Ryglice: Burmistrz i jego hodowla

Burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn od ośmiu lat zajmuje się hodowlą danieli w rodzinnej Lubczy. W swojej zagrodzie posiada 36 sztuk tych zwierząt. Jak sam twierdzi, tego typu hodowle to przyszłość dla rolników i już namawia kolejnych mieszkańców podtarnowskiej gminy, aby podążyli jego krokiem.

Burmistrz Ryglic Paweł Augustyn i jego daniele

Kilkanaście lat temu hodowanie danieli wymagało zgody ministra rolnictwa, jednak od 2002 roku daniele i jelenie zaliczane są do zwierząt gospodarskich, więc każdy może założyć hodowlę zagrodową. Na taki krok osiem lat temu zdecydował się obecny burmistrz gminy Ryglice, Paweł Augustyn, który nie ukrywa, że jego decyzja była spowodowana przede wszystkim… wejściem Polski do Unii Europejskiej. – Małe gospodarstwa rolne powoli zaczęły upadać. Hodowla kilku świń przestawała opłacać się rolnikom. Długo zastanawiałem się, czym można by je zastąpić. Postawiłem na daniele i dziś wiem, że był to świetny pomysł. Posiadam zagrodę o powierzchni 4 ha, w której znajduje się 36 danieli. Oczywiście nie jest to jeszcze tak duża hodowla, aby móc się z tego utrzymywać, ale jest największą tego typu hodowlą w naszej gminie. Daniele hoduje się w Polsce głównie dla mięsa i poroża, ale mogą też być traktowane jako lokalna atrakcja turystyczna – mówi burmistrz i dodaje, że często w okresie wakacji dzieci przebywające na wczasach w gospodarstwach agroturystycznych, podziwiają jego zwierzęta. – Mogłoby się wydawać, że to zwierzęta płochliwe, jednak w momencie, kiedy sami chcemy je nakarmić, podchodzą i spokojnie jedzą to, co dla nich przygotowaliśmy. Największe wrażenie robią w momencie, kiedy biegną w stadzie. Po reakcjach dzieci widać, że są tym zachwycone.

Hodowla danieli ma na celu wyprodukowanie mięsa i skór oraz odchowanie łań na sprzedaż. Najwyższe koszty otwarcia hodowli związane są z zakupem ziemi i zwierząt oraz wykonaniem ogrodzenia. – Zakładając hodowlę, musimy zakupić zwierzęta. Cena młodego daniela to wydatek około 700-800 zł. Byk wiąże się już z kwotą przekraczającą 2 tys. zł. Ogrodzenie musi mieć wysokość co najmniej 220 cm. Musi być to mocna siatka, aby zwierzęta nie wydostały się z zagrody na zewnątrz. Zwierzętom należy również zapewnić stały dostęp do wody, a także możliwość schronienia się przed słońcem i wiatrem. Często stosuje się do tego naturalną osłonę w postaci krzewów i drzew, dlatego teren, na którym zdecydujemy się prowadzić hodowlę, jest tak istotny. Poza tym hodowla danieli niesie za sobą mnóstwo zalet. Przede wszystkim nie jest to wcale drogi interes. W lecie zwierzęta jedzą głównie trawę, krzewy i korę drzew. Jedynie w zimie musimy sami zapewnić im pożywienie w postaci owsa, siana, zboża, buraków, czy warzyw. Poza tym daniele nie wymagają od nas aż tak dużego zaangażowania, jak świnie, czy krowy. W związku z tym, że moja hodowla danieli jest ekologiczna, to zwierzęta w sezonie pastwiskowym nie są dokarmiane. Wystarcza tylko zielonka. Nie jest więc to pracochłonne hobby – mówi burmistrz Ryglic.

W 2017 roku Paweł Augustyn został wybrany nowym prezesem Polskiego Związku Hodowców Jeleniowatych, zastępując na tym stanowisku Władysława Żabińskiego. Wybór na burmistrza Ryglic spowodował jednak, że musiał zrezygnować z pełnionej przez siebie funkcji. Podczas najbliższego zjazdu zarządu PZHJ przestanie być jego prezesem. – Niestety nie mogę jednocześnie pełnić dwóch funkcji. Nie pozwala na to prawo. Uważam jednak, że przez rok zrobiłem dużo dobrego dla promocji hodowli danieli i jeleni w Polsce. Na różne sposoby promowaliśmy dziczyznę i mięso, chociażby podczas konkursów kulinarnych organizowanych w Kąśnej Dolnej, a trzeba pamiętać, że mięso jeleniowatych ma właściwości prozdrowotne. Jest bogate w składniki mineralne, takie jak: żelazo, cynk, selen, miedź i mangan. Podczas Dożynek Prezydenckich w Spale również mieliśmy swoje stoiska z wyrobami, gdzie każdy mógł skosztować przygotowanej przez nas dziczyzny. Od wielu lat staramy się o to, aby dopłatami bezpośrednimi zostały także objęte hodowle jeleni i danieli. Związek stara się o to, by z unijnych pieniędzy można było dopłacać do utrzymania matek danieli i jeleni, tak jak obecnie jest to w przypadku krów, kóz czy owiec. Chów jest opłacalny już przy hodowli 20 matek danieli. Można zarobić wówczas nawet 12 tys. zł rocznie. Wierzę, że z czasem otrzymamy wsparcie, o które walczymy – mówi burmistrz i dodaje, że cały czas stara się przekonać kolejnych mieszkańców z gminy Ryglice, aby postawili na hodowlę danieli. – Hodowla danieli to nie tylko dobry pomysł na biznes, ale również ciekawy sposób na odpoczynek. Wpatrując się w te zwierzęta, naprawdę można się zrelaksować. Poza tym hodowla danieli jest świetnym posunięciem na racjonalne wykorzystanie łąk i pastwisk. W sytuacji, kiedy hodowca znajdzie odpowiedni i pewny rynek zbytu dla swoich zwierząt i produktów, opłacalność hodowli jest duża. Do tej pory udało mi się przekonać dwóch mieszkańców gminy Ryglice, aby poświecili się temu zajęciu. Z informacji, jakie od nich posiadam, nie narzekają, że zdecydowali się na ten krok. Słyszałem również o kolejnym mieszkańcu, który w tym roku przygotowuje się do otwarcia swojej działalności. Mam nadzieję, że hodowców danieli systematycznie będzie przybywać, bo to naprawdę ciekawa, a z czasem również opłacalna pasja…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

1 Komentarz

  • Alek

    Fajna sprawa, dobrze, że ktoś pisze o takich sprawach. 😉 Dobrze, że znalazł się ktoś z dobrą ręką do zwierząt. Czasami trudno jest wybrać, co hodować. Sam poszedłem w ślimaki i nie żałuję, dobry interes i polecam go każdemu. Powodzenia dla Pana Pawła!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *