Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie wypowiedział gminom: Tarnów, Pleśna i Lisia Góra umowy, na mocy których miejskie autobusy dowożą pasażerów także na ich teren. Miasto, jako strona tych umów, planuje je renegocjować. Wszystko po to, by uwzględnić zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach w komunikacji zbiorowej. Gminy na proponowane rozwiązanie jednak się nie zgadzają.

Włodarze podtarnowskich gmin nie kryją swojego oburzenia zaistniałą sytuacją. Nie brakuje opinii, że jest to po prostu wyciąganie pieniędzy od mniejszych partnerów. (Fot. Canva)

Z dniem 1 września miasto Tarnów wypowiedziało dotychczasowe umowy. Komunikacja autobusowa w gminach: Tarnów, Pleśna i Lisia Góra będzie jednak działać normalnie aż do końca roku, a to dzięki okresowi wypowiedzenia, który obejmuje 4 miesiące. W tym czasie miasto w porozumieniu z gminami ma zamiar wypracować nowe warunki i podpisać nowe umowy.

– Tarnowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne obsługuje nie tylko linie autobusowe w mieście, ale również w gminach: Tarnów, Pleśna i Lisia Góra, a dzieje się to na podstawie międzygminnych umów. Miasto jako strona tych umów planuje je renegocjować, aby uwzględniły zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach w komunikacji zbiorowej. Na podstawie międzygminnych porozumień autobusy tarnowskiego MPK spotkać również można na drogach trzech podtarnowskich gmin. Gminy płacą za tę obsługę Tarnowowi proporcjonalnie do tzw. wozokilometrów realizowanych na ich terenie – mówi rzecznik prezydenta miasta Tarnowa, Ireneusz Kutrzuba. – Ponieważ z powodu epidemii koronawirusa bardzo mocno zmieniła się sytuacja w komunikacji zbiorowej i zmieniły się też uwarunkowania ekonomiczne, Tarnów chce podpisania nowych umów uwzględniających te zmiany. Propozycja jest taka, aby gminy nie rozliczały się od wozokilometra, lecz płaciły w zależności od rentowności kursów. Prezydent Roman Ciepiela odbył już telekonferencję z wójtami poszczególnych gmin. Rozmawiano m.in. o problemach, jakie spowodowała dla tarnowskiego MPK epidemia koronawirusa, o drastycznym i wielomiesięcznym spadku wpływów za bilety. W ostatnich dniach, po raz pierwszy od wiosennej zmiany rozkładów jazdy, autobusy MPK rozpoczęły normalne kursowanie, ale liczba pasażerów jest nadal znacznie niższa niż przed epidemią. Być może sytuacja ulegnie zmianie wraz z powrotem dzieci i młodzieży do szkół.

Włodarze podtarnowskich gmin nie kryją swojego oburzenia zaistniałą sytuacją. Nie brakuje opinii, że jest to po prostu wyciąganie pieniędzy od mniejszych partnerów. – Miasto Tarnów od dłuższego czasu preferuje rozwiązania, za którymi kryje się wyciąganie pieniędzy od ościennych gmin, by pokryły one niedobory w budżecie – mówi wójt Lisiej Góry, Arkadiusz Mikuła. –
Oczywiście najważniejsze jest dla nas dobro naszych mieszkańców i pasażerów, ale nie możemy pozwolić sobie na to, aby dodatkowo finansować MPK. Wkrótce siądziemy do stołu wraz z innymi włodarzami gmin z powiatu i będziemy starać się wypracować wspólne stanowisko. Jeżeli dołączyłyby do naszej trójki jeszcze dwie gminy, stalibyśmy się dość poważnym graczem w tej rozgrywce. Pierwsze rozmowy powinny nastąpić w ciągu najbliższych 2-3 tygodni.

W podobnym tonie wypowiada się Józef Knapik, wójt gminy Pleśna, który uważa, że prezydent Tarnowa Roman Ciepiela chce wymusić na gminach nowe porozumienie w sprawie komunikacji zbiorowej. – Z naszych wyliczeń wynika, że na proponowanych zmianach stracimy w perspektywie roku nawet kilka tysięcy złotych. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w gminie Tarnów, bo tam mówi się o stracie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych w ciągu roku. Proponowane przez miasto Tarnów nowe warunki są nie do przyjęcia. Oczywiście faktem jest, że MPK ma znakomity i uchodzący za jeden z najlepszych w Polsce tabor autobusowy i zapewnia ulgi pasażerom, jednak jako gmina nie możemy dopłacać aż tak dużych pieniędzy. Jednym z branych przez nas rozwiązań jest skorzystanie z oferty… prywatnych przewoźników. Oni z całą pewnością przejęliby kursy. Bez wątpienia odbiłoby się to na komforcie podróżowania, ale z drugiej strony zaoszczędzilibyśmy w ten sposób sporo pieniędzy.

W przypadku gminy Tarnów w ubiegłym roku tamtejsze tereny obsługiwało łącznie 10 linii komunikacji miejskiej, na których wykonano łącznie przeszło 609 162,7 km. Koszty poniesione przez gminę Tarnów za funkcjonowanie komunikacji miejskiej w 2019 r. wyniosły około 3 milionów 300 tysięcy złotych. Dopłata do 1 wozokilometra to 5,21 zł. Wysokość dotacji gminy Tarnów wynika z proporcji ilości kilometrów wykonywanych na terenie gminy do ilości kilometrów wykonywanych łącznie na terenie miasta oraz gminy Tarnów w 2019 roku. Udział procentowy gminy Tarnów wyniósł dokładnie 14,41%, co w kosztach całościowych przełożyło się właśnie na kwotę 3,3 mln zł.

– Koszty partycypacji w utrzymaniu komunikacji zbiorowej na przełomie ostatnich lat sukcesywnie szły w górę. Bez zwiększenia ilości kursów, koszty dla gminy rosły. W 2010 roku dopłacaliśmy do całego systemu przeszło milion złotych. Pięć lat później było to blisko 2 miliony, a w ubiegłym roku osiągnęliśmy kwotę 3,3 mln zł. Pod względem jakości jesteśmy zadowoleni ze współpracy komunikacyjnej z miastem, jednak pewien niesmak budzi nierówne traktowanie. Rodziny wielodzietne z Tarnowa korzystają z odpowiednich ulg, a takie same z naszej gminy już nie. Poza tym najmłodszym z Tarnowa dużo wcześniej wprowadzono bezpłatne przejazdy autobusami, a dzieci z naszej gminy mogą z nich korzystać dopiero po drugiej interwencji – mówi wójt gminy Tarnów, Grzegorz Kozioł i dodaje – Tak naprawdę, płacąc miastu jeszcze więcej, nie dostaniemy nic w zamian. Taka propozycja jest nie do zaakceptowania. Rozwiązań tej trudnej sytuacji mamy kilka. Niewykluczone, że sami zorganizujemy komunikację zbiorową, albo podejmiemy się tego zadania wraz z ościennymi samorządami, które są w podobnej sytuacji i wspólnie wybierzemy przewoźnika w przetargu. Każda z tych propozycji wymaga jednak szerszej konsultacji i zgody radnych.

Przedstawiciele gmin z powiatu tarnowskiego nie mają wątpliwości, że taki ruch władz miasta Tarnowa powoduje, że Tarnów jako aglomeracja chce się skurczyć do poziomu małego miasteczka. Włodarze gmin informują, że miasta podobnej wielkości co Tarnów, które z sąsiednimi gminami również porozumiewają się w sprawie organizacji transportu zbiorowego, opłaty za tzw. wozokilometr naliczają albo w jednakowej wysokości dla wszystkich lub też wobec ościennych samorządów stosują wręcz ceny preferencyjne. Ma to służyć pobudzeniu wzajemnych relacji gospodarczych i umocnieniu ich dobrej współpracy. Skutki zaproponowanego przez prezydenta Romana Ciepielę rozwiązania byłyby mocno odczuwalne dla obu stron i przełożyłyby się nie tylko na znaczny wzrost kosztów dla gmin, w przypadku których utrzymanie reżimu finansowego jest podstawowym warunkiem sprawnego funkcjonowania, ale i zaprzeczenie promowanej przez prezydenta idei aglomeracji tarnowskiej i wzajemnych dobrych relacji. Wójtowie gmin: Tarnów, Pleśna i Lisia Góra przewidują, że zamiast terytorialnego rozwoju i współdziałania oraz poszerzenia porozumienia o gminy, które mogłyby jeszcze do niego przystąpić, miasto pod względem komunikacji cofnie się do swoich granic administracyjnych, co byłoby spektakularne w skali kraju. Spółka miejska MPK z kolei, która mimo nowego taboru oraz bardzo dobrej jakości świadczonych usług, i tak boryka się z trudnościami finansowymi, może, ze względu na utratę znacznej części dochodów, pogłębić kłopoty i zacząć np. zwalniać pracowników.

Co ciekawe, prezydent miasta Tarnowa, Roman Ciepiela zaproszenia do podpisania międzygminnych porozumień w sprawie publicznej komunikacji wystosował również do wójtów: Skrzyszowa, Wojnicza i Żabna, czyli gminy, której mieszkańcy w ubiegłym roku apelowali do lokalnych władz o powrót po wielu latach autobusów MPK z uwagi na wzrost cen prywatnych przewoźników oferujących swój transport na trasie Żabno-Tarnów. Na razie nie wiadomo jednak, jaką ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą włodarze wyżej wymienionych samorządów.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.