– Jest jednym z najzdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia w Polsce, dostał swoją szansę i teraz ją wykorzystuje. Oprócz niego jest także wielu innych zdolnych zawodników, którzy również czekają na swoje pięć minut, jak chociażby Mariusz Stępiński – mówi o Bartoszu Kapustce, były selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej, Jerzy Engel.

Engel
Jerzy Engel by Piotr Müldner-Nieckowski (fot. Wikipedia)

Wygrane mecze polskiej reprezentacji z Islandią i Czechami były dla pana jakimś zaskoczeniem?
Nie. I nawet mimo tego, iż oba te zespoły są wyżej notowane w rankingu FIFA, aniżeli nasza reprezentacja. Uważam, że mamy obecnie jeden z najzdolniejszych zespołów w historii polskiej piłki i takie wyniki z naszym udziałem, powinny być na porządku dziennym.

Czym zachwyciła pana kadra w tych dwóch meczach?
Głównym pozytywem jest to, że w końcu mamy dobrze grających piłkarzy na skrzydłach, jak Kamil Grosicki, czy Bartosz Kapustka. Wcześniej graliśmy głównie środkiem pola, wykorzystując Arkadiusza Milika i Roberta Lewandowskiego. Teraz widać, że nasi skrzydłowi wykonują kawał dobrej roboty, bazując również na swojej szybkości, co zdecydowanie ułatwia grę naszym napastnikom.

Ofensywnie jesteśmy mocni, a co z defensywą? Ostatnio tych bramek tracimy sporo…
Uważam, że nie mamy żadnych powodów do obaw. Bardzo dobrze graliśmy w obronie w meczach eliminacji mistrzostw Europy. Traciliśmy mało bramek. Inna koncentracja jest w meczach o punkty, a inna w meczach towarzyskich. Mamy określoną grupę piłkarzy, w tym obrońców, którzy grają w solidnych europejskich klubach i wierzę w to, że będą tam podnosić swoje umiejętności, co później zaprocentuje w meczach kadry.

Wspomniał pan o Bartoszu Kapustce, wychowanku Tarnovii, który ostatnio robi furorę w reprezentacji. To największe odkrycie tej kadry?
Jest jednym z najzdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia w Polsce, dostał swoją szansę i teraz ją wykorzystuje. Oprócz niego jest także wielu innych zdolnych zawodników, którzy również czekają na swoje pięć minut, jak chociażby Mariusz Stępiński. Trzeba się cieszyć, ze dzięki reformom, które w ostatnich latach przeprowadził PZPN w zakresie szkolenia zawodników i selekcji poszczególnych graczy tacy zawodnicy, jak Bartosz Kapustka brylują na polskich boiskach i z których kadra ma wiele powodów do radości.

Kapustka ma szansę zadomowić się w tej kadrze na stałe?
Oczywiście, że tak. To bardzo młody piłkarz, który całą karierę ma jeszcze przed sobą. Z pewnością jest graczem, który cały czas znajdować się będzie w orbicie zainteresowań selekcjonera Adama Nawałki. Czy pojedzie na przyszłoroczne mistrzostwa Europy do Francji? Wszystko zależy od selekcjonera, bo to on podejmie ostateczną decyzję. Widać jednak, że Kapustka ma wysokie notowania u Nawałki i wydaje się, że będzie jednym z tych zawodników, którzy zagrają na francuskich boiskach.

A co z drugim tarnowianinem, Mateuszem Klichem, który jakiś czas temu również zakładał koszulkę z orzełkiem na piersi, a który od jakiegoś czasu nie znajduje zaufania w oczach selekcjonera reprezentacji?
Klich gra w drugiej lidze niemieckiej w zespole Kaiserslautern. Nie tak dawno zdobył dla tej drużyny bramkę. Uważam, że ma duże szanse na to, aby wrócić do kadry. Jest wciąż młodym zawodnikiem z naprawdę sporym potencjałem, który pokazywał już w meczach reprezentacji, w których brał udział. Jeżeli tylko będzie prezentował odpowiedni poziom, to mając za sobą reprezentacyjne doświadczenie, nie widzę przeciwwskazań, aby znów miał przywdziewać narodowe barwy. Reprezentacja jest otwarta na wszystkich, co udowadnia chociażby Sebastian Mila, który pomimo wielu lat na karku, doczekał się powołania i na stałe zagościł w kadrze. Każdy selekcjoner ma własną filozofię budowania drużyny. W tej chwili ta, którą obrał Adam Nawałka przynosi efekty i powinniśmy się z tego cieszyć. Na pewno jednak nie zamyka on drzwi przed żadnym zawodnikiem, więc i Klich ma szansę na powrót do kadry.

O tym, że selekcjoner nie zamyka drzwi przed nikim świadczy fakt, jak wielu zawodników polskiej Ekstraklasy powoływanych jest do reprezentacji. Dawniej było ich zdecydowanie mniej.
Bo tak, jak wspomniałem wcześniej, swoje zrobiło szkolenie młodzieży, które w ostatnim czasie stoi na zdecydowanie wyższym poziomie, niż było to jeszcze kilkanaście lat temu. Budowa nowych stadionów i baz treningowych również przyniosła efekty. Dawniej w ekstraklasowych klubach częściej stawiano na zawodników zagranicznych, których poziom piłkarski pozostawiał sporo do życzenia. Teraz to się zmieniło. Szansę dostają nastolatkowie, którzy szturmem przebijają się do kadr pierwszych zespołów, co niewątpliwe ma olbrzymi wpływ na rozwój polskiej piłki.

Termalica, czyli zespół spod tarnowskiej Niecieczy również może doczekać się swojego reprezentanta?
W każdym zespole polskiej ligi są zawodnicy, którzy mogą znaleźć się w kadrze. Również w Termalice. Przed nikim nie można zamykać drzwi.

Pana zdaniem, taki zespół, jak Termalica, ma szansę przetrwać na piłkarskim podwórku?
Wielka piłka ma szansę bytu w mniejszych miejscowościach, co pokazały w przeszłości, takie zespoły, jak Amica Wronki, czy Groclin Grodzisk Wielkopolski. Problem jest w tym, aby taki klub, przyciągał na stadion kibiców. Przecież wspomniane przeze mnie drużyny grały w europejskich pucharach, a i tak ich właścicielom nie udało się ich ostatecznie utrzymać. Działaczom Termaliki należą się gratulacje, bo w rejonie, gdzie naprawdę ciężko o sponsorów, potrafili stworzyć klub, który jak równy z równym gra z najlepszymi zespołami w Polsce. Trzymam za nich kciuki, aby nie podzielili losów zespołów z Wronek i Grodziska Wielkopolskiego.

Amica przeniosła klub do Poznania, a Groclin do Warszawy. Czy w perspektywie kilku kolejnych lat, może się okazać, że Termalica zmuszona będzie połączyć siły np. z Unią Tarnów?
Mam nadzieję, że nie, bo nie jest to najlepsze rozwiązanie. Kasowanie jednego z klubów jest niekorzystne dla całej polskiej piłki. Młodzież traci w ten sposób możliwość treningów w danym zespole i zmuszona jest zmienić klub, w którym do tej pory podnosiła swoje umiejętności piłkarskie. A wiadomo, że nie wszyscy się na to zdecydują, przez co całkowicie zrezygnują z piłki. Wszystkim zależy na tym, aby klubów piłkarskich w Polsce było jak najwięcej, więc każdy życzy Termalice jak najlepiej…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *