Marcin Daniec: To jakiś straszny sen! Gwiazdy muszą trenować od rana do nocy!

 

– Pamiętam czasy kiedy w Wiśle na ławce rezerwowych siedzieli reprezentanci kraju. A dzisiaj? W Wiśle nie ma scoutingu. Potrzeba też więcej odwagi. Przecież klub ma szalenie zdolną młodzież – mówi Marcin Daniec, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich satyryków, a także wierny kibic Wisły Kraków.

Daniec
Marcin Daniec by Jarosław Roland Kruk / fot. Wikipedia

Męczy pana oglądanie w ostatnich tygodniach piłkarzy Wisły Kraków?
Nie potrafię zrozumieć co stało się z tym zespołem. Przecież dokładnie pamiętamy, jak jeszcze w zeszłym roku Wisła walczyła o awans do Ligii Mistrzów z APOEL-em Nikozja, przegrywając ten awans w ostatnich sekundach rewanżowego spotkania. Od tego momentu coś stało się z tym zespołem. Nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Co chwila dzwonią do mnie koledzy z innych miast dokuczając mi, że znowu Wisła przegrała z drużyną z ich rejonów. Dzwonią tak do mnie z Wrocławia, ze Śląska, z Poznania, ze Szczecina, czy z Warszawy. Smutne to…

Jednym słowem jest to dla pana szok.
To jakiś straszny sen! Jak to możliwe, że Melikson dzisiaj potrafi trzy razy mniej, niż przed rokiem? Genkow nie wie, jak zdobyć bramkę, Wilk nie wie, co się dzieje…

Melikson rozczarował pana najbardziej?
Zdecydowanie tak. No, może jeszcze Iliev. A, Melikson… Czy wynika to z tego, że nie chce się im grać w Wiśle i chcieliby wyjechać zagranicę? Przecież nawet małe dziecko wie, że jeżeli chcą wyjechać na Zachód, to muszą grać bardzo dobrze, bo oglądają ich setki menadżerów na trybunach. Chyba nie chodzi im o wyjazd do Skopje…? Przyjadą ludzie z Dortmundu, Ajaxu, czy Manchesteru i powiedzą – świetny jest ten gość! I zostawią w kasie Wisły 10 mln euro.

A może wszystkiemu winny jest Bogusław Cupiał, który po prostu źle steruje klubem?
Nie można obarczać prezesa winą za obecne rezultaty „Białej Gwiazdy”. Wiemy, jak dużo nerwów stracił podczas swojej przygody z futbolem, ale co on może skoro te jego „gwiazdeczki” tak bardzo zawodzą? W każdym innym klubie są dzisiaj nastolatkowie, którzy jeszcze nie tak dawno byli zupełnie nieznani. Dziś są pierwszoplanowymi piłkarzami w swoich drużynach. Kto? Chociażby Kosecki w Legii, czy Wszołek i Teodorczyk w Polonii Warszawa. Pamiętam, kiedy w Wiśle na ławce rezerwowych, siedzieli reprezentanci kraju! A dzisiaj? Nie ma dobrego scoutingu. Potrzeba też więcej odwagi. Przecież klub ma szalenie zdolną młodzież.

W ostatnim spotkaniu przeciwko Śląskowi Wrocław, kibice Wisły nie darowali piłkarzom i pod ich adresem skierowali prześmiewcze teksty. Co pan o tym myśli?
Nie byłem na tym meczu, bo grałem… swoje. Podobno zwycięzców się nie sądzi. Bramka zdobyta cudem. Niebiosa były po stronie Wisły. Jednak cierpliwość kibica też kiedyś się kończy. Teraz mamy do czynienia z sytuacją, że należałoby chyba tylko siąść i płakać. Byłem kilkanaście miesięcy temu w pawilonie medialnym Wisły Kraków na filmie o wielkim klubie piłkarskim. Właśnie o Wiśle. Jak zobaczyłem stare, piękne czasy krakowskiej piłki i porównałem do tego obecną sytuację Białej Gwiazdy to nie mogłem tego zrozumieć. Wydaje się, że przyszedł do klubu jakiś „King-Kong”, dmuchnął i wszystko się rozsypało…

O co Wisła Kraków będzie grała w tym sezonie, bo chyba nie o utrzymanie?
Mam nadzieję, że przede wszystkim grać będą o stabilizację. Zobaczymy, jak to się potoczy, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby okazało się, że trzeba pożegnać się z wieloma graczami. Mam nadzieję, że wszystko ulegnie zmianie. Wątpię, aby miało to miejsce jeszcze w tym sezonie. Może w następnym?

Co by pan zmienił w Wiśle na samym początku?
Trzeba w końcu zmusić „gwiazdy” w krakowskim klubie do większej pracy na treningach. Muszą ćwiczyć od rana do nocy, bo inaczej nic z tego nie będzie.

Ma pan jakieś słowa otuchy dla kibiców Wisły przed kolejnymi ligowymi spotkaniami?
Wszyscy musimy głęboko wierzyć w to, że będzie lepiej. Mówię w tym momencie trochę, jak premier naszego kraju, ale mam nadzieję, że już niedługo pójdziemy na Reymonta i Wisła będzie ogrywała Lecha, Legię i Śląsk. Reszta będzie przyjeżdżała do Krakowa ze spoconymi dłońmi, z wielkim strachem tak, jak to miało miejsce jeszcze nie tak dawno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *