Karolina Gibki: Chciałabym zagrać w Tarnowie

Z Karoliną Gibki, do niedawna aktorką teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, a obecnie nową wokalistką zespołu Ex Mannam rozmawia Sebastian Czapliński.

Karolina Gibki

Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?

Różnej. Nie mam ulubionego stylu. Potrafię zafascynować się konkretną płytą i słuchać jej przez kilka dni. Muzyka współczesna, jazzowa, rockowa, pop, a nawet klasyczna… Słucham wszystkiego. Po prostu musi mi się spodobać.

Utworów zespołu Mannam też zdarzało ci się słuchać?

Muszę przyznać, że kiedy byli na topie, ja byłam jeszcze dzieckiem. Pamiętam kilka utworów z radia, którego uwielbiałam słuchać w gimnazjum. Wówczas często słuchałam polskich wokalistek z Kayah, czy Edytą Bartosiewicz na czele. Kora również robiła na mnie wrażenie szczególnie podczas teledysków, które oglądałam z jej udziałem na MTV. I chociaż wydawało mi się, że znam wiele jej utworów, to dopiero podczas przygotowań do recitalu „Bądź taka, nie bądź taka”, w którym skupiam się na piosenkach Kory i zespołu Maanam, poznałam wiele nowych kawałków.

Jakieś konkretne tytuły wpadły ci w ucho?

Lubię słowa piosenki „Ta noc do innych jest niepodobna”. Świetnym utworem jest też niezbyt popularna wśród słuchaczy „Karuzela marzeń”, a także „Po prostu bądź”. Mannam jest zespołem, który ma mnóstwo świetnych kawałków i trudno wybrać ten jeden ulubiony.

Wspomniałaś o recitalu „Bądź taka, nie bądź taka”. Dlaczego zdecydowałaś się wykorzystać w nim właśnie utwory Mannamu?

W zasadzie to przypadek zdecydował o tym, że wybrałam właśnie Mannam. Przesłuchałam ich repertuar, spodobał mi się, a do tego doszłam do wniosku, że jest to zespół, którego utwory nie są zbyt często interpretowane na nowo. Recital opiera się na biograficznych historiach Kory. Zaczęliśmy go grać już w lutym ubiegłego roku. Zaprosiliśmy na niego nawet Korę, ale ostatecznie nie przyjechała. Kiedy zaczynaliśmy nad nim pracę, wiedzieliśmy, że Kora choruje, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, w jakim jest stanie. O jej śmierci dowiedziałam się, przebywając na wakacjach w Portugalii. Byłam w szoku. Spektakl do dziś cieszy się dużym zainteresowaniem wśród widzów.

Czy to właśnie recital okazał się przepustką do zostania wokalistką zespołu Ex Mannam?

Z całą pewnością. Recital miał premierę w lutym ubiegłego roku, a w grudniu dostałam informację, że członkowie zespołu Ex Mannam chcieliby, abym stała się jego wokalistką. Traktowałam to jako ogromny zbieg okoliczności, ale również wielkie wyróżnienie. Gdyby nie recital, dziś nie rozmawialibyśmy na ten temat. Co ciekawe, pomimo tego, że zostałam zaproszona przez chłopaków z zespołu na wstępne przesłuchania, okazało się, że zjawiło się na nich również kilka innych dziewczyn. Ostatecznie zdecydowano się przesłuchać wszystkie chętne, jednak na szczęście dla mnie, okazałam się najlepsza.

Jesteście kontynuacją Mannamu, a następnie Złotego Mannamu, czy traktujecie to jako zupełnie nowy projekt?

Grupa zmieniła nazwę, Ryszard Olesiński podpisał porozumienie z mężem zmarłej artystki na wykonywanie dawnych przebojów i w zasadzie… wszystko rozpoczynamy od początku. Nikt nie chce nikogo naśladować. Dla nas to nowy projekt. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nadal będę przez niektóre osoby porównywana do Kory, ponieważ będę śpiewać jej utwory, ale nie boję się tego. Jestem Karoliną Gibki, czyli zupełnie inną osobą. Nie mam zamiaru w żaden sposób naśladować Kory, ponieważ nie widzę takiej potrzeby. Uważam, że posiadam na tyle talentu, iż bez problemu dam radę zaprezentować siebie i swoje umiejętności.

Czujesz się bardziej piosenkarką, czy aktorką?

Hmm… To trudne pytanie, ale jednak więcej we mnie aktorki niż piosenkarki. Obecnie na próbach z zespołem ćwiczymy przede wszystkim zgranie. Dla mnie to nowa rzecz i nowe doświadczenie. Co prawda jako 15-latka uczęszczałam do prywatnej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej we Wrocławiu, gdzie śpiewałam mnóstwo kawałków jazzowych i bluesowych, więc w pewien sposób przesiąknęłam muzyką, jednak po szkole aktorskiej i kilku latach pracy w teatrze, trafienie do zespołu muzycznego jest dla mnie sporym wyzwaniem. Cały czas słucham rad ze strony chłopaków. Dają mi wiele cennych wskazówek. Każda kolejna próba przynosi coś nowego. Rozwijam się i czerpię z tego wielką frajdę. Wierzę, że już wkrótce osiągnę naprawdę dobry poziom.

Karolina Gibki i Sebastian Czapliński

Wiele wskazuje więc na to, że w tarnowskim teatrze już cię nie zobaczymy…

Umowę z teatrem rozwiązałam już w lipcu ubiegłego roku. Gram gościnnie jeszcze w trzech spektaklach. Obecnie nie szukam pracy w teatrze dramatycznym. Bardziej ciągnie mnie w stronę teatru muzycznego i musicali. Teatr jest oczywiście dla mnie bardzo ważny, ponieważ dużo dzięki niemu się nauczyłam i bardzo się rozwinęłam jako osoba. To również dzięki niemu świetnie czuję się na scenie. Pragnę kontynuować swoją przygodę z aktorstwem.

Z Tarnowa wyprowadzasz się na dobre. Będzie brakować ci tego miasta?

Tak naprawdę do Warszawy, gdzie obecnie będę mieszkać i pracować, przeprowadziłam się już około siedmiu lat temu. Miałam tam wynajęte mieszkanie. W Tarnowie od blisko pięciu lat miałam mieszkanie, które służyło mi przede wszystkim do przebywania w nim w czasie prób i występów. Kiedy tylko miałam chwilę wolnego czasu, od razu jechałam do stolicy. Z racji tego, że moje życie jest dynamiczne, a ja lubię, kiedy wokół mnie dużo się dzieje, w Tarnowie nie mogłabym mieszkać na stałe. Oczywiście nie oznacza to, że w Warszawie czuję się wyśmienicie. Tłum ludzi i huk na ulicach sprawiają, że często marzę o tym, aby wyjechać gdzieś poza miasto. W Tarnowie bardzo lubię spokój. Wszystko płynie tutaj powolnym rytmem. Ludzie się nie spieszą, każdy jest serdeczny i otwarty na nowe znajomości. Kiedy tutaj jestem, lubię spacerować po Parku Strzeleckim, czy Marcince. Spore wrażenie robi na mnie rynek, a w tramwaju na Placu Sobieskiego uwielbiam napić się kawy. Bez wątpienia jest to miasto, które na zawsze pozostanie w moim sercu i zawsze będę miała z nim wyłącznie pozytywne skojarzenia.

Nie wykluczasz więc, że niedługo zagościsz tutaj z zespołem Ex Mannam na koncercie?

Oczywiście, że nie! Bardzo bym chciała, aby tak się stało. Zostawiłam tu duży kawałek swojego życia, więc byłaby to dla mnie wielka sprawa. Najbliższy koncert mamy zaplanowany pod koniec maja w okolicach Częstochowy. Zobaczymy, jak dalej będzie wyglądał nasz kalendarz koncertów. Jesteśmy na początku swej drogi, ale mamy nadzieję, że szybko zaistniejemy na polskiej scenie muzycznej. W pierwszej kolejności będziemy grać stary repertuar, ale już myślimy nad nowymi utworami. Praca nad jednym z kawałków już trwa. W zespole wszyscy jesteśmy artystami, więc każdy z nas ma duszę twórcy. Chcemy nie tylko grać, ale również tworzyć coś nowego…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *