Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zastanawia się nad wprowadzeniem obowiązku posiadania karty rowerowej dla osób, które nie posiadają prawa jazdy. Pomysł budzi wiele kontrowersji. Nie brakuje opinii, że tego typu przepis może spowodować, iż liczba rowerzystów znacząco spadnie, a rodzinne wycieczki rowerowe staną się rzadkim zjawiskiem.

rower
齐健 from Peking, People’s Republic of China – Down the Hutong (fot. Wikipedia)

Zdaniem ministerstwa wprowadzenie obowiązkowych kart rowerowych poprawiłoby znajomość przepisów ruchu drogowego, a przede wszystkim zmniejszyło liczbę wypadków z udziałem cyklistów. W resorcie twierdzą, że ewentualne zmiany w przepisach nie będą wprowadzane przeciwko rowerzystom, a z myślą o nich i ich bezpieczeństwie. Egzaminy przeprowadzane miałyby być nie w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego, jak ma to miejsce w przypadku starania się o prawo jazdy, a w szkołach lub komisariatach, gdzie pracują funkcjonariusze drogówki.

Sam pomysł budzi jednak sporo kontrowersji. – W przyszłym roku kończę 70 lat. Aby utrzymać dobrą kondycję fizyczną wraz z żoną co weekend wybieramy się na rowerowe wycieczki. Zarówno ja, jak i ona nie mamy prawa jazdy. Nie wyobrażam sobie, abym w tym wieku miał zdawać egzamin na kartę rowerową. Przecież to jakiś chory pomysł! A przecież ludzi starszych, którzy poruszają się tylko na rowerach, nie mając prawa jazdy, jest multum. Zabiorą nam w ten sposób jedyny obok autobusów i pociągów środek transportu – mówi wyraźnie oburzony jeden z mieszkańców Tarnowa.

W ubiegłym roku tarnowska policja interweniowała w 25 zdarzeniach z udziałem osób kierujących rowerem. W 10 przypadkach sprawcami kolizji byli rowerzyści. – W tym roku mieliśmy już pięć takich kolizji, wśród których w jednym przypadku sprawcą wypadku był cyklista. Jedno zdarzenie zakończyło się także śmiercią rowerzysty – mówi Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji, który nie chce wypowiadać się na temat proponowanych przez ministerstwo zmian i wynikających z nich następstw – Na chwilę obecną nie mamy żadnych informacji, aby przepisy miały ulec zmianie. Obecnie wygląda to tak, że każdy kto ukończył 18 lat może poruszać się rowerem bez dodatkowych uprawnień. Uznaje się, że taka osoba zna przepisy i nie stanowi zagrożenia dla innych uczestników ruchu drogowego.

Osób, które nigdy nie posiadały karty rowerowej jest niewiele. Obecnie zdobywa ją większość uczniów szkół podstawowych. – Pytanie tylko, co zrobić ze starszymi osobami, które ją wyrzuciły, albo zgubiły? Będą zmuszone jeszcze raz podchodzić do egzaminu? – zastanawia się Marcin Hyła, prezes sieci „Miasta dla Rowerów”. – Nie za bardzo wiadomo skąd w ogóle pojawił się ten pomysł. Mówi o tym minister, ale bez konkretów. Gdyby potraktować to poważnie, to wprowadzenie tego typu przepisu byłoby zwykłą naiwnością. Żaden rozwinięty kraj na świecie nie wymaga uprawnień do poruszania się na rowerze. Karta rowerowa to polski wymysł.

Według Marcina Hyły problemem nie jest nieznajomość przepisów przez rowerzystów, a ich nieprzestrzeganie. – Rowerzyści nawet ci, którzy nie posiadają prawa jazdy doskonale znają przepisy drogowe. Głównym powodem wypadków jest albo nieodpowiednia prędkość, albo nieustąpienie pierwszeństwa. Uważam, że wprowadzenie w życie obowiązkowej karty rowerowej wiązałoby się przede wszystkim z… dodatkową możliwością ukarania mandatem rowerzystów, którzy jej nie posiadają. Dlaczego? Chociażby ze względu na fakt, że zgodnie z Konwencją Wiedeńską o ruchu drogowym nie można wymagać od kierującego rowerem w ruchu międzynarodowym, np. niemieckiego turysty podróżującego przez Polskę, jakichkolwiek uprawnień do kierowania rowerem ani karać go za brak takich uprawnień. Karani będą za ten czyn wyłącznie polscy obywatele.

Propozycja wprowadzenia kart rowerowych została zawarta w Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Kolejnymi pomysłami, które miałyby poprawić bezpieczeństwo cyklistów, to m.in. likwidacja przepisów o możliwości jazdy w szyku towarzyskim, czy obowiązkowa jazda w kaskach dla dzieci i młodzieży.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *