Mieszkańcy gminy Ryglice skarżą się na dziki, które od wielu lat rujnują ich pola uprawne. W tym roku problem jest jeszcze poważniejszy, ponieważ straty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rolnicy zaapelowali do gminnych władz o pomoc, dodatkowo twierdząc, że szkody likwidowane są niezgodnie z procedurą. Sprawie ma przyjrzeć się Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.

Fot. Canva

Rolnicy z gminy Ryglice twierdzą, że takich zniszczeń, jakie wyrządziły na ich polach uprawnych dziki w tym roku, nie było od lat. Problem dotyczy praktycznie każdej gminnej miejscowości.

– Zasadziłem wiosną ziemniaki i w zasadzie nie miałem co zbierać. Dziki zryły całe pole. Rozmawiam ze swoimi przyjaciółmi z Bistuszowej, z Uniszowej, czy z Zalasowej i u nich jest podobnie. To tragedia! Dzików w tym roku jest na potęgę. Być może wynika to z pandemii koronawirusa? Ludzie siedzą w domach, mają kwarantanny, więc dziki podchodzą bliżej pod domy, niż miało to miejsce w latach ubiegłych. Nie pomagają ogrodzenia, nie pomagają środki chemiczne, czy elektroniczne pastuchy. Najgorsze jest jednak to, że w naszym odczuciu wypłacane odszkodowania z tytułu wyrządzonych przez zwierzęta szkód nie dość, że są realizowane terminowo, to dodatkowo są zaniżane. Zwróciliśmy się do gminnych władz o interwencję w tej sprawie. Liczymy na pomoc – mówi nam jeden z rolników z Ryglic.

Burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn pod koniec września skierował pismo do Zarządu Okręgowego PZŁ w Tarnowie z prośbą o wyjaśnienie kwestii dotyczącej wysokości odszkodowań wypłacanych za zniszczone uprawy rolne przez dziką zwierzynę. Z informacji, jakie przekazują rolnicy wynika, że odszkodowania wypłacane są w wysokości poniesionych kosztów na założenie uprawy, a nie wartości plonu, który rolnik uzyskałby zbierając uprawę. – Wielu mieszkańców naszej gminy prowadzi gospodarstwa rolne i są one jedynym źródłem ich dochodu. Niszczone uprawy w znaczny sposób pogarszają ich sytuację finansową. Zwróciłem się także z prośbą do łowczych o zwiększenie odstrzału dzikiej zwierzyny, co powinno spowodować zmniejszenie ilości szkód – mówi burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn i dodaje, że tegoroczne straty są olbrzymie. – Kwota wypłaconych odszkodowań w gminie Ryglice w związku ze szkodami wyrządzonymi przez dziki wyniosła w sezonie 2016/17 blisko 26 tys. zł. Uważam, że teraz te straty są zdecydowanie wyższe. Praktycznie codziennie odbieram telefony od mieszkańców, którzy informują mnie o tym, że dziki zniszczyły ich pola uprawne. Z moich dotychczasowych wyliczeń wynika, że na terenie naszej gminy zniszczonych przez zwierzęta zostało około 20 proc. wszystkich upraw! Niestety bardzo wielu rolników skarży się na błędnie wypłacane odszkodowania i zamiast kwoty 2,5 tys. zł rolnik w wyniku strat wyrządzonych przez dzika inkasuje… 300 zł. Wierzę, że Zarząd Okręgowy PZŁ w Tarnowie wyjaśni tę sprawę. Żyjemy na terenie o bardzo dużym zalesieniu. To normalne, że tych zwierząt jest u nas znacznie więcej, niż w innych rejonach naszego powiatu. Jedyną szansą na poprawę naszej sytuacji jest zwiększenie odstrzały dzików, które przemieszczają się z miejsca na miejsce i niszczą kolejne działki. W sytuacji, kiedy w jednej grupie znajduje się 30 takich zwierząt, potrafią w ciągu jednej nocy zryć pole o powierzchni 1 ha.

Łowczy okręgowy, Krzysztof Łazowski zapowiedział przyjrzeć się sprawie i wyjaśnia, że Zarząd Okręgowy PZŁ w Tarnowie, jako jednostka nadzorująca robi wszystko, aby wskazane prawdopodobieństwa uchybień związanych z błędną wypłatą odszkodowań poddać analizie i wyciągnąć konsekwencje w stosunku do myśliwych kół łowieckich, którzy dokonywaliby tego typu działań. – Wysokość należnego odszkodowania mierzy się w oparciu o określoną procedurę, która uwzględnia nie tylko straty poniesione na zakładanie plantacji, ale także przewidywaną ilość plonów, jaka nie zostaje uzyskana przez rolnika, z faktu, iż została uszkodzona. Wystąpiliśmy do wszystkich kół łowieckich działających na terenie gminy Ryglice z prośbą o niezwłoczne przedstawienie ich stanowiska w tej sprawie. Zwróciliśmy się również do nich z apelem, że jeżeli wśród rolników z Ryglic pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości do ich rzetelnego działania, aby niezwłocznie podjęły z nimi konsultacje na specjalnie zorganizowanych spotkaniach. Z kolei do władz gminy Ryglice wysłaliśmy raport przedstawiający na jakim etapie realizowany jest odstrzał dzików – mówi Krzysztof Łazowski i dodaje, że Zarząd Okręgowy PZŁ w Tarnowie, jako jednostka, która koordynuje gospodarkę łowiecką w okręgu w Ryglicach, nie będzie ograniczać kołom łowieckim żadnych limitów jeśli chodzi o odstrzał o dzików. – Normy prawne ich nam nie narzucają. W przypadku innych gatunków zwierząt, takich jak: sarny, jelenie, czy lisy, pomimo nałożonych planów i limitów, motywujemy koła łowieckie, aby plan zrealizowały jak najszybciej i zareagowały na apel pana burmistrza i mieszkańców gminy Ryglice o zwiększenie w określonym procencie limitów. Ze swojej strony w żadnym stopniu tych planów nie będziemy ograniczać. W moim odczuciu dzików w Ryglicach nie jest więcej niż w latach ubiegłych. To, że sieją większe spustoszenie w uprawach rzeczywiście może wynikać z faktu, iż aktywność ludzi jest ograniczona ze względu na epidemię koronawirusa. Przebywamy częściej w domach niż do tej pory, więc zwierzyna jest bardziej swobodna i zbliża się do gospodarstw bliżej niż miało to miejsce wcześniej. Ograniczona nasza mobilność, sprzyja temu, że te zwierzęta będą przychodzić pod nasze domy, a z racji tego, że bardzo szybko się przemieszczają, może wydawać się, że jest ich więcej niż w poprzednich latach, chociaż w rzeczywistości wcale tak być nie musi…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.