Pustostany szansą na zakwaterowanie uchodźców?

Polscy politycy zastanawiają się nad zagospodarowaniem pustostanów, które mogłyby służyć, jako miejsca pobytu dla uchodźców z Ukrainy. Samorządowcy z naszego regionu uważają, że pomysł jest godny uwagi, ale jedynie pod warunkiem uzyskania zewnętrznej dotacji na przeprowadzenie prac remontowych w opustoszałych obiektach.

50 tysięcy pustostanów do zagospodarowania
Wojna na Ukrainie, która wywołała kryzys uchodźczy, zmusiła polskich polityków do szukania sposobów zakwaterowania naszych wschodnich sąsiadów w Polsce. Okazuje się, że jednym z pomysłów jest zaadaptowanie pustostanów znajdujących się w niewielkich polskich miejscowościach, w których rodziny ukraińskie mogłyby się osiedlać, a ich dzieci mogłyby uczęszczać do polskich szkół i przedszkoli, które są mniej przeciążone pod względem liczby uczniów niż szkoły w dużych miastach. Z takim pomysłem wystąpili m.in. posłowie PSL. Głośno mówi o tym chociażby poseł PSL, Marek Sawicki, który twierdzi, że w każdej wsi są dwa, trzy, a czasami i dziesięć pustych domów, które od 7-10 lat są niezamieszkałe. Według niego polskie państwo czasowo powinno je przejąć, właścicielom zapłacić symboliczny czynsz, a władze poszczególnych gmin skupić się na przygotowaniu w nich odpowiedniego lokum. Zgodnie z pomysłem ludowców wójt lub burmistrz mógłby powołać komisje do spraw identyfikacji opuszczonych nieruchomości, które mają być nieużytkowane od co najmniej 5 lat, a ich powierzchnia nie przekracza 5 ha. Ulokowanie ukraińskich uchodźców na polskiej wsi według posłów PSL powinno m.in. pomóc zrównoważyć odpływ ludności z mniejszych miejscowości.

Według raportu NIK polskie gminy posiadają w sumie około 50 tys. pustostanów, w których nikt nie mieszka. Spora część z nich wymaga jednak znacznych nakładów finansowych. Warto też dodać, że wyremontowane pustostany w poszczególnych gminach w wielu przypadkach przekazywane są na bieżąco osobom potrzebującym oraz lokatorom wykwaterowywanym z budynków znajdujących się w złym stanie technicznym. Jakiś czas temu Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju oszacowała udział pustostanów osobno dla wsi oraz miast. Z przeprowadzonej analizy wynika, że w przypadku Polski, udział lokali i domów, które nie są zasiedlone, wynosi na wsi około 11 proc. W miastach ten współczynnik jest blisko dwa razy niższy.

Pomysł dobry, ale dofinansowanie niezbędne
Burmistrzowie i wójtowie gmin w powiecie tarnowskim pozytywnie zapatrują się na pomysł związany z zagospodarowaniem pustostanów i stworzenie z nich miejsc pobytu dla uchodźców z Ukrainy. W większości gmin takie obiekty występują, jednak jak zaznaczają samorządowcy, doprowadzenie ich do odpowiedniego stanu technicznego będzie wiązało się ze sporymi nakładami finansowymi, więc pomoc rządu byłaby niezbędna.

W przypadku gminy Tuchów tamtejsze władze dysponują jednym budynkiem, który niegdyś służył jako dom opieki nad samotnymi matkami z dziećmi. W tej chwili obiekt jest w ruinie, a dodatkowo posiada wspólną łazienkę i kuchnię. Jego remont wiązałby się ze sporym kosztem, którego gmina w oparciu jedynie o własny budżet na pewno nie byłaby w stanie udźwignąć, mając dodatkowo na uwadze inne ważne z punktu widzenia mieszkańców inwestycje. Podobnie sytuacja wygląda w gminie Skrzyszów, gdzie dla uchodźców można byłoby przygotować obiekt po byłej szkole znajdujący się na Świniogórze. Jak tłumaczą władze tamtejszej gminy, w budynku udałoby się wydzielić trzy mieszkania.

Burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak uważa, że już jakiś czas temu słyszał o pomyśle zagospodarowania pustostanów z myślą o ukraińskich uchodźcach i sam jest wielkim zwolennikiem takiego rozwiązania. – W momencie wybuchu wojny na Ukrainie jako samorządowcy mieliśmy wykazać obiekty, które mogłyby służyć uchodźcom, jako zakwaterowanie. Wówczas nikt nie myślał jeszcze o pustostanach. Wskazywane były przede wszystkim remizy strażackie, domy kultury, czy sale gimnastyczne. W naszej gminie dysponujemy budynkiem o powierzchni około 100 m kw. po dawnej szkole w Zawadzie Lanckorońskiej. Myślę, że bez problemu moglibyśmy stworzyć tam dwa mieszkania dla pięcioosobowych rodzin. Dysponujemy także jeszcze jednym mieszkaniem do wyremontowania w Dzierżaninach. Tutaj dostosowanie obiektu do odpowiedniego standardu wiązałoby się z wydatkiem około 80 tys. zł. Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że tylko z rządowym wsparciem udałoby nam się wyremontować niezamieszkałe budynki. Samorządy nie są w stanie udźwignąć same takich inwestycji. Rządowe dofinansowanie musiałoby wynieść między 50-80 proc. wartości prac związanych z remontem poszczególnych obiektów.

Z kolei gmina Gromnik nie dysponuje na razie pustostanem, który mógłby stanowić mieszkanie dla uchodźców, ale niewykluczone, że sytuacja zmieni się już na początku września. – Wówczas do użytku oddamy nową szkołę w Siemiechowie. Stary budynek szkolny będzie stał pusty. Nie od dziś wiadomo, że obiekty, które nie są używane, bardzo szybko niszczeją i popadają w ruinę. Jest to obiekt, w którym spokojnie schronienie znalazłoby około 50 osób. Jeżeli pojawiłyby się pieniądze na jego remont i dostosowanie na potrzeby uchodźców, to bylibyśmy zainteresowani takim rozwiązaniem – mówi wójt Gromnika, Bogdan Stasz.

Wojnicz daje przykład
Nie wszystkie gminy w powiecie tarnowskim dysponują pustostanami. W przypadku gminy Wietrzychowice wiele budynków, które zostało opuszczonych przez mieszkańców w latach 80., już od pewnego czasu zostało wykupionych i są zamieszkane przez inne osoby. Również w gminie Lisia Góra brakuje tego typu obiektów. Stare remizy, świetlice, czy domy kultury zostały wyremontowane i dziś tętnią życiem. Obecnie w tamtejszej gminie znajduje się około 200 uchodźców z Ukrainy, z czego nad grupą 50 z nich opiekę sprawuje samorząd, udostępniając im miejsca pobytu w GOK-u, remizach strażackich oraz trzech mieszkaniach chronionych.

Zbigniew Mączka, burmistrz Radłowa mówi, że w przypadku tamtejszej gminy większość pustostanów znajduje się w rękach prywatnych. – Sami nie dysponujemy takimi obiektami, chociaż na potrzeby uchodźców mamy możliwość adaptacji kilku budynków wielkopowierzchniowych, w których schronienie mogłoby znaleźć około 300 osób. Być może kiedyś uda się dostosować na potrzeby uchodźców domy kultury w mniejszych miejscowościach w naszej gminie, które używane są jedynie w okresie zimowym. Wówczas jednak należałoby zamontować tam prysznice, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby kilka rodzin korzystało jedynie z umywalki. Jesteśmy przygotowani na to, aby przyjąć w remizach strażackich około 80 osób. Na razie pomieszczenia w tych obiektach nie są przeznaczane na schronienia dla uchodźców, ponieważ wielu naszych mieszkańców użyczyło im swoje domy.

W jaki sposób zagospodarować pustostan zaprezentowały niedawno władze gminy Wojnicz, które z jednego z budynków znajdujących się w Zakrzowie stworzyły dom dla grupy 10 uchodźców z Ukrainy. – W swojej gminie mamy obecnie 160 uchodźców. Wielu z nich nasi mieszkańcy przygarnęli pod swój dach. Sami także postanowiliśmy pomóc naszym wschodnim sąsiadom. Dysponowaliśmy budynkiem w Zakrzowie, który kilka lat temu był zamieszkały. Dzieci wyjechały jednak z Wojnicza, ich mama zmarła, a tata, będący już w podeszłym wieku z czasem trafił pod ich opiekę. Budynek pomimo tego, że mocno zaniedbany, to został pusty. Przeprowadziliśmy wewnątrz niego remont, a mieszkańcy zakupili wyposażenie w postaci lodówek, pralek, telewizorów, czy mebli – mówi burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk i dodaje – Cieszy mnie fakt, że 10-osobowa grupa uchodźców, która zamieszkała w budynku, nie próżnuje, a zgłosiła się do nas, prosząc o grabie, widły i łopaty, za pomocą których robią wiosenne porządki tuż przed swoim nowym domem. To pokazuje, że warto pomagać. Dysponujemy jeszcze jednym budynkiem, który moglibyśmy przeznaczyć dla uchodźców. Jest to obiekt znajdujący się niedaleko komisariatu policji. Niestety brakuje tam łazienki, więc musielibyśmy przeprowadzić spory remont. Jeżeli jednak polski rząd chciałby wspierać samorządy w dostosowywaniu takich budynków dla potrzeb naszych wschodnich sąsiadów uciekających przed wojną, jesteśmy otwarci na współpracę w tym zakresie.

Fot. Budynek w Zakrzowie został już przekazany na potrzeby naszych wschodnich sąsiadów.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.