Mieszkańcy Kamyka w gminie Łapanów protestują przeciwko rozbiórce mostu, której lada dzień dokonają włodarze gminy. Twierdzą oni, że rozbiórka przeprawy, która stanowi pierwszy etap szacowanej na ponad 5 mln zł inwestycji, jest błędem, ponieważ włodarzy gminy, której zadłużenie sięga około 26 mln zł, nie będzie stać na dokończenie prac. Wójt zmieniać decyzji nie zamierza i twierdzi, że rozbiórka mostu jest koniecznością.

Zastanawiamy się, czy rozbiórki mostu po prostu nie zablokować siłą – mówią wyraźnie zbulwersowani całą sprawą mieszkańcy Kamyka.

O moście w Kamyku zrobiło się głośno już w lipcu ubiegłego roku. Wówczas władze gminy Łapanów postanowiły po licznych protestach mieszkańców zamknąć przeprawę i wyznaczyć objazdy. Mieszkańcy twierdzili wówczas, że most zagraża ich bezpieczeństwu, mając na myśli m.in. spróchniałe stemple i belki. Wiosną bieżącego roku gmina poinformowała mieszkańców, że otrzymała pieniądze na remont przeprawy. Niestety koszt budowy nowego mostu, który szacowano na 4,75 mln zł przy dotacji 4,45 mln zł, okazał się nierealny. Podczas pierwszego przetargu jedna z firm zgłosiła się z ofertą opiewającą na kwotę… 8,2 mln zł. Drugie postępowanie nie przyniosło za sobą poprawy sytuacji. Ta sama firma zaproponowało stawkę 7,4 mln zł, więc i ten przetarg ostatecznie unieważniono.

– Zaraz po unieważnieniu drugiego przetargu wystąpiliśmy do wojewody małopolskiego o rekomendację do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosku gminy Łapanów o wyrażenie zgody na wykonanie tego przedsięwzięcia w dwóch etapach. Pierwszy z nich wiązałby się z rozbiórką istniejącego mostu i budową przyczółków nowego mostu jeszcze w 2018 roku, natomiast drugi etap to budowa ustroju niosącego wraz z infrastrukturą drogową do realizacji w przyszłym roku. Dodatkowo wnioskowaliśmy również o zmianę otrzymanej promesy na pozwalającą zrealizować I etap odbudowy mostu. Ostatecznie udało nam się załatwić wszystkie formalności, dzięki czemu I etap prac kosztować będzie blisko 740 tys. zł. Wkład własny gminy to 23 876,70 zł, a pozostała część pokryta zostanie z promesy Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazanej przez wojewodę – mówi wójt gminy Łapanów, Robert Roj.

Taka decyzja gminy nie podoba się jednak części mieszkańców Kamyka, którzy przez zamknięty most już od ponad roku muszą nadłożyć blisko 6 km, by dostać się na drugą stronę rzeki i dalej do Łapanowa. Na utrudnienia związane z zamkniętym mostem skazani są nie tylko mieszkańcy Kamyka, ale również część sąsiadów przysiółka Sieradzka w Sobolowie. Łącznie jest to około 100 osób. – Kompletnie nie rozumiemy tej decyzji. W naszym odczuciu most nie powinien być rozbierany i budowany od nowa, a jedynie remontowany. Uważamy, że cała operacja powinna opierać się jedynie na wymianie konstrukcji drewnianej, czyli: belek, desek i poręczy. Przyczółki są w naprawdę dobrym stanie. Podobnie konstrukcja stalowa mostu. Decyzja gminy o podzieleniu inwestycji na dwa etapy spowoduje, że ten most… nigdy nie powstanie. Już teraz gmina zadłużona jest na około 26 mln zł. Skąd włodarze gminy wezmą pieniądze na budowę mostu, skoro już dwukrotnie anulowali przetarg? Na dniach mają rozebrać most, a my przez kolejne kilkanaście lat zostaniemy bez przeprawy. Zastanawiamy się, czy rozbiórki mostu po prostu nie zablokować siłą – mówią wyraźnie zbulwersowani całą sprawą mieszkańcy Kamyka.

Negatywne nastroje mieszkańców stara się tonować wójt gminy Łapanów, Robert Roj, który mówi, że gmina nie po to zaczyna inwestycję, by później jej nie dokończyć. – Powódź w 2010 roku spowodowała ogromne straty m.in. w infrastrukturze komunalnej na terenie gminy Łapanów. Powołana przez wojewodę małopolskiego komisja wojewódzka ds. weryfikacji szkód potwierdziła te fakty również w przypadku mostu na rzece Stradomka w miejscowości Kamyk. Zanim usunięto usterki, to kolejna powódź w 2014 roku doprowadziła do pogłębienia nieusuniętych szkód w tym obiekcie w sposób zagrażający bezpieczeństwu użytkowników. Jako gmina poprosiliśmy o opinię ekspertów, którzy jednoznacznie stwierdzili, że most musi być wybudowany od podstaw. Stwierdzili oni, że przy obfitych opadach deszczu obiekt może ulec uszkodzeniu, ponieważ światło mostu jest zbyt niskie. Nie ma więc mowy o tym, abyśmy dokonywali jedynie remontu przeprawy. Rozbiórkę zaczynamy w ciągu najbliższych kilku dni, a jej zakończenie przewidziane jest na koniec listopada – mówi wójt i dodaje, że w tym czasie mieszkańcy będą mogli przedostać się na drugą stronę rzeki za pomocą specjalnej kładki. – Na czas prowadzenia robót powstanie tymczasowa kładka dla mieszkańców. Jesteśmy pozytywnie nastawieni do inwestycji. Mamy poparcie ze strony wojewody, który zagwarantował nam dofinansowanie na budowę mostu. Nie wiemy jeszcze, jak duże ostatecznie będą koszty prac. Trzeba liczyć się jednak z wydatkiem 5-6 mln zł. Pomimo olbrzymiego zadłużenia gminy jestem przekonany, że doprowadzimy inwestycję do szczęśliwego końca i już w listopadzie przyszłego roku mieszkańcy będą mieli do swojej dyspozycji nowy most.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *