Gminna walka z wandalami

Niedawno nieznani sprawcy zniszczyli stadion w Radłowie, wyrzucając bramki treningowe na trybuny oraz wypisując obraźliwe hasła na ogrodzeniu obiektu. Kilka tygodni wcześniej w Tuchowie zniszczono nowy plac zabaw dla dzieci oraz przystanek autobusowy. Wandale dają o sobie znać praktycznie w każdej gminie naszego powiatu. Czy samorządy mogą w jakiś sposób stawić im czoła?

Zniszczony przystanek autobusowy w Tuchowie

Monitoring przede wszystkim!

Jakiś czas temu grupa nieznanych sprawców zdewastowała stadion w Radłowie. Na trybunach wylądowały zniszczone bramki treningowe, ogrodzenie obiektu zostało popisane obraźliwymi hasłami za pomocą farby olejnej, a zniszczeniu uległa także pleksi znajdująca się obok ławki rezerwowych. Starty oszacowano na 500 zł, a sprawę przekazano policji. Co ciekawe, to nie pierwszy przypadek dewastacji obiektu Radłovii w ostatnim czasie. Dwa lata temu ktoś zniszczył piłkochwyty znajdujące się tuż za bramkami. Wówczas straty były jeszcze większe i wyceniono je na 4 tys. zł.

– Z wandalami trzeba walczyć i my to zrobimy. W tym roku zainstalujemy ponad 30 kamer monitoringu na terenie gminy. Nie możemy pozwolić, aby tacy ludzie bezkarnie niszczyli mienie społeczne – mówi burmistrz Radłowa, Zbigniew Mączka.

Monitoring rzeczywiście potrafi skutecznie odstraszyć chuliganów, o czym wie wójt gminy Tarnów, Grzegorz Kozioł. Jeszcze kilka lat temu szacowano straty w wyniku zniszczeń aksamitek w Woli Rzędzińskiej, czy drzewek w Tarnowcu. Dziś jak twierdzi wójt, takie sytuacje zdarzają się naprawdę sporadycznie. – Zainstalowaliśmy monitoring w centrum każdej naszej miejscowości. Był to wydatek rzędu 30-40 tys. zł na jedną wieś. Nie potrzebujemy żadnych dodatkowych osób do obsługi tych urządzeń, ponieważ materiał wideo nagrywa się sam i w każdej chwili można go przeglądnąć. Wiele pozytywów przynosi nam również współpraca ze strażą miejską. Strażnicy patrolują poszczególne wsie, przez co osoby, którym po głowie chodzi zniszczenie jakiegoś obiektu, nie mają na to większej szansy. Uważam również, że w naszym przypadku akty wandalizmu udało się zniwelować przez… zorganizowanie czasu wolnego dla młodych ludzi. Zamiast przesiadywać na ławkach, mogą skorzystać oni z bogatej oferty sportowo-rekreacyjnej, czy zajęć kulturalnych. To sprawia, że mają mniej wolnego czasu na głupoty…

O tym, że wandale potrafią wyrządzić duże szkody, przekonali się również włodarze gminy Żabno. W styczniu ubiegłego roku w Łęgu Tarnowskim chuligani kompletnie zdemolowali ulicę Witosa oraz Dolną. Powybijane szyby wiat przystankowych, zdewastowane skrzynki elektryczne czy powywracane słupki drogowe stanowiły obraz, jakby przed chwilą przez wieś przeszło prawdziwe tornado. Straty oszacowano na kilka tysięcy złotych. – Chcielibyśmy mieć zainstalowanych w naszej gminie więcej kamer, ale wszystko rozbija się o finanse – mówi Zbigniew Lustofin, zastępca burmistrza gminy Żabno. – Oprócz monitoringu, posiadamy na swoim wyposażeniu dwie mobilne kamery, które możemy ulokować w różnych miejscach, w zależności od potrzeb. Policjanci z posterunku policji w Żabnie również na przestrzeni kilku ostatnich lat potrafili wyłapać osoby niszczące mienie, więc na pomoc z ich strony zawsze możemy liczyć. Nie da się jednak ukryć, że walka z chuliganami zawsze jest trudna i nawet największe nakłady finansowe nie pomogą w całości wyeliminować problemu.

Wandale nie mogą być anonimowi

W nocy z 21 na 22 kwietnia grupka chuliganów dokonała dewastacji mienia publicznego na terenie Tuchowa. Zniszczeniu uległy plac zabaw na Osiedlu Centrum, na którym wandale zniszczyli mobilne bramki piłkarskie i wyrwali przęsła ogrodzenia, a także ławkę oraz kosz na śmieci na ul. Jana Pawła II i skwerze Rodziny Ulatowskich. Pomalowany farbą został również przystanek autobusowy na ul. Tarnowskiej, a na ul. Kolejowej zniszczeniu uległ Toy Toy. – Straty oszacowaliśmy na 8 tys. zł. Dzięki pomocy firmy ochroniarskiej, z którą gmina ma podpisaną umowę na ochronę mienia, udało się uchwycić sprawców – mówi burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek. – Plac zabaw był nowy, bo oddany do użytku w zeszłym roku. Niestety nie posiadaliśmy tam monitoringu, ale po tych wydarzeniach na pewno zostanie on zainstalowany. Wydaje mi się, że jedyną opcją do walki z chuliganami są właśnie kamery. W najbliższym czasie na pewno zdecydujemy się na rozbudowę miejskiego monitoringu. Po głowie chodzi nam jeszcze jeden pomysł. Niewykluczone, że w sytuacji, kiedy otrzymalibyśmy zgodę sądu, będziemy w Internecie publikować… wizerunki sprawców. Wielu rodziców nie wie, co ich pociechy robią późnym wieczorem. Nie są w stanie uwierzyć, że ich dziecko mogłoby zniszczyć mienie publiczne. Jeżeli ktoś dopuszcza się takiego aktu, dlaczego mielibyśmy chronić jego wizerunek? Wydaje mi się, że jeżeli potencjalni sprawcy wiedzieliby, że po udowodnieniu im winy nie tylko zmuszeni byliby pokryć finansowo starty, które wyrządzili, ale również ich wizerunek byłby upubliczniony, dwa razy zastanowiliby się, czy warto podejmować takie kroki.

Wśród osób popierających ten pomysł jest Grzegorz Gotfryd, wójt Szerzyn, który w 2017 roku na profilu facebookowym opublikował wizerunki wandali, którzy zniszczyli centrum gminy. – Trójka mężczyzn zniszczyła wówczas nowe nasadzenia przy budynku urzędu gminy oraz skakała po maszynach i sprzęcie budowlanym. Tydzień przed tymi wydarzeniami uszkodzony został również skwer Światowych Dni Młodzieży. W tym wypadku zniszczeniu uległy płyty z piaskowca, o które rozbijano butelki. Wówczas straty oszacowaliśmy na 2-3 tys. zł. Zdecydowałem wówczas opublikować wizerunki sprawców na Facebooku. Chciałem, aby do chuliganów dotarło, że nawet jeśli takich zniszczeń dokonują w nocy, to nie ujdzie im to płazem. Ostrość kadru nie była zbyt duża, więc nie stanowiła naruszenia danych osobowych i wizerunku. Policji przekazaliśmy jednak lepszą jakość obrazu. Ostatecznie udało nam się ustalić, kto stał za zniszczeniami. Nałożone zostały na nich kary finansowe, kary w postaci prac społecznych oraz kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. Sam popieram pomysł pani burmistrz Tuchowa, aby upubliczniać wizerunki osób, które dokonały zniszczeń. Należy się to przede wszystkim mieszkańcom konkretnej gminy, którzy robią wszystko, aby ich miejscowości prezentowały się jak najlepiej, a jednak ktoś w ciągu sekundy potrafi zniszczyć ich ciężką pracę – mówi wójt i dodaje, że najczęściej wśród wandali można spotkać osoby, które po zażyciu środków psychotropowych lub po wypiciu alkoholu, na moment wpadają w stan „bezkarności”. – Myślą, że wszystko im wolno i zaczynają demolować to, co spotkają na swej drodze. Cieszymy się, że niedawno w Szerzynach otwarto posterunek policji, dzięki czemu dziś problemów z chuliganami nie mamy. Policjanci praktycznie codziennie patrolują nasze ulice, więc nikt nie dopuszcza się niszczenia mienia.

A może straż sąsiedzka?

Zniszczenie mienia może być traktowane zarówno jako wykroczenie, jak i przestępstwo wnioskowe. Wszystko uwarunkowane jest od wysokości strat, jakie wyrządzili chuligani. Jeżeli wysokość wyrządzonej szkody nie przekracza 500 złotych, sprawca odpowiada za wykroczenie. Granica ta jest niezależna od wartości całej rzeczy. Co więcej, wysokość szkody może przewyższać tę wartość, ponieważ wlicza się do niej nie tylko wysokość szkody spowodowanej samym uszkodzeniem lub zniszczeniem rzeczy, ale także zyski, które w wyniku uszkodzenia rzeczy utracił pokrzywdzony.

– Wszystkie przejawy wandalizmu powinniśmy zgłaszać na policję, która ma zdecydowanie większe możliwości niż samorządy – nie ma wątpliwości Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. – Tylko składając wniosek o ściganie, policja może rozpocząć prowadzenie śledztwa. Jeżeli nie ma takiego wniosku lub wniosek jest wycofany, nie ma podstaw do prowadzenia sprawy. Monitoring oraz posterunki policji w poszczególnych gminach na pewno powodują, że takich zdarzeń jest mniej, niż mogłoby być. Akty wandalizmu w przypadku Tarnowa, a poszczególnych gmin w naszym powiecie są różne. O ile w naszym mieście najczęściej mamy do czynienia z graficiarzami, którymi przede wszystkim są fani drużyn piłkarskich Tarnovii, czy Unii, to w przypadku powiatu tarnowskiego najwięcej zgłoszeń dotyczy rozbitych szyb na przystankach, czy zniszczeń ogrodzeń i bram.

Rzecznik tarnowskiej policji mówi również, że chociaż coraz popularniejsze w naszym kraju stają się straże sąsiedzkie, to należy pamiętać, że nie mają one większych uprawnień niż zwykły obywatel. – Oczywiście zdarza się, że w jakiejś miejscowości społeczność powołuje do życia straż sąsiedzką, której celem jest patrolowanie ulic. Każda inicjatywa mogąca pozytywnie wpłynąć na wzrost poczucia bezpieczeństwa obywateli jest działaniem pożądanym. Policjanci nie mogą nikomu zabronić chodzenia z psem po ulicy. Należy jednak pamiętać, że przynależność mieszkańców do straży sąsiedzkiej nie nadaje jej członkom szczególnych uprawnień. Ewentualnego ujęcia sprawcy przestępstwa członkowie straży sąsiedzkiej mogą dokonać na dokładnie tych samych zasadach, jakie dotyczą każdego obywatela. Członkowie straży sąsiedzkiej nie mogą zastosować wobec osoby zatrzymanej aresztu, tylko niezwłocznie poinformować o tym policję. Dobry sąsiad stanowi jednak niezły sposób do walki z przestępczością, w tym z wandalizmem, więc niewykluczone, że jest to pomysł ciekawy do rozważenia – dodaje Paweł Klimek.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *