Mieszkańcy gminy Ryglice skarżą się, że od początku roku gminne oświetlenie wyłączane jest już o godzinie 22. To dla wielu osób zbyt wcześnie, ponieważ spora grupa mieszkańców wraca z pracy jeszcze po godz. 23. Władze Ryglic skrócenie czasu działania oświetlenia tłumaczą oszczędnościami, jednak niewykluczone, że od przyszłego roku lampy ponownie będą działać dłużej.

Pytany przez nas o całą sprawę burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn mówi, że decyzja o skróceniu działania lamp wynika z kosztów, jakie gmina poniosła w ubiegłym roku na obsługę oświetlenia.

Od wielu lat lampy w gminie Ryglice paliły się niemal do godziny 1. w nocy. Jakież było więc zdziwienie mieszkańców, kiedy od 1 stycznia uliczne oświetlenie zaczęło gasnąć już od godziny 22. Niektórzy zaczęli zastanawiać się, czy jest to spowodowane zbyt dużym zadłużeniem gminy, która w ten sposób zaczęła szukać oszczędności, zwłaszcza że na podobny krok niedawno zdecydowały się władze gminy Łapanów.

– W ubiegłym roku w Łapanowie, z powodu potężnego zadłużenia sięgającego 28 mln zł, gmina zdecydowała się wyłączyć oświetlenie na ulicach. Zastanawiamy się, czy podobnie nie jest w naszym przypadku. Jeżeli jednak władze Ryglic chcą szukać oszczędności, to nie powinny robić tego kosztem bezpieczeństwa pieszych i kierowców. Przecież o godz. 22 jeszcze wiele osób znajduje się na zewnątrz. Niektórzy wracają z pracy dopiero po godz. 23. Tyle słyszy się w ostatnim czasie o kradzieżach i wandalizmie, a władze gminy swoim ruchem, same w pewien sposób wyciągają do takich osób pomocną dłoń. Uważamy, że lampy powinny nadal świecić po godzinie 24. – mówią zdenerwowani mieszkańcy Ryglic.

Decyzja związana ze skróceniem działania ulicznego oświetlenia podoba się za to sołtysowi Lubczy, Andrzejowi Marcinkowi, który mówi, że nie tylko ograniczyłby czas palenia się lamp, ale również zdecydowanie zmniejszył wydatki na budowę oświetlenia. – Najbardziej zbulwersowani skróceniem czasu działania oświetlenia są mieszkańcy Ryglic i Zalasowej. W Lubczy nie mamy z tym problemu. Po godzinie 22. w centrum naszej wsi pojawia się jeden lub dwa samochody. Lampy po tej godzinie są więc zbędne. Ci, którzy protestują, to przede wszystkim osoby, które ulicznego oświetlenia wykorzystują do… oświetlenia swoich posiadłości. Ich domy znajdują się blisko ulicy i są oświetlane właśnie przez zamontowane przy nich lampy. W ten sposób nie muszą kupować i montować ich we własnym zakresie, oszczędzając przy tym pieniądze. Zresztą już od wielu lat twierdzę, że inwestycje w kolejne uliczne oświetlenia jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Oświetlone powinny być jedynie te trasy, z których rzeczywiście się korzysta. W naszej gminie jest mnóstwo lamp, które w rzeczywistości nikomu nie służą. Zamiast wydawać na ten cel kolejne pieniądze, lepiej wydać je na budowę dróg i chodników.

Pytany przez nas o całą sprawę burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn mówi, że decyzja o skróceniu działania lamp wynika z kosztów, jakie gmina poniosła w ubiegłym roku na obsługę oświetlenia. Okazuje się, że pomimo zarezerwowanej w budżecie kwoty 200 tys. zł na ten cel, ostateczny koszt wyniósł blisko… 300 tys. zł!. – Nie możemy sobie pozwolić na tak duże straty. Zresztą i tak nasze lampy działają długo. Po wprowadzonych od stycznia zmianach zapalamy je od godz. 4.30 i działają do godz. 7.30. Z kolei wieczorem uruchamiamy je o godz. 16.30 i gasimy o godz. 22. W ciągu dnia lampy palą się więc ponad 8 godzin! Po części rozumiem osoby, które późną nocą wracają z pracy i brak oświetlenia może stanowić dla nich problem, jednak należy sobie uświadomić, że w całej gminie, aż 60 proc. mieszkańców w ogóle nie posiada przy swoich posesjach ulicznego oświetlenia. Żyją więc w ciemności przez cały rok.

Burmistrz nie wyklucza jednak, że z czasem lamp zacznie przybywać, a i obecne oświetlenie będzie działało jeszcze po godzinie 24. W ubiegłym roku gmina zamontowała 30 lamp ledowych w miejsce spalonych lamp sodowych. W lutym ponownie dojdzie do wymiany, tym razem na kilku kilometrach w Woli Lubeckiej i Lubczy. – To może okazać się kluczem do rozwiązania problemu ze zbyt wysokim kosztem utrzymania oświetlenia. Montujemy lampy ledowe o mocy 60W. Z naszych wyliczeń wynika, że możemy w ten sposób zaoszczędzić nawet 50 proc. kwoty wydawanej na oświetlenie uliczne. W skali roku przełoży się to na oszczędności w kwocie około 100 tys. zł. Za uzyskane w ten sposób pieniądze moglibyśmy postawić uliczne oświetlenie w kolejnych lokalizacjach. Dodatkowo, jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z naszym planem, to od stycznia przyszłego roku, lampy ponownie będą świecić się jeszcze po północy. Egipskie ciemności nam nie grożą…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *