Maciej Bartoszek: W Niecieczy jest potencjał

Z nowym trenerem Bruk-Bet Termaliki Nieciecza, Maciejem Bartoszkiem rozmawia Sebastian Czapliński.

Maciej Bartoszek, zdj. termalica.brukbet.com

W ubiegłym sezonie został pan wybrany najlepszym trenerem Ekstraklasy, a jednak włodarze Korony Kielce, z którą ostatecznie zakończył pan ligowe zmagania na piątym miejscu, nie zdecydowali się przedłużyć z panem kontaktu. Dlaczego?

Nie ukrywam, że byłem zaskoczony tą decyzją, dlatego z Korony odchodziłem z lekkim żalem. Osiągnęliśmy wynik, który przed rozpoczęciem sezonu był wręcz niewyobrażalny. Mimo wszystko nie mam pretensji do właścicieli klubu z Kielc, że postanowili się ze mną rozstać. Wszystko przebiegło w miłej i przyjaznej atmosferze. Włodarze klubu mieli swoje plany, co do wizji zespołu w kolejnych sezonach, więc jedyne co mogłem zrobić, to ją uszanować.

Długo pozostawał pan bez pracy…

Być może, jednak wielokrotnie powtarzałem, że nie szukałem jej na siłę, bo też nie o to w tym wszystkim chodzi. Byłem blisko Dinama Brześć, czyli zespołu z Białorusi, który w tym sezonie grał w europejskich pucharach. Ostatecznie jednak nie podjąłem tej pracy. Dinamo dosyć szybko odpadło z rozgrywek Ligi Europy, a muszę przyznać, że europejskie puchary były w pewnym sensie magnesem, który przyciągał mnie do tego klubu. Wielokrotnie mówiłem, że chciałbym kiedyś podjąć pracę za granicą, jednak uważam, że mam jeszcze na to czas. Pojawiało się kilka propozycji z polskich klubów, aż w końcu z dobrą ofertą zgłosił się Bruk-Bet Termalica.

Ostatnie miejsce w tabeli, słaby styl gry i niezadowolenie kibiców. To, co zastał pan w Niecieczy, musiało przerażać.

Na pewno objęcie Bruk-Betu jest sporym wyzwaniem. Sytuacja w tabeli nie jest za wesoła, ale konkretna propozycja i wizja właściciela klubu, bardzo mi odpowiadały. Do tej pory mojemu poprzednikowi nie udało się zdobyć zbyt wielu punktów w lidze. Uważam jednak, że potencjał mamy zdecydowanie większy, niż nasza pozycja w tabeli. Jestem przekonany, że z każdym kolejnym meczem będziemy to udowadniać. Kompleks treningowy, jakim dysponujemy, należy do ścisłej krajowej czołówki. Niczego nam nie brakuje. Pozostaje jedynie trenować i dawać z siebie wszystko na boisku. W najbliższym czasie zamierzam przeprowadzić się w te rejony. Gdybym musiał podróżować z miejsca, w którym mieszkam obecnie, to podróż zajmowałaby mi w obie strony około 10 godzin. Nie wiem jeszcze, czy będzie to Tarnów, Dąbrowa Tarnowska, czy może Nieciecza. Z klubu otrzymałem jednak w tym zakresie odpowiednią pomoc. Sprawy są załatwiane, a moja głowa ma być zajęta wyłącznie trenowaniem.

Trafił pan do szatni pełnej obcokrajowców. W Bruk-Becie roi się od zawodników m.in. ze Słowacji, Łotwy, Węgier i Ukrainy. Czy to może stanowić problem w komunikacji z zespołem?

Na pewno nie. To czy szatnia jest międzynarodowa, czy też w całości wypełniają ją polscy piłkarze, nie stanowi dla mnie większej różnicy. Pracując w Koronie Kielce, również współpracowałem z wieloma obcokrajowcami i ostatecznie udało nam się osiągnąć świetny wynik. Nie widzę przeszkód, aby podobnie było w Niecieczy. Co prawda, w wielu wywiadach mówiłem o tym, że zbyt duża liczba zawodników z zagranicy nie do końca pozytywnie wpływa na drużynę. Nie powinniśmy zaburzać pewnych proporcji i fakt, że gramy w Polsce, powinien być zauważalny również poprzez ilość polskich piłkarzy biegających po murawie. Mamy wielu młodych zawodników, którzy powinni otrzymywać szanse pokazywania swoich umiejętności na boisku. W Niecieczy na pewno będę starał się stawiać na młodość.

Problemem Bruk-Betu w zeszłym sezonie była katastrofalna skuteczność oraz niski procent posiadania piłki. Czy pod pana wodzą należy spodziewać się pozytywnych zmian w tych aspektach?

Posiadanie piłki nie zawsze oznacza, że drużyna gra ofensywnie i zdobywa wiele bramek. Jest wiele drużyn, które grają ofensywny futbol, a mimo to nie są zbyt często przy piłce. W Kielcach udało mi się stworzyć drużynę, która grała bardzo efektownie. Był to jednak efekt ponad ośmiomiesięcznej pracy na treningach. Nie da się zbudować czegoś w ciągu tygodnia. W tak krótkim czasie można odmienić zespół mentalnie, ale już sama filozofia, organizacja gry, czy taktyka, to zadania, które wykonywane są podczas każdego treningu i dają efekt w dalszej perspektywie czasu. Na pewno naszym celem jest, aby dłużej utrzymywać się przy piłce. Uwielbiam, gdy drużyny przeze mnie prowadzone grają nie tylko przyjemny dla oka futbol, ale przede wszystkim skuteczny.

Po meczu z Lechią Gdańsk, w którym po raz pierwszy poprowadził pan zespół „Słoni”, powiedział pan, że ostatnie 20 minut spotkania było najlepszym okresem gry Bruk- Betu w tym sezonie. Czy drużynę z Niecieczy stać na to, aby w podobny sposób prezentować się przez cały mecz?

Najważniejsze, że udało się wygrać 2:1 i po raz drugi zwyciężyć w tym sezonie. Nie da się ukryć, że ostatnie minuty tego spotkania były najlepszym okresem naszej drużyny w tegorocznych rozgrywkach, chociaż i tak twierdzę, że nie była to jeszcze taka gra, jakiej wymagam od swoich zawodników. Przed nami naprawdę dużo pracy. Mamy sporo do zrobienia, ale jestem dobrej myśli. Wiele osób twierdzi, że po tym zwycięstwie obdarzony zostałem sporym kredytem zaufania ze strony kibiców. Uważam, że taki kredyt mam nie tylko ja, ale i cały sztab trenerski oraz sami piłkarze. Cieszymy się, że kibice nas wspierają i wierzę w to, że dzięki nim będziemy jeszcze silniejsi.

Niektórzy fani zespołu z Niecieczy wciąż oczekują zawodnika, który swoimi umiejętnościami zachwyci selekcjonera reprezentacji Polski i doczeka się powołania do kadry. Uważa pan, że jest to możliwe?

Dlaczego nie? W przyszłości i Nieciecza powinna doczekać się swojego reprezentanta. Już teraz mamy w zespole kilku młodych, utalentowanych chłopaków, którzy za kilka lat mogą zrobić naprawdę ciekawe kariery. Zresztą, jako klub powinniśmy obserwować również zawodników występujących na zapleczu Ekstraklasy. W 1 lidze gra mnóstwo ciekawych młodych piłkarzy, którzy przy odpowiednim podejściu do piłki i opiece profesjonalistów mogą wiele zdziałać na futbolowej arenie. Do każdego piłkarza i jego umiejętności należy mieć indywidualne podejście. Podnosząc poziom poszczególnego gracza, podnosimy również poziom całego zespołu. Życzę sobie oraz Bruk-Betowi, aby tutejsi zawodnicy nie tylko stanowili w przyszłości o sile reprezentacji, ale również, aby kilku z nich wyjechało na zachód i było czołowymi piłkarzami w dobrych europejskich klubach. To normalna kolej rzeczy i wierzę, że tak właśnie będzie.

Wcześniej jednak zamierza pan tchnąć w tę ekipę nowego ducha walki…

Na temat celów na ten sezon rozmawiałem już z piłkarzami w szatni. Nie patrzymy zbyt daleko do przodu, a naszym zadaniem jest walka o 3 pkt. w każdym kolejnym meczu. Oczywiście moje marzenia i wyobraźnia sięgają daleko i tak jak już wspominałem, widzę w tej drużynie potencjał i ogromne możliwości. Jeżeli ktoś zna trenera Bartoszka, to wie, że nie lubię minimalizmu. Traktuję go, jako najgorszą rzecz w sporcie. Zawsze trzeba stawiać sobie jak najwyższe cele i dążyć do ich realizacji. Na końcu i tak wszystko zweryfikuje tabela…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop