Wiele osób zastanawia się, jak będą wyglądać przyszłoroczne budżety w poszczególnych gminach powiatu tarnowskiego. Nie brakuje opinii, że odczuwalny spadek wpływów do budżetów z tytułu podatków od dochodu spowodowany pandemią koronawirusa, odbije się na mniejszej liczbie inwestycji. Okazuje się jednak, że włodarze podtarnowskich gmin są pełni optymizmu przed kolejnym rokiem i nie wyobrażają sobie, aby zaplanowane przez nich inwestycje miały nie dojść do skutku.

Nie brakuje obaw, że nie wszystkie zaplanowane inwestycje uda się zrealizować w przyszłym roku. Przede wszystkim dotyczy to remontu dróg, czy budowy chodników.

Kłopoty z podatkiem PIT
Zdecydowanie pomniejszone przez pandemię koronawirusa dochody polskich samorządów są sporym zagrożeniem dla poszczególnych budżetów. Niestety odbywa się to w najgorszym z możliwych okresów, ponieważ już wkrótce ruszy nowa unijna perspektywa finansowa na lata 2021-2027, więc poszczególne samorządy muszą przeliczać dwa razy tę samą złotówkę, aby nie zabrakło pieniędzy na tzw. wkłady własne, bez których o funduszach europejskich, czyli również kolejnych inwestycjach, będzie można tylko pomarzyć. Związek Miast Polskich zaprezentował niedawno dane o dochodach budżetów miast w czerwcu i w pierwszym półroczu 2020 r. i porównał je do tych analogicznych sprzed roku i dwóch lat. Wynika z nich, że w czerwcu 2020 r. udziały w podatku PIT były o ponad 8 proc. niższe niż przed rokiem, podczas gdy w czerwcu 2019 r. wzrosły one aż o 19 proc. w porównaniu z czerwcem 2018 r. Pomimo tak niepokojących statystyk, włodarze podtarnowskich gmin są przekonani, że pandemia koronawirusa nie wyrządzi zbyt wielkich strat w ich budżetach, a większość zaplanowanych inwestycji uda się zrealizować.

– Oczekujemy danych, które spływają do nas z ministerstwa, a które dotyczą udziału w podatku od osób fizycznych. Będzie to najważniejsza informacja, która ukaże nam kształt przyszłorocznego budżetu – mówi burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek. – Mamy pewne obawy, ponieważ w tym roku już widzimy, że z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych zanotujemy spadek w budżecie o około 2 mln zł. W przypadku naszej gminy to spore pieniądze. Kolejną kwestią, której również się obawiamy są rosnące koszty utrzymania oświaty. Nie mamy jeszcze danych dotyczących wysokości subwencji oświatowej na przyszły rok, ale od września musieliśmy podnieść wynagrodzenia dla nauczycieli o 8 proc. Od września do grudnia wygospodarowaliśmy z naszego budżetu 350 tys. zł na ten cel. Taka skala podwyżek będzie miała bez wątpienia duże znaczenie w przyszłym roku.

Gmina Tuchów w tym roku dysponowała budżetem na poziomie ponad 80 mln zł. Magdalena Marszałek wierzy, że pomimo problemów, uda się utrzymać go w przyszłym roku na podobnym poziomie. – Przez ostatnie lata mieliśmy z tytułu podatku dochodowego wzrost o ponad milion zł do budżetu. Mamy Strefę Aktywności Gospodarczej, która systematycznie się rozwija i cieszy coraz większym zainteresowaniem wśród przedsiębiorców. Na przyszły rok mamy zaplanowane takie inwestycje, z których nie możemy zrezygnować. Budujemy obwodnicę, na którą otrzymaliśmy dofinansowanie, mamy udział własny przy budowie drogi Karwodrza-Ładna, prowadzimy prace związane z wodociągowaniem, na które też mamy dofinansowanie, więc pieniądze na ten cel w naszym budżecie również muszą być zabezpieczone. Patrząc przez pryzmat przyszłego roku bardziej myślimy o kolejnych kredytach niż rezygnacji z jakiejś inwestycji.

Dofinansowania są, więc trzeba realizować…
Optymistą co do przyszłorocznego budżetu jest burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak, który mówi, iż wskaźniki makroekonomiczne wskazują na to, że po chwilowym zmniejszeniu wpływów budżetowych ze względu na pandemię koronawirusa, gospodarka w przyszłym roku będzie wracała na ścieżkę wzrostu i poszczególne samorządy również to odczują. – W naszym przypadku podatki rolne, czy podatki od nieruchomości wpływają na bieżąco i nie mamy z tego tytuły żadnych opóźnień. Dochody z podatku PIT nie są na takiej wysokości, na jakiej były przez nas planowane na ten rok i rzeczywiście mogą nie być przez nas zrealizowane w 100 proc., jednak nie jest to aż tak dużym problemem. Rząd zabezpieczył samorządy w postaci pieniędzy z tarczy antykryzysowej. Nasz samorząd otrzymał z tego tytułu 1,6 mln zł i te pieniądze na pewno uzupełnią niedobory powstałe w wyniku mniejszych dochodów z podatku PIT. Dzięki temu nie będziemy wstrzymywać żadnych inwestycji, a wkład własny będzie zapewniony. Zakładamy, że wszystkie zaplanowane przez nas prace w przyszłym roku uda się zrealizować. Rezygnacja, czy ograniczenie inwestycji wiąże się ze spadkiem dochodów i większym bezrobociem. Na to nie możemy sobie pozwolić.

W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk, który liczy na to, że żadna inwestycja nie zostanie wstrzymana. – Przyszłoroczny budżet będziemy przygotowywać w oparciu o to, na co nas w tej chwili stać. Nie możemy w tej chwili liczyć na to, że dostaniemy jakieś dodatkowe dofinansowanie do inwestycji i wpisywać ją na siłę do naszego budżetu, bo nie mamy takiej gwarancji. Nad naszym budżetem pochylimy się w listopadzie. Wtedy dowiemy się, jaką dokładną kwotą będziemy dysponować w przyszłym roku. Wśród inwestycji, które planujemy na 2021 rok nie brakuje termomodernizacji dwóch szkół i domu ludowego za kwotę około 7 mln zł. Ta inwestycja musi zostać przeprowadzona, ponieważ uzyskaliśmy na nią fundusze unijne. Podobnie ma się sprawa z inwestycjami dotyczącymi wodociągowania gminnych miejscowości. Nie zakładam, abym musiał rezygnować, czy przekładać w czasie jakąkolwiek inwestycję.

Z kolei Zbigniew Jurkiewicz, burmistrz Ciężkowic mówi, że pomimo tego, iż koronawirus wyrządził pewne szkody w gospodarce, to pieniądze z tarczy antykryzysowej pozwolą podtarnowskiej gminie na realizację zadań, na które władze posiadają dokumentacje. – Złożyliśmy wnioski na nabór do kolejnych programów związanych ze wsparciem finansowym samorządów w wyniku strat poniesionych przez pandemię koronawirusa. Zobaczymy jak zostaną one ocenione. Jeżeli decyzja będzie dla nas pozytywna, będziemy realizować nowe inwestycje, a jeżeli nie, to skupimy się na tych, które mamy już zaplanowane. Otrzymaliśmy pieniądze z ministerstwa na kompleks sportowy w miejscowości Jastrzębia, czy też na budowę ścieżki w koronach drzew. Rozstrzygnęliśmy również przetarg na budowę Małopolskiego Centrum Edukacji Ekologicznej. Mamy co robić… Będę usatysfakcjonowany, gdyby nasz przyszłoroczny budżet będzie kształtował się w okolicach 70 mln zł. Byłby on porównywalny do tego, jakim dysponowaliśmy w tym roku. Nie możemy zamrozić żadnej inwestycji, bo mamy już je rozpoczęte i mamy na nie pieniądze. Dodatkowo nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy realizowali kolejne przedsięwzięcia.

Drogi i chodniki pod znakiem zapytania
Nieco mniej optymizmu mają władze w mniejszych gminach w naszym powiecie. Nie brakuje obaw, że nie wszystkie zaplanowane inwestycje uda się zrealizować w przyszłym roku. Przede wszystkim dotyczy to remontu dróg, czy budowy chodników.

– Chciałbym, aby nasz przyszłoroczny budżet nie był mniejszy od tegorocznego, jednak trudno przewidzieć, jak zachowają się firmy, czy nie będą zwalniać pracowników, czy wkrótce nie nastąpi ponowne zamrożenie gospodarki – tłumaczy wójt Gromnika, Bogdan Stasz. – Już słychać z różnych stron, że dotacja do subwencji oświatowej może zostać obniżona. Obniżone mają być również subwencje: równoważąca i wyrównawcza. Nasz samorząd należy do jednych z najbiedniejszych w rejonie i może mieć problemy z dopięciem budżetu oświatowego. Może się okazać, że aby to zrobić, będziemy zmuszeni dołożyć brakujące pieniądze kosztem inwestycji. Do szkół dokładamy coraz więcej pieniędzy. Jeszcze za czasów, kiedy funkcjonowały gimnazja, każdego roku dopłacaliśmy 840 tys. zł. Teraz jest to kwota blisko 3 mln zł, więc odbija się to na ograniczeniu inwestycji. Obawiam się również, że w 2021 roku może powtórzyć się sytuacja z tego roku, kiedy zabrakło dofinansowania do remontów „powodziówek” z budżetu państwa. Na ten rok mieliśmy z tego tytułu zaplanowanych pięć zadań i ani jedno nie zostało zrealizowane. Budżet mamy na poziomie 42 mln zł. Byłoby dobrze, gdyby został utrzymany.

Paweł Augustyn, burmistrz gminy Ryglice mówi, że wiele wskazuje na to, iż tamtejsza gmina również w przyszłym roku zaciągnie kolejne kredyty na realizowanie inwestycji. – Wiele inwestycji mamy zapisanych do realizacji na najbliższe 3 lata. Mamy zadanie na kwotę 26 mln zł dotyczące budowy wodociągów i kanalizacji w Lubczy i Woli Lubeckiej. Z kolei jeszcze w tym roku rozpoczynamy za kwotę 8,5 mln budowę wodociągów i kanalizacji w Bistuszowej i Uniszowej, a także rozbudowę sieci w innych miejscowościach. Mamy także złożone wnioski na remont pięciu dróg z „powodziówek”, na które nie otrzymaliśmy dofinansowania. Na najbliższe dwa lata zaplanowaliśmy budowy dróg i chodników w Lubczy, Zalasowej i Kowalowej, a także budowę przedszkola w Ryglicach za kwotę 4 mln zł. Chciałbym, aby nasz przyszłoroczny budżet kształtował się w okolicach 64 mln zł, czyli na takim samym poziomie, jak w tym roku. Zobaczymy, jak odbije się to na innych inwestycjach. Na pewno nie będziemy, jak miało to miejsce niejednokrotnie do tej pory, realizować zadań tylko z własnych funduszy. Takiej polityki stosować już nie zamierzamy. Część inwestycji może zostać przełożonych na kolejne lata, przede wszystkim te związane z budową chodników. Jeżeli wybudujemy przedszkole rok, czy dwa lata później, też nic wielkiego się nie stanie…

Żadnych wątpliwości co do tego, że pieniędzy w budżecie na przyszły rok będzie mniej, niż w obecnym roku, nie ma za to Tomasz Banek, wójt Wietrzychowic, który mówi, że będzie zadowolony, jeżeli zrealizuje inwestycje na poziomie 5 mln zł. – Taką kwotę planujemy wydać z 13 mln budżetu, jakim dysponujemy. Złożyliśmy do premiera wnioski na wkład własny na inwestycje. Staramy się inwestować w miarę naszych potrzeb. Mamy zaplanowane prace związane z rozbudową kanalizacji, termomodernizacją budynków, inwestycjami drogowymi, czy z modernizacją infrastruktury sportowej i turystycznej. Liczę na to, że rok ułoży się w taki sposób, że z żadnej zaplanowanej inwestycji nie będę musiał rezygnować. Nie oznacza to jednak, że przed nami spokojny 2021 rok, bo w moim odczuciu na pewno będzie trudniejszy od obecnego…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.