Monika Pawlik – cuda ze wstążki

Monika Pawlik z Domosławic w gminie Czchów od ponad trzech lat zajmuje się wykonywaniem najróżniejszych przedmiotów przy użyciu wstążki. Jej tasiemkowe wózeczki, bombki choinkowe, ozdoby na butelki, bukiety kwiatów, czy miniaturowe drzewka cieszą się wielką popularnością nie tylko wśród lokalnych miłośników rękodzieła, ale i zagranicznych fanów jej talentu. Miesiąc maj niesie za sobą jeszcze więcej pracy niż zwykle, bo na wykonywane przez nią wstążkowe kielichy komunijne chętnych nie brakuje.

Monika Pawlik

Pani Monika rękodziełem związanym z wykonywaniem przedmiotów przy użyciu wstążek i tasiemek zafascynowała się przez przypadek. Kilka lat temu zobaczyła w Internecie ozdoby wykonane japońską techniką kanzashi. – Kanzashi to japońskie ozdoby do włosów w kształcie kwiatów wykonane z materiału. W Polsce określa się taką nazwą również technikę, za pomocą której tworzy się najróżniejsze przedmioty przy użyciu wstążki. Pamiętam, że długo zastanawiałam się jaki prezent kupić swojemu szwagrowi z okazji imienin. Nic nie przychodziło mi do głowy, więc postanowiłam kupić butelkę dobrej wódki i przyozdobić ją specjalnym ubrankiem wykonanym ze wstążek, które przybrały kształt kobiety z obfitym biustem. Ostatecznie prezent zrobił tak wielką furorę, że nie miałam wyboru i z techniką kanzashi musiałam związać się na dłużej – śmieje się pani Monika.

Okazuje się, że aby na dobre rozpocząć swoją przygodę z tym rodzajem rękodzieła, wcale nie musimy nastawiać się na duże wydatki. Wśród rzeczy, które będą nam potrzebne do stworzenia wstążkowych przedmiotów, nie może zabraknąć: nożyczek, kleju, kilku metrów wstążki satynowej, świeczki, szpilek, pincety, kształtka ze styropianu, koralików oraz drobnych ozdób. – Za wszystko zapłacimy kilkadziesiąt złotych. Oczywiście najważniejsza jest dobrej jakości wstążka, a taką w Internecie możemy kupić już w cenie 3-5 zł. Nie da się ukryć, że jest to przede wszystkim bardzo czasochłonne hobby. Dobrych kilka godzin zajmuje stworzenie czegoś od podstaw. Twierdzę jednak, że jest to na tle ciekawe zajęcie, że przy pomocy wstążki jesteśmy w stanie stworzyć praktycznie każdy przedmiot, dlatego wśród moich dzieł nie brakuje: pamiątek z okazji chrztu w kształcie dziecięcego wózeczka, bukietów kwiatów i miniaturowych drzew, tasiemkowych wianków, a nawet kuferków. Z wiadomych względów największą popularnością w ostatnim czasie cieszą się kielichy komunijne.

Stworzenie tasiemkowego kielicha komunijnego zajmuje około 3-4 godzin. Podstawą jest zakup odpowiedniej styropianowej kuli oraz rolki aluminiowej, które po odpowiednim połączeniu będą stanowiły dla nas model do dalszej pracy. – Najtrudniejszym elementem jest przyozdobienie naszego kielicha we wstążkowe kwiaty. To najbardziej pracochłonne zajęcie. Wycinamy kwadraty z satynowej wstążki i układamy je po przekątnej. Używamy do tego pincety, ponieważ kwadraciki mają przeważnie wymiary 2,5 cm na 2,5 cm i wykonywanie wszystkiego tylko za pomocą palców jest niemożliwe. Niezbędny w tym wszystkim jest oczywiście płomień z zapalonej świeczki, dzięki któremu możemy scalić poszczególne płatki kwiatów – mówi pani Monika, która dodaje, że jest to zajęcie przede wszystkim dla osób cierpliwych i spokojnych. – Ktoś, kto jest nerwowy, zrezygnuje z tego bardzo szybko. Aby tworzyć przedmioty ze wstążki, trzeba być dokładnym, mieć sprawne ręce i po prostu to lubić, ponieważ człowiek spędza nad tym mnóstwo czasu. Czasami zdarzy się tak, że wstążka się zaciągnie i całą pracę trzeba zaczynać od początku. Poza tym nie można nastawiać się na zbyt wielkie zyski. Pomimo tego, że ludzie coraz bardziej przekonują się do rękodzieła, ponieważ widzą, że rzeczy robione ręcznie są znacznie wytrzymalsze oraz lepsze jakościowo od tych robionych hurtowo, to i tak mało kogo stać na wyciągnięcie z portfela większej sumy. Wiele robionych tą techniką przedmiotów rękodzielnicy sprzedają za kilka złotych. Najdroższe są 30 cm kielichy, czy wstążkowe kosze z kwiatami z tasiemek sięgające nawet pół metra. Wówczas zarobić można od 40 do 100 zł.

Mieszkanka Domosławic cieszy się, że coraz więcej osób próbuje tworzyć w domowym zaciszu. Twierdzi, że duży wpływ na rozwój rękodzieła ma również szkoła. – Początkowo przedmioty z tasiemek wykonywałam tylko dla siebie. Dziś moimi pracami zachwycają się nie tylko ludzie z różnych zakątków kraju, ale również zza granicy. Wiele moich kielichów, czy kwiatów trafiło do Wielkiej Brytanii, czy Niemiec. Od jakiegoś czasu można zauważyć, że pracownicy szkół starają się przekonywać do rękodzieła uczniów. Z okazji świąt przygotowywane są specjalne kiermasze, na których można kupić dzieła młodych artystów. Również zajęcia plastyczne są bardziej urozmaicone, niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. To świetna wiadomość, ponieważ rękodzieło pozwala nam chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Uczy ludzi pokory i cierpliwości, a także uświadamia, iż każdy z nas przy odrobinie chęci jest w stanie wyczarować coś z niczego – mówi pani Monika, która chciałaby zarazić techniką kanzashi również inne osoby. – Jeżeli pojawiłaby się możliwość poprowadzenia tego typu warsztatów, na pewno bym się na to zdecydowała. Przy użyciu wstążki można stworzyć prawdziwe cuda. Warto więc aby takich „cudotwórców” było jak najwięcej…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop