Podczas ostatniej sesji rady gminy w Łapanowie, tamtejsi radni odrzucili projekt budżetu, przygotowany przez wójta Andrzeja Śliwę. Taki obrót spraw spowodował, że po raz kolejny budżet gminy ma uchwalać Regionalna Izba Obrachunkowa. Tamtejszy samorząd zadłużony jest na blisko 28 mln zł i objęty jest programem naprawczym. Dlaczego radni postanowili nie uchwalać zaproponowanego przez wójta budżetu? Odpowiedź nie jest jednoznaczna…

Sesja Rady Gminy Łapanów (zdj. Łapanów.pl)

Gmina Łapanów należy do najbardziej zadłużonych gmin w Polsce. Na koniec 2017 roku zajmowała pod tym względem 24. pozycję w kraju. Z wieloletniej prognozy finansowej wynika, że największe obciążenia budżetu związane ze spłatą zaciągniętych zobowiązań dłużnych wystąpią w latach 2029 – 2034. Jedynie na obsługę długu przez najbliższe 15 lat trzeba będzie wydać z gminnego budżetu ponad 6 mln zł. W sierpniu 2018 roku do akcji wkroczyła Regionalna Izba Obrachunkowa, która zażądała od gminy, by ta sporządziła program naprawczy na lata 2019-2021. Ostatecznie włodarzom gminy udało się go przygotować, a RIO z pewnymi zastrzeżeniami postanowiła go zaakceptować. Jednym z punktów było obcięcie diety radnym i sołtysom o 30 proc., a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze miały zostać przekazane na ponowne uruchomienie ulicznego oświetlenia, które w kwietniu ubiegłego roku zostało przez władze gminy wyłączone. Wydawało się więc, że gmina powoli wychodzi na prostą, a radni bez pomocy RIO w końcu uchwalą samodzielnie budżet. Nic bardziej mylnego…

W listopadzie ubiegłego roku wójt Łapanowa, Andrzej Śliwa przygotował projekt budżetu na 2020 rok. RIO wskazała w nim jednak pewne błędy, m.in. polegające na omyłkowo wpisanej kwocie nadwyżki budżetowej, czy różnicy w kwotach zaplanowanych dochodów i wydatków, dlatego zaopiniowała go negatywnie. Poprawki naniesiono, a projekt budżetu zaprezentowano podczas posiedzenia komisji. Wiele wskazywało więc na to, że w trakcie sesji rady gminy zostanie on uchwalony.

– Ostatecznie radni stosunkiem głosów 9:5 odrzucili propozycję budżetu oraz wieloletnią prognozę finansową. Jestem zszokowany takim obrotem spraw, bo nic tego nie zapowiadało – mówi wójt gminy Łapanów, Andrzej Śliwa. – Na komisji omawialiśmy projekt punkt po punkcie i nikt nie zgłosił sprzeciwu. Głosowanie podczas sesji rady gminy miało być jedynie formalnością. Uważam, że część radnych nie zrozumiała, że zaproponowany przeze mnie na komisji budżet miał już naniesione poprawki. Być może uważali, że RIO wydało negatywną opinię, a ja nie dokonałem w nim żadnych zmian. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć ich zachowania…

Daniel Długosz, radny gminy Łapanów, który głosował za przyjęciem budżetu, uważa, że radni, którzy nie poparli projektu budżetu, mogli w ten sposób wyrazić swój bunt przeciwko wójtowi i Regionalnej Izbie Obrachunkowej. – Wolałbym, aby budżet uchwalany był przez radę, a nie RIO. Przecież to nasza gmina, my w niej żyjemy i my wiemy, co jest dla nas najlepsze. Niewykluczone, że może dojść do kuriozalnej sytuacji, podczas której RIO otrzymując od wójta projekt budżetu, dokona zaledwie kilku drobnych korekt lub w ogóle ich nie naniesie, po czym odeśle go z powrotem. Jak w takiej sytuacji zachowają się osoby, które wcześniej odrzuciły ten sam budżet? Wówczas trzeba będzie zadać sobie pytanie, po co gminie Łapanów radni? Wystarczy RIO i wójt, który będzie organem wykonawczym…

Jeden z radnych, który głosował przeciwko uchwaleniu budżetu, a który chce pozostać anonimowy, mówi nam, że taki przebieg zdarzeń wynika z… podwyżek, jakie wójt przyznał kilku pracownikom urzędu gminy na początku roku. – Z jednej strony mówi się o tym, że gmina ma oszczędzać, a z drugiej podnosi się wynagrodzenia pracownikom urzędu. To kpina! Aż 10 osób otrzymało wynagrodzenia wyższe od 100 do 500 zł. W ubiegłym roku obniżyliśmy swoje diety o 30 proc., aby ratować gminę. Miesięczne uposażenie przewodniczącej rady stopniało z 1250 zł do 875 zł. Diety dwóch wiceprzewodniczących wynoszą 350 zł, a nie jak miało to miejsce wcześniej 500 zł. Dodatkowo przewodniczący komisji stałych, w których zasiadają cztery osoby, pobierają 315 zł, a nie 450 zł. Zwykli radni zarobią o 120 zł mniej i inkasują 280 zł. W skali roku przełoży się to na oszczędność rzędu 26,1 tys. zł. Miesięczne zarobki sołtysów, których w gminie Łapanów jest 18, zmalały o 90 zł i wynoszą obecnie 210 zł. W skali roku gmina zaoszczędzi w ten sposób dodatkowe 18 360 zł. W tym samym czasie wójt podnosi wynagrodzenie innym pracownikom urzędu gminy. Przecież to absurd– mówi nasz rozmówca.

Wójt Andrzej Śliwa odpiera te zarzuty i mówi, że podwyżki wynagrodzenia dla pracowników urzędu gminy są w rzeczywistości… oszczędnościami. – 10 pracowników otrzymało wyższe wynagrodzenia, ponieważ przejęli oni obowiązki osób, które z końcem poprzedniego roku przeszły na emeryturę. W związku z mniejszą liczbą pracowników gmina zaoszczędziła 24 tys. zł. Z tej kwoty miesięcznie wydaję 2 400 zł na dodatkowe pensje dla pracowników tylko dlatego, że wykonują dodatkowe czynności, za które odpowiadał ktoś inny. W ten sposób nasz budżet wzbogacamy o blisko 22 tys. zł. Jeżeli nie zdecydowalibyśmy się na wzrost płac wśród pracowników urzędu, to prawdopodobnie zrezygnowaliby oni z pracy i poszukali zatrudnienia w innym samorządzie, gdzie mając mniej obowiązków i tak otrzymywaliby wyższe płace.

Regionalna Izba Obrachunkowa 26 lutego ma uchwalić budżet gminy Łapanów. Wiele wskazuje na to, że pod wieloma względami będzie on korzystniejszy dla gminy niż zeszłoroczny. – W ubiegłym roku na wszelkie sposoby próbowano szukać oszczędności. Właśnie dlatego musieliśmy zrezygnować z ulicznego oświetlenia. Program postępowania naprawczego, który realizujemy, przewiduje ponad 6,2 mln zł oszczędności w ciągu trzech lat. Oszczędności szukamy w oświacie, zmieniając obwody szkół, czy redukując etaty. Oprócz tego zmniejszamy zatrudnienie w urzędzie gminy, czy zwiększamy podatki… Jeżeli RIO nie zmniejszy nam nakładów na oświetlenie, to będziemy mieć wystarczająco dużo pieniędzy, aby lampy świeciły się na naszych ulicach przez cały rok. Inną kwestią jest jednak rozwój gminy. Nie mamy możliwości zaciągania kredytów. Każdego roku spłacamy około 2 mln zł zaciągniętych pożyczek i odsetek. Nie zmieni się to aż do 2035 roku. Dodatkowo corocznie dokładamy do szkół 2 mln zł, dlatego zamiast 4 mln zł, na inwestycje będziemy mieć około 1 mln zł. Nie jest to zbyt wiele, ale musimy sobie radzić – dodaje wójt.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *