w dużej części słowa piosenki są Twojego autorstwa…

„Myśli Dwie” to mój debiutancki singiel, którego można posłuchać m.in. na You Tubie. Prace nad utworem trwały jeszcze zanim trafiłam do The Voice Kids. Nad słowami utworu pracowałam wraz ze swoją zaprzyjaźnioną „tekściarką”. Pomysł na tekst w głównej mierze pochodził ode mnie. W naszych głowach pojawia się mnóstwo myśli, mnóstwo pomysłów na przyszłość. Musimy znaleźć tą jedną, która okaże się dla nas przepustką do osiągnięcia sukcesu. Właśnie o tym mówi ten utwór.

Jedną z Twoich ulubionych wokalistek jest Ariana Grande. Próbujesz się na niej wzorować?

Na pewno jestem fanką jej talentu. Uwielbiam sposób, w jaki śpiewa. Podoba mi się jej styl oraz głos. Czy się na niej wzoruję? Trudno powiedzieć… Na pewno dużo mi do niej brakuje. Uważam jednak, że wzorowanie się na artystach z górnej półki to nic innego, jak sposób na podnoszenie swoich umiejętności. Staramy się wyciągnąć od nich wszystko to, co najlepsze. Podpatrywanie mistrzów w swoim fachu na pewno pomaga nam w dalszym rozwoju.

Dużą wagę przykładasz również do języków obcych.

Dlatego też wybrałam liceum o kierunku językowo-matematycznym. Uwielbiam uczyć się języków obcych. To także pomaga w karierze muzycznej. Poza tym wychodzę z założenia, że niekoniecznie może udać mi się związać życie ze sceną. Muszę pomyśleć nad opcją awaryjną. Wydaje mi się, że matematyka w połączeniu z językami obcymi również mogą zagwarantować mi spokojną przyszłość.

Jak spędzisz tegoroczne święta?

Tak, jak zawsze, czyli w rodzinnym gronie wraz z rodzicami i dziadkami. Jestem tradycjonalistką. Razem z mamą co roku przygotowujemy wigilijne potrawy. Moją ulubioną jest barszcz czerwony z uszkami. Przy stole śpiewamy kolędy. Jest naprawdę świątecznie. Po świętach przychodzi Sylwester i Nowy Rok, a z nim plany, które zawsze są ambitne. Na razie nie nagrywam nowych piosenek. Trenuję swój wokal w Pałacu Młodzieży pod okiem pani Małgorzaty Boruch, a także w Szkole Muzyków Rockowych u Sławomira Ramiana. Wydanie płyty jest na pewno moim wielkim marzeniem. W 2020 roku zapewne jeszcze się nie uda, ale później? Kto wie?

Na zakończenie zdradźmy może czytelnikom mały sekret. Zima nie sprawia ci problemów, bo…

… od trzech lat jestem morsem! Wraz z rodzicami udajemy się nad radłowskie akweny wodne i tam zanurzamy swoje ciała wraz z innymi morsami. Uzależniłam się od tego! Uważam, że jeżeli ktoś raz tego spróbuje, to nigdy z tego nie zrezygnuje. Poza tym morsowanie jest bardzo korzystne dla ludzkiego organizmu. Zwiększa się nasza odporność, poprawiamy wydolność naszego układu sercowo-naczyniowego, czy też pozytywnie wpływa na cerę. Zimne kąpiele mogę polecić więc każdemu!

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *