Piotr Okoński – królestwo za podpis!

17-letni Piotr Okoński z Zakliczyna od kilku lat zajmuje się kolekcjonowaniem autografów piłkarzy i żużlowców. W swojej kolekcji ma podpisy aktualnych gwiazd światowego sportu, jak również osób, których nie ma już wśród nas. Po zakończonym niedawno Euro 2016 we Francji postawił sobie cel – zebrać podpisy wszystkich uczestników francuskiego turnieju.

piotr-okonski-autografy

Piotr Okoński

Autografy zaczął zbierać już w wieku 10 lat. W 2009 roku wyjechał do brata, który przebywał w Anglii. Tam jeździł po angielskich stadionach i hotelach prosząc piłkarzy o podpisy na zdjęciach, które wcześniej wywoływał u fotografa. – Duże wsparcie w uzyskiwaniu podpisów piłkarzy miałem ze strony brata, który jeździł ze mną niemal po całej Anglii. W ciągu kilku lat udało nam się zebrać blisko 1500 podpisów! Niestety z tak bogatej kolekcji zostało mi zaledwie… 10 podpisanych zdjęć. Wszystkiemu winna choroba, przez którą Piotr spędził ponad rok w trzech różnych szpitalach. – Zachorowałem na zapalenie opon mózgowych. Do dziś nie wiadomo, jaka była tego przyczyna. Miesiącami leżałem na szpitalnym łóżku, a kontakt ze mną był bardzo utrudniony. Zupełnie straciłem chęci do dalszego zbierania podpisów. Zdecydowałem się sprzedać niemal całą kolekcję. Pozostawiłem tylko autografy żużlowców. Wówczas podpisy sprzedawałem za kwoty trzykrotnie niższe, niż mógłbym sprzedawać je dziś. Średnia cena zdjęcia z podpisem wynosiła 5 zł. Z perspektywy czasu uważam, że nie zachowałem się zbyt rozsądnie…

Do kolekcjonowania wrócił w sierpniu ubiegłego roku. Pewnego dnia przeglądał Internet i natrafił na forum poświęcone kolekcjonerom autografów. Wtedy też odżyła w nim stara pasja. – Po chorobie nie było już ani śladu. Pomyślałem, że mógłbym wrócić do tego, co przez wiele lat sprawiało mi radość. Mimo, że przez ten czas kolekcjonowałem podpisy żużlowców, to jednak piłka nożna jest sportem bardziej popularnym na świecie, więc i autografy piłkarzy są cenniejsze.

Kolekcjoner z Zakliczyna zaczął masowo wysyłać listy do zagranicznych i polskich klubów z prośbą o podpis – Adresowałem list, albo na klub, albo na konkretnego piłkarza. W kopertę wkładałem oprócz zdjęcia zawodnika, Międzynarodowy Kupon na Odpowiedź oraz zaadresowaną do mnie kopertę zwrotną. Oczywiście w środku znajdował się również list, w którym prosiłem o odpowiedź. Najgorsze było to, że pisałem listy do zawodników, których podpisy już wcześniej miałem w swojej kolekcji, a których się pozbyłem. Wtedy jeszcze bardziej uświadamiałem sobie, co tak naprawdę straciłem zwłaszcza, że wiele klubów, czy zawodników nie odpisuje na listy. Już w tej chwili czekam na odpowiedzi od blisko 100 graczy. Zdarza się, że na odpowiedź trzeba czekać naprawdę wiele miesięcy. Najdłużej przyszło mi czekać na odpowiedź byłego angielskiego napastnika Michaela Owena. Podpisane zdjęcia otrzymałem po… trzech latach! Nie wiem, gdzie przez ten czas znajdowała się przesyłka, ale najwidoczniej nawet i po tak długim czasie można doczekać się odpowiedzi.

Piotrek potrafi wysłać w ciągu miesiąca ponad 30 listów do polskich i zagranicznych klubów. Wiąże się to z wydatkiem sięgającym ponad 300 zł. – Mam kontakt z zaufanymi kolekcjonerami niemal z całej Polski. Zdarza się, że również i z nimi wymieniam się z nimi autografami, których posiadam więcej, niż jeden egzemplarz. Dlatego też w ciągu roku potrafiłem „odbudować” swoją kolekcję do ponad 700 podpisów, wśród których znajdują się nie tylko obecni reprezentanci Polski, ale również piłkarze największych klubów świata z Chelsea Londyn, Realu Madryt, Bayernu Monachium, czy FC Barcelony. Najcenniejszym łupem jest podpis Sir Alexa Fergusona, byłego trenera Manchesteru United, który zdobyłem pisząc na jego… adres prywatny! Być może dla kogoś może wydawać się dziwne, ale kolekcjonerzy oprócz wymieniania się podpisanymi zdjęciami prowadzą również wymiany związane z prywatnymi adresami gwiazd światowego futbolu. Wiele z nich można znaleźć w Internecie, ale wymaga to poświęcenia kilku ładnych godzin.

Zdarza się, że wśród kolekcjonerów znajdą się też oszuści, którzy podrabiając podpisy futbolowych gwiazd, liczą na szybki i łatwy zarobek. – Podrobionych w Internecie podpisów jest cała masa. Wystawiane są na aukcje i osiągają naprawdę duże sumy. A osób, które łatwo nabrać jest naprawdę dużo. Poza tym nie tylko inni kolekcjonerzy fałszują podpisy gwiazd. Znana jest historia francuskiego klubu PSG, którego pracownicy podrabiali podpisy zawodników na klubowych pamiątkach! Oszustwo wykrył jeden z zawodników, który zauważył swój sfabrykowany podpis na jednym z gadżetów.

Kolekcjoner oprócz autografów piłkarzy zbiera również podpisy żużlowców. O te jest zdecydowanie prościej, ponieważ zawodnicy Unii Tarnów na co dzień rywalizują na najwyższym szczeblu żużlowej ligi w Polsce. – Z racji tego, że zawodników uprawiających zawodowo żużel jest zdecydowanie mniej, aniżeli piłkarzy, to i o autografy jest zdecydowanie łatwiej. W swojej kolekcji żużlowych podpisów posiadam ponad 70 zdjęć z autografami zawodników, wśród których jednym z najcenniejszych jest podpis zmarłego tragicznie na torze angielskiego żużlowca Lee Richardsona. Chciałbym kiedyś zdobyć również podpisy zawodników, którzy nie jeżdżą już na motocyklach, jak chociażby Jason Crump, Leigh Adams, czy Tony Rickardsson.

Obecnie Piotrek skupia się na zebraniu wszystkich zawodników i trenerów biorących udział w zakończonym niedawno Euro 2016 we Francji. Łącznie jest to ponad 570 autografów! – W tej chwili z tej listy posiadam nieco ponad 100 podpisów. Dałem sobie cztery lata na zebranie wszystkich graczy. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować ten cel. Wśród autografów, których najbardziej brakuje w mojej kolekcji są podpisy Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, czy nieżyjącego już Johana Cruyffa. Widziałem już ich kilka na aukcjach internetowych, jednak najczęściej były to sfałszowane podpisy. Jeżeli miałbym pewność, że autograf jest prawdziwy, byłbym nawet skłonny zapłacić za niego ponad 100 zł. Wiele osób pyta mnie za ile sam byłbym w stanie sprzedać swoją kolekcję ponad 700 autografów. Zawsze odpowiadam, że już raz to zrobiłem i wiem, jak bardzo to później przeżywałem. Obecnie nie jest ona na sprzedaż i mam nadzieję, że kiedyś przekaże ją np. swoim dzieciom. Bo zbieranie autografów naprawdę uzależnia i po pewnym czasie staje się częścią naszego życia…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *