Kapustka śladem Kapustki

Rok temu cały nasz region żył informacją o powołaniu do kadry na Euro 2016 wychowanka Tarnovii, Bartosza Kapustki. Dziś w ślady obecnego piłkarza angielskiego Leicester stara się pójść, Justyna Kapustka, która mimo iż nie jest spokrewniona z reprezentantem Polski, dysponuje nie mniejszym talentem, będąc jedną z najlepszych piłkarek w II lidze.

Justyna Kapustka (w środku)

„Killer”, „Snajper”, to tylko niektóre z określeń, jakimi na co dzień opisuje się 21-letnią napastniczkę Tarnovii. O tym, jak świetnym jest strzelcem świadczą przede wszystkim liczby. Na 50 rozegranych spotkań strzeliła 59 bramek stając się tym samym jedną z najskuteczniejszych piłkarek grających w II lidze polskiej. Justyna nie ukrywa, że piłką nożną fascynowała się już od dziecka i pomimo tego, że futbol nie należy do najpopularniejszych kobiecych sportów, to tarnowianka nie wyobraża sobie, aby w swoim życiu miała robić coś innego. – Już w wieku 6 lat, mój tata zabrał mnie na pierwszy mecz. Od razu złapałam bakcyla. W rodzinie wszyscy grali w piłkę. Musiałam dołączyć do tego grona. Na szkolnych WF-ach nauczyciele przeważnie przeprowadzali zajęcia z siatkówki. Zamiast odbijać piłkę rękoma, kopałam ją z całej siły nogą. Kary w postaci pompek, czy dodatkowych okrążeń wokół boiska zdarzały się niemal co lekcję – śmieje się 21- latka.

W wieku 17-lat pojawiła się na pierwszym treningu Tarnovii. Od razu wpadła w oko trenerom, którzy nie mieli wątpliwości, że mają do czynienia z prawdziwym talentem. – Pamiętam, że byli zachwyceni moim uderzeniem. Twierdzili, że niejeden chłopak mógłby pozazdrościć mi takiego strzału na bramkę. Po czterech latach okazuje się, że mieli rację, bo do bramki rywalek trafiam niemalże w każdym meczu. O tym, jak jestem bramkostrzelna, świadczy chociażby spotkanie z Grodziszczanką Grodzisko Dolne, w którym strzeliłam pięć bramek – mówi Justyna dodając, że ubolewa nad tym, iż w dalszym ciągu futbol kobiecy traktuje się z przymrużeniem oka, nie zdając sobie do końca sprawy, że zaangażowanie podczas treningów, czy spotkań jest nie mniejsze, niż w męskiej piłce. – Wiele osób twierdzi wręcz, że o ile dysponujemy mniejszą siłą, o tyle jesteśmy lepiej wyszkolone technicznie od facetów. Walczymy do upadłego. Niejednokrotnie poleje się krew, czy przytrafi się groźniejsza kontuzja. Nigdy nie odstawiamy nogi, więc zdarza się, że jesteśmy poobijane i mamy mnóstwo siniaków. Wówczas nie patrzymy na to, że jesteśmy kobietami. Widzimy w sobie jedynie piłkarki.

O tym, jak wielkim talentem dysponuje tarnowianka wiedzą już także przedstawiciele największych polskich klubów. Jakiś czas temu Justyna przebywała na testach w Medyku Konin, najlepszej aktualnie drużynie piłkarskiej kobiet w kraju. – Spodobałem się na tyle, że zaproponowano mi kontrakt. Od tego, aby wylądować w Koninie, dzielił mnie jedynie podpis. Ostatecznie jednak postanowiłam pozostać na kolejny sezon w Tarnovii. Niektórzy dziwili się, że nie zdecydowałam się odejść do najlepszego klubu w Polsce, gdzie na co dzień występowałabym z wieloma reprezentantkami kraju. Uważam jednak, że mam jeszcze czas. Konin położony jest wiele kilometrów od Tarnowa. Kontakt z rodziną, czy znajomymi byłby bardzo utrudniony. Poza tym uwielbiam atmosferę, jaka panuje w Tarnovii. W tym roku awansowałyśmy do I ligi. Mamy młody i bardzo dobry skład. Wierzę w to, że w ciągu kilku najbliższych lat, to właśnie z klubem z Tarnowa uda mi się awansować do Ekstraligi. To moje marzenie, dzięki któremu być może trafię także do reprezentacji Polski. Być drugą Kapustką z naszego regionu, która tego dokona, to byłoby naprawdę coś!

Justyna nie ukrywa jednak, że bycie profesjonalną piłkarką nie wystarcza, aby żyć z tego na co dzień, więc aby cieszyć się grą, trzeba również w dodatkowy sposób zarabiać na swoje utrzymanie. – Obecnie studiuję, jednak już teraz rozglądam się za przyszłą pracą. Wiem, że grając nawet w Ekstralidze, nie zarobię kokosów. Piłka nożna kobiet to pasja, a nie sposób na życie. Widać to zresztą po zainteresowaniu mediów, czy kibiców na stadionie. Znaczna część z nich przychodzi na mecz jedynie po to, aby sobie… popatrzeć. Bo czy jest coś piękniejszego od 22 kobiet ganiających za futbolówką? Uprzedzam jednak, że jeżeli ktoś przychodzi tylko po to, aby zobaczyć, jak któraś z nas ściąga koszulkę po strzelonym golu, może się mocno rozczarować – śmieje się Justyna i dodaje – Nie da się jednak ukryć, że piłka nożna kobiet coraz bardziej się rozwija. W wielu miastach prowadzone są już osobne sekcje dla kobiet. Zdobyty kilka lat temu złoty medal reprezentacji Polski do lat 17 na Mistrzostwach Europy spowodował, że dziewczyn uprawiających piłkę nożną z każdym kolejnym rokiem przybywa. Tarnovia jest tego najlepszym przykładem. Wystarczy przyjść na nasz trening lub mecz, aby przekonać się o tym na własnej skórze…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop