Ksiądz Marcin i podniebna fotografia

Ksiądz Marcin Gądek z parafii Matki Bożej Szkaplerznej w Szerzynach od kilku lat za pomocą drona fotografuje kościoły w regionie. Stronę z jego zdjęciami na Facebooku obserwuje blisko 4 tys. osób! Skąd u niego taka pasja i w jaki sposób do fotografowania stara się przekonać swoich parafian?

Ks. Marcin Gądek

Ks. Marcin Gądek kapłanem został w 2005 roku. Pasja do fotografii zrodziła się w nim w drugim roku kapłaństwa. Początkowo fotografował krajobrazy, a także owady. Z czasem miłość przeniosła się na fotografowanie kościołów, przydrożnych krzyży i kapliczek. – Pochodzę ze Skrzyszowa, a więc mam to szczęście, że dorastałem w regionie, gdzie nie brakuje pięknych świątyń. 4 lata temu kupiłem drona. Uzyskałem pozwolenia, aby móc nim latać i wykonywać zdjęcia. Fotografia pociągała mnie już od dawna, jednak będąc już księdzem, postanowiłem połączyć jedno i drugie. Poprzez fotografowanie kościołów z pozycji drona, chcę przypomnieć ludziom, że kościoły dane są właśnie z nieba, a ich strzeliste wieże wskazują na niebo, czyli tam, gdzie każdy człowiek chciałby trafić po swojej śmierci – mówi 41-letni kapłan.

Przełomowym momentem dla ks. Marcina Gądka było poznanie polskiego fotografa, Piotra Skrzypca, który na co dzień mieszka w Słowenii. To właśnie na jego zaproszenie udał się do tamtejszego kraju i brał udział w sesjach fotograficznych na świeżym powietrzu. – Zwiedziliśmy razem kościoły nie tylko w Słowenii, ale także w Rumunii. Świątynie w tamtejszych krajach różnią się od tych, które mamy w Polsce. Tamtejsze obiekty sakralne przede wszystkim usytuowane są na wzgórzach, a z racji tego, że i podejście do wiary wśród tamtejszych obywateli jest inne, niż u nas, to często kościoły nie są tam odnawiane i zachowują swój pierwotny wygląd sprzed kilkuset lat. To robi wrażenie – mówi duchowny i dodaje, że w fotografowaniu kościołów ważna jest cierpliwość. – Nie jest tak, że udaję się na sesję o takiej godzinie, jaka mi najbardziej odpowiada. Najczęściej przy danej świątyni pojawiam się już między godziną 4-5 rano. Trzeba nastawić się na wyczekanie odpowiedniego momentu do wykonania zdjęcia. Bywa tak, że z danej wyprawy wraca się z niczym, bo nie dopisała pogoda lub nie uchwyciło się na zdjęciu tego, na czym najbardziej nam zależało. Najlepsze ujęcia mają miejsce w momencie wschodu słońca. To wówczas promienie słońca oświetlają daną część świątyni, nadając jej wręcz boskiego wymiaru. Jednym z moich ulubionych zdjęć, które udało mi się wykonać, jest fotografia z gorlickiej Golgoty. To tam właśnie wschodzące nad ranem słońce spowodowało, że jego promienie padały na figurę Zmartwychwstałego Chrystusa. Człowiek patrząc na to zdjęcie, ma wrażenie odbywającego się cudu zmartwychwstania. Uwielbiam również wykonywać zdjęcia zapomnianym przydrożnym krzyżom, czy kapliczkom. Takie fotografie pozwalają przypomnieć przede wszystkim lokalnej społeczności o ich istnieniu, zwłaszcza że bardzo często są one naprawdę piękne.

Ksiądz Marcin nie chcąc fotografować tylko „do szuflady”, postanowił dwa lata temu uruchomić na Facebooku stronę poświęconą swoim zdjęciom. Nosi ona nazwę „Kościoły z nieba” i zgromadziła już blisko 4 tys. fanów jego prac. – Cieszę się, że strona cały czas się rozwija i przyciąga coraz więcej osób zainteresowanych moimi zdjęciami. W przeszłości zdarzało się, że swoje fotografie pokazywałem na różnych wystawach, przede wszystkim na parafiach, gdzie pełniłem swoją posługę, jak chociażby w Limanowej, czy w Mielcu. Bywały sytuacje, że… sprzedawałem jakieś swoje zdjęcia, a dochód ze sprzedaży przekazywałem na cele charytatywne. Do każdej fotografii, którą umieszczam na swoim Fan Page’u, dołączam jakiś cytat z Biblii. Zauważyłem, że ludzie w obecnych czasach nie za bardzo lubią czytać. Interesują ich przede wszystkim obrazki i krótkie treści. Jeżeli Słowo Boże mogę połączyć razem ze zdjęciem i w ten sposób ich tym zainteresować, to czemu tego nie robić? – śmieje się 41-letni ksiądz pochodzący ze Skrzyszowa.

Golgota w Gorlicach

Kapłan-fotograf pytany o to, jakie zdjęcia kościołów są najbardziej popularne wśród fanów jego prac, mówi, że zawsze największe wrażenie robią fotografie świątyń położone z dala od nowoczesnych zabudowań. – Kościoły na skałach, kościoły w pobliżu jezior, czy rzek, a także takie, które znajdują się w otoczeniu wielu drzew i zieleni przyciągają największą uwagę. Fotografie, które przedstawiają świątynię w otoczeniu domu handlowego, parkingu, czy placu zabaw nie robią już takiego wrażenia. Takie zdjęcia tracą cały duchowy klimat… Dlatego uwielbiam wykonywać zdjęcia obiektów sakralnych na Pogórzu Ciężkowickim. Pięknie prezentują się kościoły na tle gór, których fotografie wykonuję, będąc w Zalasowej, Ryglicach lub Rzepienniku Strzyżewskim. Niejednokrotnie ludzie są zaskoczeni perspektywą, z jakiej udało mi się ująć świątynię. Mimo że często przejeżdżają obok niej, to twierdzą, że na fotografiach jest nie do poznania.

Kapłan, który obecnie pełni swoją posługę w parafii Matki Bożej Szkaplerznej w Szerzynach, pasją do fotografowania stara się zarazić również swoich parafian. Sposobem na to jest m.in. organizowany przez niego co roku konkurs fotograficzny. – W ubiegłorocznej edycji otrzymałem blisko 500 zdjęć. Zachęciłem dzieci i młodzież, by sfotografowały przydrożne krzyże, kapliczki, kościoły i cerkwie z terenu Szerzyn i okolic. Przy wielu domach powstają nowe kapliczki, przy niektórych gromadzą się nie tylko starsi, ale dzieci i młodzież, żeby śpiewać majówkę czy odmawiać różaniec. W czasie pandemii to również miejsca, które podnosiły na duchu i jednoczyły różne pokolenia także w Szerzynach i okolicznych wioskach. W tym roku również będę chciał zorganizować podobne zmagania – mówi ks. Marcin Gądek i dodaje, że liczy na to, iż wkrótce na wykonanie zdjęcia za pomocą drona wybierze się z nim jakiś parafianin. – Kiedy pełniłem posługę na innych parafiach, zdarzało się, że ktoś wybierał się ze mną na „fotograficzne łowy”. Najważniejsze to odpowiednio wcześnie ustawić budzik. To pasja przede wszystkim dla „rannych ptaszków” – kończy z uśmiechem kapłan-fotograf.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.