Idziemy na grzyby!

Grzybiarze szturmem ruszają do lasów w poszukiwaniu grzybów. Chociaż fachowcy mówią, że najwięcej podgrzybków, kani, koźlarzy, czy maślaków powinniśmy spodziewać się w połowie września, to już teraz gdzieniegdzie można natrafić na prawdziwe perełki. Ból głowy mają za to leśnicy, którzy nie ukrywają, że duża liczba grzybiarzy w lasach, to też zwiększona ilość interwencji.

Fot. Canva

Wiele osób zastanawia się, gdzie wybrać się na grzyby w Tarnowie oraz w regionie. Do ulubionych przez grzybiarzy miejsc w regionie tarnowskim należą przede wszystkim okolice Tuchowa. Grzybów co roku nie brakuje w Piotrkowicach, Jodłówce Tuchowskiej, Burzynie czy Ryglicach. – Nie sposób nie wspomnieć o Piotrkowicach. To właśnie w tamtejszych lasach 15 września 1977 roku znaleziono największego grzyba na świecie! Był nim szmaciak gałęzisty, który ważył 15 kg, a obwód jego kapelusza liczył jeden metr – mówi Marcin Adamski, zapalony grzybiarz spod Tarnowa. – Do dziś rosną tu wspaniałe okazy. Jak tylko zaczyna się sezon na grzyby, niemal w każdy weekend wyjeżdżam stąd z torbą pełną wspaniałych prawdziwków, czy kani. Rzut beretem od Piotrkowic są lasy na Pogórzu Ciężkowickim. Wiele przeróżnych rodzajów grzybów można znaleźć w okolicach Ciężkowic i Jastrzębi, ale także w lasach w gminie Zakliczyn, czyli w Paleśnicy i Jamnej. Nawet w czasie zwykłego spaceru, nie szukając zbytnio grzybów, jesteśmy w stanie przynieść kilka sztuk do domu. W poprzednim roku udało mi się znaleźć ponad kilogramowy okaz! W tym roku chcę znacznie pobić ten rekord!

Tarnowscy grzybiarze wysoko w swoich rankingach klasyfikują również lasy w Starych Żukowicach, Nowych Żukowicach oraz Borzęcinie. Tam również roi się od różnego rodzaju grzybów. „Nowocześni grzybiarze” podpowiedzi, gdzie znaleźć podgrzybka, czy maślaka szukają natomiast na stronie internetowej grzyby.pl, gdzie na specjalnej mapie można sprawdzić miejsca, w których najbardziej roi się od grzybów, a także wymienić się wskazówkami z innymi grzybiarzami.

Z tej strony korzystają m.in. pan Roman i jego żona Katarzyna, którzy w ubiegły weekend udali się na grzybobranie do lasów na terenie gminy Radłów. – Grzybów jeszcze nie ma zbyt wiele. Prawdziwy ich wysyp powinien nastąpić w połowie września, chociaż i tak już teraz można zebrać ich nie tak mało – mówi pan Roman i dodaje – Ostatnio w radłowskich lasach znalazłem kilka kozaków, maślaków, czy borowików ceglastoporych. Najbardziej uradowana z moich nowych zdobyczy jest moja żona, która uwielbia przyrządzać z nich różne potrawy.

Pani Katarzyna nie ukrywa, że z grzybów potrafi przyrządzić wiele dań. – Najlepiej wychodzi mi krem z borowików. Mój mąż jest za to wielkim miłośnikiem grzybów w śmietanie i pierogów z grzybami. Ze swojej strony mogę polecić również jajecznicę z kurkami, czy kotlety z grzybów. Najlepiej nadają się na nie borowiki oraz koźlarze. Wystarczy odrobina cebuli, bułka czerstwa, jajka, bułka tarta, mleko i tłuszcz do smażenia. Efekt jest piorunujący! Na samą myśl cieknie mi ślinka – śmieje się pani Katarzyna.

Dla tych, którzy zaczynają dopiero swoją przygodę z grzybami, doświadczeni grzybiarze mają kilka cennych wskazówek. Jeżeli nie znamy się na gatunkach grzybów, to oprócz kosza i nożyka warto zabrać ze sobą do lasu podręczny atlas grzybów. Może się okazać, że uratuje nam on życie. Przed każdym sezonem lekarze przestrzegają grzybiarzy, co powinni robić, aby nie zatruć się grzybami. Przede wszystkim powinniśmy zbierać wyłącznie dobrze znane, jadalne gatunki oraz unikać zbierania grzybów zbyt małych, ponieważ trudno wówczas rozpoznać czy są blaszkowe, czy też nie. Poza tym nie jest prawdą, że wszystkie grzyby o łagodnym smaku, które nie pieką nas na języku, są jadalne. Śmiertelnie trujące muchomory wcale nie są gorzkie. Grzybów nie powinniśmy zbierać do foliowych torebek, w których zaczynają parować i się zaparzają. Zbierając grzyby, należy pamiętać również o tym, aby nie niszczyć grzybni. Jeżeli to zrobimy ani my, ani nikt inny w tym miejscu nie znajdzie już więcej grzybów. Najlepiej jest wycinać grzyby ostrym nożem tuż przy ziemi.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że i Główny Inspektorat Sanitarny ma dla grzybiarzy kilka rad. Szukając odosobnienia na łonie natury nie powinniśmy, nawet mimowolnie, przyczyniać się do tworzenia „sztucznego tłumu”, który ułatwia szerzenie się epidemii. Dla własnego i innych bezpieczeństwa powinniśmy wybierać większe kompleksy leśne, unikać najpopularniejszych turystycznie miejsc, odkrywać nowe miejsca i mimo wszystko odwiedzać las raczej w dni powszednie, rano albo wieczorem.

Ból głowy z powodu coraz większej liczby grzybiarzy mają za to leśnicy. Większa liczba ludzi w lesie, to również zwiększona ilość interwencji. – Więcej grzybów to więcej grzybiarzy i więcej porzuconych odpadów w lasach. Folie, szklane i plastikowe butelki, puszki po piwie, opakowania po chrupkach. Są też śmieci o większych gabarytach. Grzybiarze niestety często śmiecą w lasach – ubolewa Eugeniusz Piech z Nadleśnictwa Gromnik. – Dziwi mnie takie postępowanie, bo przecież ludzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w lasach nie można śmiecić, ponieważ kończy się to mandatem nawet do 500 zł. Poza tym, w naszym regionie bardzo często na parkingach przed wejściem do lasu znajdują się kosze na śmieci, do których możemy wrzucić zgromadzone przez nas odpady. Nie rozumiem dlaczego w dalszym ciągu spora grupa osób nie korzysta z takiej dogodności. W sytuacji, kiedy las jest pełen śmieci, pracownicy nadleśnictwa muszą zatrudnić osoby, aby posprzątały teren. To wiąże się z gigantycznymi kosztami. Takie pieniądze można byłoby przeznaczyć na zupełnie inny cel, gdyby tylko ludzie szanowali przyrodę.

Eugeniusz Piech zwraca również uwagę na fakt, że wielu grzybiarzy nieprawidłowo parkuje w lasach swoje pojazdy. – Niszczenie ściółki, płoszenie dzikich zwierząt, zbieranie grzybów tam, gdzie tego robić nie można, np. na terenie rezerwatu, ale również nieuzasadniony wjazd do lasu, czy parkowanie w miejscach niedozwolonych… Za to wszystko możemy zapłacić mandat do 500 zł. Poruszanie się po lesie, po drogach leśnych pojazdami z silnikami, a więc motocyklami czy samochodami, jest zabronione. Leśnicy wyznaczają konkretne miejsca, aby samochody zaparkować i na pewno są to miejsca bezpieczne. Nawet pomimo tego, kiedy widzimy, że szlaban w lesie jest otwarty, nie powinniśmy poruszać się tą trasą. Drogi leśne są niezbędne leśnikom do poruszania się, np. w momencie wystąpienia pożaru. W sytuacji, kiedy taka droga byłaby zablokowana, skuteczna interwencja byłaby niemożliwa. Należy również pamiętać o tym, że mandaty mogą być wyższe niż 500 zł. W sytuacji, gdy wyrządzona szkoda jest znaczna, np. skradziono drewno, czy zniszczono fragment lasu i kwalifikuje się ona do wyższej kary, strażnik leśny występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie i pełni rolę oskarżyciela publicznego. Wtedy grzywnę nakłada sąd, który dodatkowo może także orzec np. wypłacenie nawiązki za spowodowaną szkodę. Wierzę jednak, że w tym roku większość z nas będzie w odpowiedzialny sposób korzystała z uroków lasu, który oprócz wypełniania naszych koszyków grzybami, pozytywnie wpływa na nasze zdrowie.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.