Guillermo Ochoa – człowiek, który zatrzymał Brazylię

– Byłem we Francji trzy lata i podoba mi się sposób, w jaki ta liga się rozwija, ale chciałbym również spróbować swoich sił w innych miejscach. Mam kilka ofert z innych krajów. Nie mam w tym momencie osiągniętego porozumienia z żadną drużyną. Chcę wysłuchać uważnie wszystkie oferty i dopiero wtedy podejmę najlepszą decyzję. Wszystkim zajmuje się mój agent, a ja nie wykluczam przyszłości we Włoszech lub w Anglii – mówił jeszcze przed Mundialem meksykański bramkarz, który nadal związany jest umową z francuskim AC Ajaccio, ale już za 13 dni będzie wolnym zawodnikiem. Po wczorajszym występie przeciwko reprezentacji Brazylii, na pewno nie będzie narzekał na brak ofert.

ochoa

Guillermo Ochoa by Marcello Casal Jr/Agência Brasil (fot. Wikipedia)

LEGENDA CLUB DE FUTBOL AMERICA

Urodził się 13 lipca 1985 w Guadalajarze, a swoją piłkarską karierę rozpoczynał w zespole America, w którym zadebiutował mając zaledwie 18 lat, a miało to miejsce, kiedy trenerem tego meksykańskiego klubu był… Leo Beenhakker! Długo jednak walczył o miejsce w podstawowym składzie. Najpierw przegrywał rywalizację między słupkami z Adolfo Riosem, a następnie z Sebastianem Sają. Od 2005 roku został pierwszym bramkarzem Club de Futbol America i co więcej stał się jego prawdziwą legendą. Dla klubu America rozegrał 239 spotkań zdobywając w międzyczasie Puchar Mistrzów CONCACAF, wicemistrzostwo Meksyku, czy drugie miejsce w rozgrywkach Copa Sudamericana. Poza tym, to właśnie grając w meksykańskiej Americe, był nominowany do Złotej Piłki. W 2007 roku, a w głosowaniu Ochoa zajął 30. miejsce wraz z Robinem van Persie, Ryanem Giggsem, Samuelem Eto’o, Dimitarem Berbatowem i Carlosem Tevezem zdobywając jeden punkt. 3 lipca 2011 Ochoa na zasadzie wolnego transferu zasilił ówczesnego beniaminka francuskiej Ligue 1, AC Ajaccio.

REPREZENTANT NA DOPINGU?

W reprezentacji Meksyku zadebiutował 14 grudnia 2005 roku w wygranym 2:0 towarzyskim spotkaniu z Węgrami. W klubie spisywał się na tyle dobrze, że został powołany na MŚ w Niemczech w 2006 roku. Tam 21- letni ówcześnie bramkarz był tylko rezerwowym i nie wystąpił w żadnym spotkaniu. Po Mundialu w Niemczech Ochoa był powoływany na niemal każde spotkanie reprezentacji Meksyku. Gdy wydawało się, że to on stanie między słupkami podczas kolejnego Mudialu w RPA, ówczesny selekcjoner Meksyku Javier Aguirre postawił na Oscara Pereza, a Ochoa po raz kolejny pełnił funkcję rezerwowego golkipera.

Rok 2011 był ciężkim rokiem dla wczorajszego bohatera meczu Meksyk- Brazylia. Podczas turnieju o Złoty Puchar CONCACAF w teście antydopingowym wykonanym 21 maja u Ochoy i czwórce jego kolegów z kadry(Francisco Rodriguez, Edgar Duena, Antonio Naelson, Christian Bermudez) wykryto clenbuterol i zawodnicy zostali wykluczeni z trwającego w USA turnieju. Niecały miesiąc później niezależne badanie, wykonane przez laboratorium w Los Angeles, nie potwierdziło stosowania dopingu przez piątkę piłkarzy. Reprezentantów Meksyku wziął nawet w obronę sam prezydent tego kraju Felipe Calderon, który powiedział, że zabroniony clenbuterol dostał się do ich organizmu podczas bankietu w San Jose, gdzie zawodnicy spotkali się z miejscową społecznością meksykańską. Złe wyniki miały być jedynie spowodowane zatruciem pokarmowym. W reprezentacji Ochoa rozegrał do tej pory 56 spotkań, a patrząc co wyprawia w bramce podczas tego Mundialu, możemy być pewni, że jego licznik na pewno nie zatrzyma się na tej liczbie.

PODBIJE BRAMKARSKI ŚWIAT?

Dziś Ochoa jest na ustach całego piłkarskiego świata, a przecież zaraz po zakończeniu sezonu Ligue 1, włodarze AC Ajaccio nawet nie myśleli o tym, aby przedłużać wygasający z końcem czerwca kontrakt Meksykanina z ich klubem. Tak więc, już za 13 dni bramkarz reprezentacji Meksyku będzie prawdopodobnie najbardziej rozchwytywanym golkiperem na rynku. Nie trzeba będzie płacić za niego nawet 1 euro, a klubów zainteresowanych jego sprowadzeniem jest już cała masa. W kuluarach głośno mówi się już o tym, że do walki o jego usługi staną m.in. przedstawiciele Liverpoolu i AC Milanu. Włodarze angielskiego klubu mieli już go na oku w 2013 roku, ale wtedy postawiono na Simona Mignoleta. Sam zainteresowany podkreślał w wywiadach, że z miłą chęcią pozostałby we Francji, ale rozważy każdą propozycję. Co ciekawe, w internecie można znaleźć zdjęcie, na którym meksykański bramkarz ma… sześć palców u dłoni. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że właśnie przez ten fakt w 2010 r. nie trafił do angielskiego Fulham! Zdjęcie jest oczywiście spreparowane, ale cała sprawa odbiła się szerokim echem w futbolowym świecie.

ochoa

Guillermo Ochoa i… pięć palców u dłoni.

Gdzie będziemy oglądać Guillermo Ochoę w przyszłym sezonie? Na to pytanie odpowiedź poznamy zapewne po MŚ w Brazylii. Jedno już jest pewne – w zaledwie dwóch spotkaniach na Mundialu, Ochoa zapracował już na transfer życia, a przecież mistrzostwa ciągle trwają. Czy w lipcu oprócz znalezienia nowego pracodawcy, będzie również świętował sukces wraz ze swoją reprezentacją na Mundialu? Piłka jest nieprzewidywalna i wszystko może się zdarzyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *