Ryglice: To pies, czy wilk?

W ostatnim czasie w gminach na południu powiatu tarnowskiego coraz częściej słychać o tym, że kolejni mieszkańcy widują w swoim sąsiedztwie wilki. Ostrzeżenie przed tymi zwierzętami wydały władze gminy Ryglice zaraz po tym, kiedy portale społecznościowe obiegła informacja o rzekomym zagryzieniu przez wilki 10 danieli w jednym z gospodarstw w Zalasowej. Nie brakuje jednak opinii, że to nie wilki stoją za tym krwiożerczym atakiem, a… bezpańskie psy.

Fot. Nadleśnictwo Gromnik

Na jednej z ogrodzonych działek w Zalasowej w gminie Ryglice, zagryzionych zostało dziesięć danieli. Mieszkańcy podtarnowskiej gminy od razu wydali wyrok – stoją za tym wilki, które od pewnego czasu widywane są w lasach na południu powiatu tarnowskiego. Sprawy w swoje ręce wziął burmistrz gminy Ryglice, Paweł Augustyn, który za pomocą specjalnego komunikatu, poinformował mieszkańców, że w ostatnim czasie na terenie tamtejszej gminy pojawiły się wilki, które stanowią duże zagrożenie dla ludzi i ich dobytku. Burmistrz zaapelował, aby mieszkańcy zachowali szczególną ostrożność podczas wchodzenia do lasów i zagajników, przy czym szczególną uwagę powinni zwrócić na dzieci, aby same nie wychodziły do lasów, a w sezonie letnim podczas grzybobrania, w pobliżu siebie znajdowały się co najmniej dwie osoby.

– Zdarzenie z Zalasowej sprawia, że do sprawy występowania wilków w naszej gminie musimy podejść bardzo poważnie. Na jednym z gospodarstw zagryzione zostało 10 danieli. Nie chcemy, aby do takich sytuacji dochodziło na innych gospodarstwach, a dodatkowo chcemy zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo samych mieszkańców – mówi burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn. – Najgorsze jest to, że gospodarz nie ma nawet możliwości obronić swoich zwierząt przed wilkiem. Wilk jest zwierzęciem chronionym, więc w przypadku pozbawienia go życia, nawet broniąc swoje zwierzęta, gospodarzowi zostaną postawione zarzuty i będzie groziła mu za ten czyn kara nawet pozbawienia wolności. W ostatnim czasie w naszych lasach pojawiło się sporo dzików i saren. Wilki to zauważyły i przybyły do nas ich tropem. Migrują one za poszukiwaniem pożywienia. W ubiegłym roku wystąpiłem do Nadleśnictwa w Gromniku o zwiększenie ilości odstrzałów dzików, jednak nic w tej kwestii nie zrobiono. O tym, że w naszej gminie mamy wilki informują mnie już nie tylko mieszkańcy, ale i pracownicy urzędu gminy. Wilki widywane są w lasach w Lubczy, w Joninanach, czy w Zalasowej. Na watahę składającą się z kilku osobników natknął się pracownik zajmujący się odśnieżaniem dróg gminnych.

Okazuje się jednak, że w przypadku gospodarstwa w Zalasowej, gdzie rzekomo wilki zagryzły 10 danieli, sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak dotychczas ją przedstawiono. Właściciele gospodarstwa zaraz po zdarzeniu, udostępnili na jednym z portali społecznościowych film, na którym widać kilka bezpańskich psów. Cały materiał podsumowali komentarzem: „10 danieli w tym 7 ciężarnych łań padły ofiarą psów. Zdarzenie miało miejsce 6 – 7 marca. Na filmiku widoczne pieski: dwa małe czarne i jeden większy brązowy z charakterystyczną białą łatką na szyi. Niestety nie mamy dokładniejszych zdjęć, bo skupiliśmy się na ratowaniu pozostałych danieli. Pieski są spotykane również w lesie (Zalasowa piekło – Karwodrza). Proszę sobie wyobrazić uciekającego rannego (z ranami szarpanymi od ugryzienia) daniela, a potem umierającego i dalej gryzionego przez rozwścieczone psy już nie mówiąc o ciężarnych łaniach. Szukamy właściciela, a jeśli nie mają właściciela, prosimy o zgłaszanie odpowiednim służbom celem ich złapania. Dziś ofiarami są daniele, ale kto wie, czy za chwile nie będzie bezbronne dziecko?”.

Próbowaliśmy skontaktować się z autorką nagrania. Usłyszeliśmy jedynie, że nie chce ona komentować zdarzenia, mówiąc nam, że: „To nie były wilki i mamy dosyć całej sytuacji, a tracimy kolejne daniele”.

Burmistrz Ryglic jest jednak przekonany, że to wilki stoją za zagryzieniem zwierząt. – Psy nie dałyby rady uśmiercić tylu zwierząt i zadać im takich ran. Daniele miały, poranione podbrzusza, podgryzione gardła i okolice ogonów. Były wypatroszone. Psy nie byłyby w stanie tego dokonać. Pojawiły się one na miejscu, już po całym zajściu, aby zająć się padliną.

Nieco innego zdania jest Jakub Rutana, który na co dzień zajmuje się fotografowaniem dzikich zwierząt. – Nie sądzę, aby były to wilki. Wszystko wskazuje na psy. Wilk, aby najeść się do syta, potrzebuje zjeść mięso o wadze 9 kg. Wystarczyłby mu do tego jeden daniel. Na pewno celowo nie uśmiercałby pozostałej dziewiątki zwierząt. Nie oznacza to jednak, że wilków w gminie Ryglice nie ma, bo są. Niedawno mężczyźni, którzy wycinali drzewo w jednym z lasów w Joninach, zauważyli przechadzającego się wilka, jednak ten, kiedy tylko ich zauważył, od razu się oddalił. Wilk nie zaatakuje człowieka. Zdarzyło mi się, że z aparatem podążałem za 50 osobnikami. Nic złego mi się nie stało, ponieważ wilki boją się człowieka. Jedynymi sytuacjami, w których to zwierzę może być niebezpieczne dla ludzi, to: kiedy ma wściekliznę lub jest hybrydą, czyli krzyżówką psa i wilka. Wówczas powinniśmy być ostrożni i trzymać się od nich z daleka.

W ostatnich dniach Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie przekazała szereg informacji na temat wilka, jego statusu prawnego, konfliktowych zachowań, a także ubiegania się o odszkodowania w przypadku szkód, jakie mógłby wyrządzić. „Wilk jest objęty ochroną ścisłą na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Wilk jest drapieżnikiem, który z racji swoich uwarunkowań jakkolwiek może być niebezpieczny dla człowieka, to jednak z reguły boi się ludzi i unika z nimi kontaktu. Spotkania na linii człowiek-wilk mają charakter incydentalny i na ich podstawie nie należy podejmować pochopnych działań zmierzających np. do eliminacji osobników, w sytuacjach, kiedy nie jest to zasadne. Najczęstszą przyczyną konfliktów na linii człowiek – wilk są szkody powodowane w pogłowiu zwierząt gospodarskich. Zdarzeń takich można jednak uniknąć, dzięki właściwym działaniom prewencyjnym – odpowiedniej opiece nad inwentarzem oraz stosowaniu odpowiednich zabezpieczeń. Szacowanie szkód wyrządzonych m.in. przez wilki odbywa się na zasadach określonych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 8 lutego 2018 roku w sprawie szacowania szkód wyrządzonych przez niektóre gatunki zwierząt objęte ochroną gatunkową. Szczegółowe informacje, w jaki sposób załatwić tę sprawę znajdują się w Biuletynie Informacji Publicznej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie. Regionalny dyrektor ochrony środowiska powinien być niezwłocznie zawiadomiony o powstałej szkodzie poprzez złożenie wniosku w postaci papierowej lub elektronicznej. Na terenie Małopolski zgłoszenie należy niezwłocznie przekazać do lokalnego nadleśnictwa, gdyż, na podstawie porozumienia z RDOŚ w Krakowie oględziny szkody spowodowanej przez duże drapieżniki wykonują pracownicy służby leśnej” – można przeczytać w piśmie.

Myśliwy Krzysztof Łazowski nie ma wątpliwości, że wilki pojawiają się nie tylko sporadycznie na południu powiatu tarnowskiego, ale także są widziane na wielu obwodach łowieckich w sposób systematyczny. – Wilki często są widziane. Są nagrywane na fotopułapki. Ludzie natrafiają na zagryzione sarny, czy jelenie. Często widywane są również w grupach po 3-4 sztuki. To już nie jest zjawisko sporadyczne. Jeżeli drapieżnik pojawia się na naszym terenie, gdzie ma doskonałą bazę żerową, to będzie próbował osiedlić te tereny na stałe i niewątpliwie tak się stanie. Posłużę się przykładem naszych sąsiadów, czyli myśliwych ze Słowacji. W tym kraju również mieli problem z wilkami. Zbyt duże zagęszczenie tych zwierząt stanowiło zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Tamtejsi parlamentarzyści na apel samorządowców, mimo iż wilk jest gatunkiem, który na świecie występuje na liście gatunków wymagających szczególnej ochrony, stworzyli krótki czas, czyli 1-2 miesiące, kiedy minister środowiska zezwala na całej powierzchni kraju odstrzał kilkudziesięciu sztuk wilków. Pozwoliło to zahamować tendencję wzrostu populacji tego gatunku zwierząt. Być może w Polsce można byłoby postąpić podobnie? Myślę, że jest to kwestia, nad którą powinno się pochylić, bo to, że wilki coraz częściej pojawiają się w polskich lasach, jest po prostu faktem…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.