Most na Dunajcu w Ostrowie został zamknięty. Powiatowy Zarząd Dróg podjął taką decyzję ze względu na fatalny stan techniczny konstrukcji, zagrażający zdrowiu i życiu kierowców, rowerzystów i pieszych. Decyzja oznacza, że przez co najmniej najbliższe dwa lata Tarnów będzie miał tylko jedno połączenie z autostradą A4, a to z kolei może spowodować niewyobrażalne utrudnienia na drogach.

Codziennie most w Ostrowie pokonuje średnio 11,5 tys. pojazdów, z czego 21 proc. stanowią samochody ciężarowe i autobusy.

Bardzo groźne uszkodzenia

Niedawno Starostwo Powiatowe w Tarnowie informowało, że most w Ostrowie ma pozwolenie na przejazd pojazdów do 40 ton, które wygaśnie z końcem roku. Zarządzono wykonanie dwóch niezależnych ekspertyz, mających ocenić wytrzymałość przeprawy. Władze powiatu cały czas uspokajały kierowców, że most jest monitorowany, a jego obecny stan techniczny nie zagraża zdrowiu i życiu osób z niego korzystających. Przeprawa, która położona jest na drodze łączącej autostradę A4 z tarnowskimi Mościcami, w przyszłości ma być zastąpiona nowym mostem, jaki powstanie dopiero w momencie budowy nowego zjazdu z autostrady, czyli dopiero w 2023 roku.

Przedstawiciele powiatu tarnowskiego chcieli w połowie grudnia złożyć do nadzoru budowlanego podanie o dopuszczenie mostu do użytkowania. W przypadku negatywnej ekspertyzy tonaż mostu miał być obniżony, a od stycznia kierowcy samochodów ciężarowych musieliby szukać alternatywnej trasy. Nikt nie przewidywał jednak tak czarnego scenariusza, ponieważ obniżenie tonażu przeprawy spowodowałoby olbrzymie zamieszanie na drogach. Wierzchosławice zostałyby odcięte od świata, a cały ruch samochodów należałoby kierować w stronę Łętowic.

Informacja, jaka obiegła w ubiegłym tygodniu nasz region była jeszcze bardziej niespodziewana. Okazało się bowiem, że most w Ostrowie zostanie zamknięty dla kierowców, rowerzystów oraz pieszych! Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nie pozostawił najmniejszych wątpliwości – Ekspertyzy wskazują jasno: most nad Dunajcem w Ostrowie nie spełnia warunków do dalszej eksploatacji zarówno dla ruchu pieszego, jak i samochodowego. Jego stan techniczny zagraża życiu podróżujących. Taka decyzja oznacza gigantyczne kłopoty nie tylko dla zwykłych kierowców, ale również służb ratunkowych czy przewoźników autobusowych.

Po przeprowadzonych ekspertyzach okazało się, że przeprawa posiada bardzo groźne uszkodzenia, m.in.: pęknięcia konstrukcji stalowej i spoin. – Obciążenia mostu są na tyle niebezpieczne, że pozostało nam podjęcie drastycznej, ale jedynej możliwej decyzji, która wiązała się z całkowitym jego zamknięciem – mówi starosta tarnowski, Roman Łucarz. – Most obarczony jest wadą już od momentu zaprojektowania, a jego stopniowa degradacja jeszcze bardziej przyspieszyła, gdy stał się elementem drogi prowadzącej z autostrady. Obecnie nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć o pieniądze na remont przeprawy. Już w przyszłym roku chcemy mieć gotowy projekt. Nowy most mógłby powstać jednak najwcześniej dopiero pod koniec 2021 roku. Mogłyby przemieszczać się nim pojazdy, których waga nie przekracza 3,5 ton. Taka inwestycja wiąże się z wydatkiem sięgającym nawet 30 mln zł. Na pewno będziemy starać się o dofinansowanie.

Rowerzyści bez Velo Dunajec

Codziennie most w Ostrowie pokonuje średnio 11,5 tys. pojazdów, z czego 21 proc. stanowią samochody ciężarowe i autobusy. Niemal natychmiast po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu mostu w jego okolicy pojawiło się tymczasowe oznakowanie. Dodatkowo przy wjedzie i wyjeździe na przeprawę ciężkie samochody zaczęły rozsypywać żwir, aby żaden z kierowców nie próbował przemieszczać się trasą. Docelowo już zapowiedziano, że w tym miejscu pojawią się blisko półtorametrowe betonowe zapory. Most odwiedzały również patrole tarnowskiej „drogówki”. Funkcjonariusze kierowali ruchem i wskazywali objazdy.

Co z rowerzystami? Zastępca dyrektora ds. technicznych Powiatowego Zarządu Dróg w Tarnowie, Stanisław Pyzdek mówi, że PZD zamierza wyznaczyć trasę dla rowerzystów, którzy często korzystali z mostu, jadąc w stronę trasy Velo Dunajec. – Most będzie wyłączony z użytkowania do czasu, kiedy wykonany zostanie jego generalny remont. Może to potrwać nawet dwa lata. Prawdą jest, że z powodu zamknięcia przeprawy, od reszty gminy Wierzchosławice odcięta zostanie Kępa Bogumiłowicka, natomiast od strony Tarnowa nie będzie możliwości dojazdu rowerem do trasy Velo Dunajec. Wkrótce mamy jednak zamiar przygotować projekt docelowej organizacji ruchu, który będzie obowiązywał również pieszych i rowerzystów. Projekt ma powstać w ciągu najbliższych trzech tygodni. Jest także opcja utworzenia specjalnej kładki dla rowerzystów, dzięki której mogliby przemieszczać się po przeprawie. Na razie jednak to tylko wstępne przemyślenia. W najbliższym czasie będziemy przeprowadzać kolejne ekspertyzy, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy konstrukcja mostu nadaje się do remontu. Dopiero po tej decyzji podejmiemy jakiekolwiek dalsze kroki.

Decyzja o zamknięciu przeprawy spowodowała olbrzymie utrudnienia dla kierowców. W przypadku jazdy od zachodu kierujący korzystają z objazdu do Wojnicza i dawnej „czwórki”. Tymczasem skrzyżowanie ulic Krakowskiej, Koszyckiej i Czerwonej w Tarnowie już teraz jest na granicy maksymalnej przepustowości. Większy ruch panuje na Czerwonych Klonów, Kwiatkowskiego, Konarskiego, Narutowicza, Jana Pawła II, Błonie, Spokojnej i Nowodąbrowskiej.

– Stajemy przed dużym wyzwaniem. Zdajemy sobie sprawę ze sporych utrudnień, które odczują nie tylko mieszkańcy Wierzchosławic, ale również sami tarnowianie. Będziemy bacznie obserwować to, co dzieje się na miejskich drogach i elastycznie reagować na zmieniającą się sytuację – mówi dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie, Artur Michałek.

W dniu zamknięcia mostu w Urzędzie Miasta Tarnowa zorganizowano spotkanie robocze. Jak zapewnił prezydent Roman Ciepiela, do szkół trafiły komunikaty informujące dzieci, młodzież i ich rodziców o utrudnieniach i objazdach.

– Na skrzyżowaniach konieczna będzie zmiana sygnalizacji świetlnej. Znacznie większy ruch będzie musiał obsłużyć węzeł autostradowy i zjazd w Krzyżu, którym do autostrady dojeżdżać będą teraz dodatkowo pojazdy z zachodniej i południowej części regionu. To duże wyzwanie dla miejskich służb drogowych. Dużym plusem w obecnej sytuacji są oddane do użytku ulice Spokojna i Elektryczna, które są nowoczesnymi i o dużej przepustowości arteriami, dzięki czemu problemy komunikacyjne w tej części miasta zostaną zminimalizowane – twierdzi prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela.

Olbrzymie straty dla gminy

Problemy czekają również mieszkańców gminy Radłów oraz Wietrzychowic, których poproszono, aby udając się do Tarnowa, korzystali z drogi nr 973 od strony Żabna. Mieszkańcy Ostrowa są oburzeni, że przeprawa, która była dla nich jedynym połączeniem w kierunku Mościc i Tarnowa, została im odebrana z dnia na dzień. Pojawiły się głosy, że część osób zorganizuje specjalny protest i zablokuje drogę krajową numer 94!

– Syn dowozi do Tarnowa do przedszkola trójkę dzieci. Teraz będzie zmuszony codziennie nadkładać sporo drogi i tracić dużo czasu. Nie wyobrażam sobie tego. W podobnej sytuacji znalazło się bardzo wiele osób. Zastanawiam się, co zrobią ci, którzy do miasta pojechali dzisiaj rowerami. Tym mostem już nie wrócą. Nikt nie poinformował nas o zamknięciu mostu – nie kryją rozgoryczenia osoby mieszkające w pobliżu zamykanego mostu. – Była mowa o ograniczeniu tonażu na moście, o możliwości wystąpienia utrudnień, w związku z planowanymi pracami modernizacyjnymi. Do tej pory, ewentualne zamknięcie mostu wchodziło w grę tylko po tym, jak wybudowany zostałby nowy most – łącznik z węzłem autostradowym w Wierzchosławicach – tak nas zapewniano.

Oburzenia całą sytuacją nie ukrywał również wójt gminy Wierzchosławice, Andrzej Mróz. – Dzwonią do mnie rozżaleni ludzie, którzy pytają, jakie kroki podejmę, by zagwarantować połączenie z miastem. Most stanowił dla naszych mieszkańców najważniejsze połączenie z Tarnowem. Około 4-kilometrowa trasa prowadząca do Mościc z dnia na dzień zmieniła się w 25-kilometrowy odcinek! Zaniepokojeni są przedsiębiorcy działający w naszej gminie. Wielu z nich otwierało swoje firmy właśnie w rejonie mostu, bo funkcjonował tam zjazd z autostrady. Wszyscy obawiają się, że decyzja dotycząca zamknięcia przeprawy spowoduje, że ich biznesy całkowicie upadną. Z punktu widzenia gminy zamknięcie mostu to także problem finansowy. Mnóstwo osób pracując poza gminą i dowożąc swoje dzieci do szkół, z racji zamknięcia mostu będzie odbierać swoje pociechy zdecydowanie później niż dotychczas, a to powoduje, że musimy wydłużyć czas pracy świetlic przyszkolnych. Niewykluczone, że będziemy musieli zatrudnić dodatkowy personel. Poza tym, jeżeli biznes przedsiębiorców w Kępie Bogumiłowickiej, czy w Ostrowie nie będzie układał się po ich myśli, to prawdopodobnie w związku z nieprzewidzianą sytuacją będą wnioskować o ulgi podatkowe. Wpływy do gminy spadną o kilkaset tysięcy w skali roku! Wiele osób, które chciało kupić u nas działki, również prawdopodobnie wycofa się z tego pomysłu. Rozwój gminy zostanie w ten sposób zatrzymany – mówi wójt Wierzchosławic i dodaje, że słowa starosty, który mówi o tym, że kwestia budowy nowego mostu, to co najmniej dwa lata, są dla niego nie do przyjęcia. – Uważam, że trzeba zastanowić się nad tym, czy nie wystarczy, aby jedynie podpory mostu poddać remontowi, dostosować je do nowych przęseł, co spowoduje, że otwarcie przeprawy będzie o wiele krótsze niż wspominane minimum dwa lata. Most Łazienkowski w Warszawie, który spłonął, został oddany do użytku mieszkańców stolicy w 199 dni. Dlaczego u nas nie miałoby to tak wyglądać? Będę domagał się tego, aby most w Ostrowie był oddany do użytku mieszkańców już pod koniec 2020 roku.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Materiał stworzony przy współpracy z Dawidem Drwalem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *