Radłów: Podwodny skansen

Coraz więcej płetwonurków odwiedza kąpielisko w Radłowie. Powodem jest powstający tam od pewnego czasu podwodny skansen! 18 metrów pod wodą już teraz można podziwiać m.in. trabanta, skrzynie, czy wóz drabiniasty z drewnianymi kołami. Wiele wskazuje na to, że to nie koniec uzupełniania podwodnych atrakcji, ponieważ opiekunom miejsca nurkowego w Radłowie marzy się zatopienie… samolotu.

Fot. Marcin Micek

Na dnie kąpieliska w Radłowie od roku powstaje unikatowy w skali regionu skansen. Już teraz można tam znaleźć wiele przedmiotów sprzed lat. Pomysłodawcą jego stworzenia jest Sławomir Patuła, który na co dzień opiekuje się nurkowiskiem. – Pomysł rodził się w mojej głowie od kilku dobrych lat. W Polsce nie brakuje nurkowisk, w których zatopione są statki, łódki, samoloty, czy helikoptery. Doszedłem do wniosku, że w Radłowie można byłoby stworzyć coś podobnego. Nasze nurkowisko nie jest zbyt głębokie. Mówimy tutaj o głębokości 12-18 metrów. Aby w jakiś sposób przyciągnąć tutaj nurków z różnych zakątków naszego regionu, zaczęliśmy zatapiać różnego rodzaju przedmioty, które stanowią dziś o atrakcyjności naszego podwodnego skansenu – mówi Sławomir Patuła, dodając, jakie dotychczas przedmioty udało się już zatopić. – Są to stare, ale bardzo piękne skrzynie, do których można zaglądnąć będąc pod wodą. Oprócz tego na dnie znalazł się wóz drabiniasty z drewnianymi kołami, maszyny stolarskie, stoły, stare żarno, czy drewniane beczki. Największym zainteresowaniem wśród nurków cieszy się natomiast stary, żółty trabant, do którego można zajrzeć. Furorę robią również kości mamuta, które pochodzą, z tego miejsca i co jakiś czas są wydobywane przez pracowników pobliskiego żwirowiska.

Podwodny skansen w Radłowie, to jedyne takie miejsce w województwie małopolskim. Co ciekawe, nurkowisko nie jest komercyjne, a więc nie są pobierane żadne opłaty. Aby udać się pod wodę i zobaczyć, jakie skarby są tam gromadzone, wystarczy ukończony podstawowy kurs nurkowania. Open Water Diver PADI (OWD) jest najpopularniejszym i najbardziej uznanym kursem dla początkujących nurków na świecie. Program tego kursu umożliwia opanowanie podstawowych umiejętności nurkowych, a po jego ukończeniu otrzymuje się uznawany na całym świecie wydany przez PADI certyfikat Open Water Diver PADI uprawniający do samodzielnego nurkowania do głębokości 18 metrów. Część praktyczna składa się z dwóch różnych części – zajęć na basenie i zajęć na wodach otwartych. Obie te części są poprzedzone odpowiednimi zajęciami teoretycznymi. Warto zaznaczyć, że dzieci mogą zacząć przygodę z nurkowaniem od 10 roku życia, otrzymując certyfikat Junior Open Water Diver. Certyfikat ten – zależnie od wieku dziecka – uprawnia do nurkowania pod bezpośrednią opieką instruktora lub osoby dorosłej do głębokości 12 metrów.

– Jedno z najbliżej położonych Radłowa nurkowisk znajduje się w Tarnobrzegu. Dno tamtejszego jeziora kryje sporo zatopionego sprzętu po dawnej kopalni Machów. Bardzo ciekawie wyglądają formacje biologiczne spotykane na dnie Jeziora Tarnobrzeskiego. Z kolei Kamieniołom Koparki w Jaworzno Szczakowa, to mekka dla nurków z całego Śląska i okolic. Zatopiony wrak statku Wilhelm, czy dwie koparki sprawiają, że jest to jedno z ulubionych miejsc dla nurków z naszego kraju. My wciąż rozbudowujemy nasz ośrodek i liczę na to, że będzie coraz lepiej – mówi Sławomir Patuła, który dodaje, że radłowska Riwiera oprócz powstającego podwodnego skansenu, przyciąga nurków jeszcze czymś innym. – Płetwonurkowie bardzo lubią to miejsce również ze względu na zróżnicowane dno. Wokół pełno jest górek, spadków i ścianek, a wszystko w dobrej widoczności. Warto zaznaczyć, że dno jest oporęczowane. Na dnie Riwiery rozciągnięta jest specjalna linka, dzięki której płetwonurek nie musi używać kompasu, a skupia się na zwiedzaniu zatopionych atrakcji.

Fot. Marcin Micek

Niedawno nurkowisko w Radłowie odwiedził płetwonurek, Marcin Micek, który profesjonalnie zajmuje się fotografowaniem. Przy użyciu swojego aparatu sfotografował najpiękniejsze rejony radłowskiego podwodnego skansenu. – Odwiedzam różne miejsca w Polsce, gdzie można zanurkować. Często robię przy tej okazji zdjęcia. To naprawdę świetna sprawa, że takie nurkowisko powstało również w Radłowie. Sprzęt do fotografowania pod wodą potrafi ważyć 10-20 kg. Na pewno nie jest to najłatwiejsze zajęcie na świecie, ale sprawia olbrzymią frajdę. W przypadku radłowskiego nurkowiska największe wrażenie robi oczywiście zatopiony trabant i kości mamuta. Z takimi „eksponatami” nie spotkałem się jeszcze do tej pory nurkując w różnych akwenach w Polsce i na świecie, a było mi dane nurkować chociażby w Meksyku, Niemczech, czy na Malcie. Jeszcze dużo pracy przed opiekunami radłowskiego nurkowiska, aby stało się ono czołowym akwenem dla płetwonurków w Polsce, ale jeżeli nie zabraknie zapału do dalszej pracy, to z pewnością może być to jeden z lepszych tego typu obiektów – mówi Marcin Micek.

Jednym z problemów zbiornika w Radłowie są… śmieci, dlatego też Sławomir Patuła wraz ze swoimi zaprzyjaźnionymi płetwonurkami na początku stycznia przeprowadził pilotażową akcję sprzątania dna popularnej Riwiery Radłowskiej. Podczas akcji znaleziono wiele śmieci, puszki, butelki, a także beczkę, która służyła jako kosz na śmieci. – Akcja ta pokazuje w jaki sposób notorycznie zanieczyszczany jest zbiornik w Radłowie. Bez wątpienia już niebawem przystąpimy do kolejnych tego typu działań. Miejmy nadzieję, że dzięki tej akcji świadomość ekologiczna wypoczywających będzie większa i wspólnie zadbamy o czystość zbiornika – mówi Sławomir Patuła i dodaje, że już ma w głowie kolejne pomysły, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić dno nurkowiska. – Marzy mi się zatopienie małego samolotu, helikoptera, łodzi lub autobusu. Byłaby to super sprawa, bo wpłyniecie do takiego pojazdu jednymi drzwiami i wypłynięcie drugimi, byłoby sporym przeżyciem. Na razie jestem zdany jedynie na siebie i to we własnym zakresie zakupuję różne przedmioty do podwodnego skansenu. Wierzę, że z czasem zaangażuje się w to więcej osób, a być może także gminne władze i stworzymy w Radłowie naprawdę dużą atrakcję w regionie…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.