Olga Wąż – wystrzałowa dziewczyna!

21-letnia tarnowianka Olga Wąż od ponad sześciu lat osiąga ogólnopolskie sukcesy w strzelectwie. W ubiegłym roku została podwójną złotą medalistką Mistrzostw Polski juniorów w drużynie, a indywidualnie sięgnęła po srebrny medal Akademickich Mistrzostw Polski. Jej największym marzeniem jest start na igrzyskach olimpijskich, które za pięć lat odbędą się w Paryżu.

Olga Wąż

Łuk, harcerstwo, strzelectwo…
Olga swoją przygodę ze strzelectwem rozpoczęła w wieku 15 lat, ale będąc jeszcze małą dziewczynką, już wtedy lubiła bawić się łukami i pistoletami na kulki. – Rodzice byli w szoku, że nie bawię się wyłącznie lalkami, jak moje koleżanki, a w dłoni mam plastikowy łuk ze strzałami, który często musiałam podkradać starszemu bratu. Byłam również harcerką. Ogólnie wojsko bardzo mnie pociągało. Strzelectwem oczarowałam się w 2012 roku, kiedy na igrzyskach olimpijskich w 2012 Londynie Sylwia Bogacka zdobyła srebrny medal w strzelaniu z karabinu pneumatycznego na 10 metrów. Chciałam spróbować swoich sił w tym sporcie, ale nie wiedziałam, czy w naszym mieście funkcjonuje w ogóle jakiś klub. O TKS LOK w Tarnowie dowiedziałam się przez przypadek. Pewnego dnia na strzelnicy, gdzie trenują zawodnicy, zorganizowana została zbiórka harcerska. Tak bardzo mi się spodobało, że po pewnym czasie porzuciłam harcerstwo na rzecz strzelectwa. Dziś wiem, że była to świetna decyzja – mówi 21- latka.
Tarnowianka w ubiegłym roku sięgnęła po srebrny medal Akademickich Mistrzostw Polski, a wraz z koleżankami z drużyny zdobyła dwa złote medale na Mistrzostwach Polski juniorów. Jak sama mówi, aby osiągać sukcesy w tym sporcie, trzeba włożyć w to mnóstwo wysiłku. – Na strzelnicy trenuję 4-5 razy w tygodniu. Do tego dochodzi bieganie i basen. W strzelectwie bardzo ważną rolę odgrywa oddech. Strzelamy na wydychanym powietrzu. Wtedy serce pracuje wolniej, dzięki czemu jesteśmy spokojniejsi przed oddaniem strzału. Ćwiczenia na basenie pomagają mi natomiast na kręgosłup, który podczas treningów i zawodów jest mocno obciążony. Waga karabinu to około 5 kg, a my musimy oddać nim kilkadziesiąt strzałów. Wysiłek jest olbrzymi – mówi zawodniczka TKS LOK Tarnów i dodaje, że wbrew panującej opinii, wcale nie trzeba mieć sokolego wzroku, aby bić się o czołowe lokaty. – Znam mnóstwo zawodników i zawodniczek, którzy mają wady wzroku, a sięgają po medale. Dużo ważniejszą rolę odgrywa zapanowanie nad emocjami i nerwami. Tylko ci zawodnicy, którzy potrafią opanować złe emocje, w postaci trzęsących się rąk mogą walczyć o najwyższe cele. Często podczas treningów nasz trener włącza głośną muzykę, aby nas zdekoncentrować. To pomaga później na zawodach. Psychika również jest bardzo ważna. Wiele osób podczas zawodów skupia się na tablicy wyników, przeliczając w głowie, ile brakuje im do objęcia prowadzenia. To pierwszy krok do porażki. Strzelając, powinniśmy koncentrować się tylko na strzale. Na wyniki spoglądamy dopiero po ukończeniu zawodów.

Drogie strzelanie
Okazuje się, że aby uprawiać strzelectwo profesjonalnie, trzeba nastawić się na bardzo duże wydatki. Olga nie ukrywa, że gdyby nie pomoc klubu, na pewno nie wiązałaby swojej przyszłości z tym sportem. – Mamy to szczęście, że w Tarnowie klub pokrywa praktycznie wszystkie koszty. W innych rejonach kraju jest z tym różnie. Wystarczy powiedzieć, że cena za karabin, to około 15 tys. zł, a trzeba kupić dwie sztuki – kulowy i pneumatyczny. Kostium to wydatek 6 tys. zł, buty, rękawice, to kolejny tysiąc złotych. Do tego na zawodach należy kupić… amunicję. Jedna sztuka kosztuje w granicach 1,60 zł, a my oddajemy po 245 strzałów. Łatwo policzyć, jak wielkie to są koszty.
21-latka dodaje również, że w większości przypadków strzelectwo to sport, z którego trudno się utrzymać i większość zawodników traktuje go jako pasję. Dzieje się tak, pomimo tego, że jest to przecież dyscyplina olimpijska. – Tym bardziej jest to dla mnie niepojęte. Strzelectwo nie jest w naszym kraju zbyt popularne. Nikt nie transmituje tego sportu w telewizji, więc i sponsorów jest niewielu. Utrzymywać ze strzelectwa mogą się jedynie zawodnicy, którzy są zatrudnieni w wojsku na etacie. Są wówczas reprezentantami Wojska Polskiego na zawodach międzynarodowych i reprezentują w ten sposób nasz kraj. Udaje się to jednak wąskiej grupie osób – mówi Olga i dodaje, że chociaż w naszym kraju tylko garstka osób docenia ten sport, to i tak odnosimy w nim duże sukcesy. – Renata Mauer- Różańska, która jest moją idolką i na której się wzoruję, jest dwukrotną złotą medalistką olimpijską i trzykrotną medalistką Mistrzostw Świata. Sylwia Bogacka sięgnęła po srebro na igrzyskach. Niedawno Klaudia Breś zdobyła złoty medal Mistrzostw Europy, a Tomasz Bartnik w ubiegłym roku okazał się najlepszy na świecie w konkurencji: karabin dowolny 3×40 strzałów. To świadczy jedynie o tym, że potencjał, jako naród mamy olbrzymi i szkoda byłoby go nie wykorzystać.

Powalczyć o igrzyska
W tym roku 21-letnia tarnowianka po raz pierwszy będzie rywalizowała z seniorkami. W sierpniu czekają ją Mistrzostwa Polski seniorów, a miesiąc później weźmie udział w młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Cel jest prosty – jak najszybciej przebić się do reprezentacji naszego kraju. – Na pewno nie będzie o to łatwo, bo konkurencja jest olbrzymia, ale będę walczyć. Na MP seniorów postaram się wypaść, jak najlepiej, ale o czołowe lokaty może być trudno. Inaczej sprawa ma się z młodzieżowymi Mistrzostwami Polski. Tutaj po cichu liczę na to, że uda mi się powalczyć o medale, zwłaszcza że moja forma stopniowo idzie w górę i czuję się jeszcze lepszą zawodniczką, niż przed rokiem. Być może sukcesy na tych imprezach pozwolą mi przebić się do drużyny narodowej? To moje wielkie marzenie. Kiedy widzę naszych zawodników na najwyższych stopniach podium imprez międzynarodowych, którzy w tle wysłuchują Mazurka Dąbrowskiego, marzę o tym, by być na ich miejscu.
Największym marzeniem Olgi jest jednak start na igrzyskach olimpijskich. Na występ podczas przyszłorocznych zmagań, które odbędą się w Tokio, nie ma już szans, ale wierzy, że w 2024 roku może reprezentować nasz kraj podczas igrzysk w Paryżu. – To byłaby ogromna sprawa i będę robić wszystko, co w mojej mocy, aby tak się stało. Obecnie strzelectwu poświęcam mnóstwo czasu. Mam nadzieję, że będą szły za tym również wyniki. Chciałabym, aby karabin w dłoni był moim sposobem na życie. Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że jestem zawodniczką jednego z najlepszych obecnie klubów strzeleckich w Polsce, więc mam wszystko, co potrzebne, aby osiągać sukcesy. Jeżeli nie uda mi się zrobić kariery, nie mam zamiaru się załamywać. Mam wiele pomysłów na siebie, a jednym z nich jest zaopiekowanie się sportowcami w Tarnowie, bo talentów jest u nas całe mnóstwo. Wystarczy jedynie wyciągnąć do nich pomocną dłoń…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *