Coraz częściej podczas meczów piłkarskich w niższych ligach dochodzi do ataków słownych oraz fizycznych wobec sędziów. Za atakami stoją już nie tylko kibice drużyn, ale również sami zawodnicy! Osoby, które swoją przyszłość chciałyby związać z sędziowaniem częściej, niż do tej pory zastanawiają się, czy na pewno jest to dobry pomysł, zwłaszcza że presja jest olbrzymia, a pieniądze marne.

Jeden z sędziów, który prowadzi mecze w tarnowskim okręgu, a który chce pozostać anonimowy mówi, że wielu jego kolegów po fachu ma nieoficjalną listę miejscowości, gdzie na mecze ligowe po prostu boi się jeździć.

Grozili śmiercią

W ostatnich tygodniach głośno było o skandalu, do którego doszło tuż po meczu piłkarskiej A-klasy, w którym zmierzyły się drużyny z Luszowic (powiat dąbrowski) oraz LZS Strażak Karsy. Zawodnicy zespołu gospodarzy, zaraz po przegranym meczu postanowili wyładować swoją złość na sędziach, którzy spod stadionu wyjeżdżali na inne spotkanie. Zawodnicy zajechali sędziom drogę samochodem i grozili im śmiercią!

Sprawozdanie 19-letniego sędziego, który prowadził to spotkanie, może mrozić krew w żyłach. Oto jego fragmenty: „Zawodnik z drużyny Luszowic po otrzymaniu wykluczenia użył gróźb wobec sędziego, cytat – Pojadę z tobą, znajdę cię, zaj**** cię. Po zejściu z boiska w okolicy budynku klubowego zawodnik ten użył wobec arbitra słów – Kur**, matole, ch***, nie wyjedziesz stąd”. Sędzia sporządził również szczegółowy zapis tego, co działo się po spotkaniu. „Podczas schodzenia z placu gry, zawodnicy drużyny gospodarzy kierowali w kierunku sędziego groźby, cytat – Budowlanka nie jest daleko, przejedziemy się tam i inaczej pogadamy. Sędzia zawodów jest uczniem szkoły budowlanej. W czasie opuszczania obiektu zawodnik drużyny Luszowic przy budynku klubowym złapał za torbę ze sprzętem sportowym sędziego głównego i używał wobec niego gróźb – I co? Teraz nie jesteś taki cwany. Zaraz cię zaj****. Jedziemy za tobą. Zobaczysz, co teraz będzie. Spróbuj to opisać, a znajdę cię i zaj****”.

Sędziowie wsiedli do samochodu i wyjechali spod siedziby klubu. Za nimi udał się jeden z piłkarzy klubu z Luszowic. Swoim samochodem wyprzedził samochód sędziów i blokował drogę, po czym ustawił swój samochód w poprzek drogi, co skutkowało tym, że sędziowie całkowicie musieli zatrzymać swój pojazd. Dodatkowo za sędziami jechał również inny samochód z kolejnymi dwoma zawodnikami z Luszowic. Przy wyprzedzaniu pojazdu sędziów jeden z zawodników użył gestu w kierunku sędziów sugerującego podcięcie gardła. O zaistniałym zdarzeniu policję bezzwłocznie poinformował asystent głównego arbitra meczu.

Ostatecznie Komisja Dyscypliny Podokręgu Piłki Nożnej w Żabnie postanowiła, że jeden z zawodników za wybitnie niesportowe zachowanie wobec sędziego, blokowanie drogi i grożenie sędziom otrzymał karę dożywotniej dyskwalifikacji. Drugi z piłkarzy klubu z Luszowic za współudział w blokowaniu drogi i grożenie sędziom doczekał się rocznej banicji, natomiast dwójka kolejnych graczy tego zespołu otrzymała karę dyskwalifikacji do końca sezonu 2019/2020. Ukarany został również sam klub, który musi zapłacić łącznie 3400 złotych, a do końca sezonu swoje mecze musi rozgrywać na obiekcie oddalonym o co najmniej 15 kilometrów od swojego stadionu. Dodatkowo sprawą zajmuje się jeszcze policja.

75 zł za mecz B-klasy

Ryszard Świerczek, Przewodniczący Kolegium Sędziów Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej mówi, że takie sytuacje wpływają na to, iż osób chcących związać swoje życie z piłką nożną w roli sędziego, będzie coraz mniej. – Co roku na organizowanych przez nas kursach sędziowskich pojawia się około 14-18 osób. Z tego tylko kilku z nich udaje się zostać sędzią piłkarskim. Wiele osób pytanych, dlaczego chcą zostać sędziami piłkarskimi, odpowiada, że przede wszystkim z miłości do futbolu. Jedni nie mieli wystarczająco dużo talentu, aby biegać za futbolówką, inni zaś po zawieszeniu piłkarskich butów na kołku, decydują się powiesić na szyi sędziowski gwizdek. Bycie sędzią piłkarskim na najniższych szczeblach piłkarskich jest przede wszystkim hobby. Na co dzień ci ludzie są lekarzami, prawnikami, strażakami, a w weekendy zakładają stroje sędziowskie. W naszym okręgu jest nieco ponad 60 sędziów, wśród których mamy pięć pań. Zarobki nie są duże. W B-klasie sędzia za mecz dostaje 75 zł, w A-klasie 130 zł, a w lidze okręgowej około 150 zł. Zdarza się, że ktoś w weekend sędziuje nawet trzy mecze, jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę pieniądze wydane na paliwo oraz czas poświęcony na dojazd, pieniędzmi nowych sędziów nie przyciągniemy.

Przewodniczący Kolegium Sędziów Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej twierdzi, że traktowanie sędziów piłkarskich dawniej, w stosunku do tego, jak wygląda to dziś, niewiele się zmieniło, jednak obecnie wiele spraw jest bardziej nagłaśnianych. – Ogólnopolska akcja #SzacunekDlaArbitra przynosi efekty. Jeżeli ktoś jest świadkiem sytuacji, w której sędzia piłkarski jest zastraszany lub wyzywany, od razu nagłaśnia sprawę. Na pewno nie jest tak, że obecnie sędziowie są wyzywani bardziej, niż było to dawniej. Gdyby arbitrzy mieli reagować czerwonymi kartkami na każde przekleństwo wypowiedziane z ust zawodników, to 80 proc. spotkań musiałoby kończyć się przed czasem. Problemem na niższych ligach bez wątpienia jest jednak alkohol. Kibice bez problemu mogą wnieść go na stadion i pod wpływem procentów wszcząć awanturę. Uważam, że sędziom powinno się gwarantować również większe bezpieczeństwo. Wiele stadionów w niższych ligach nie ma odgrodzonych trybun od linii bocznych boiska, przy których biegają sędziowie z chorągiewkami. Wystarczy, że podchmielony kibic zrobi dwa kroki, by znaleźć się przy arbitrze bocznym, a to już potencjalnie niebezpieczna sytuacja. Warto zwrócić uwagę również na to, że są w naszym okręgu kluby, które grając w najniższych ligach, mają mnóstwo kibiców. Idealnym przykładem w tym sezonie jest chociażby KS Rzepiennik Strzyżewski. Pomimo tego, że jest to klub z B-klasy, na jego ligowe mecze uczęszcza 150-190 kibiców! Często zdarza się, że takiej liczby fanów na stadionie nie mają nawet III-ligowe kluby. To pokazuje, że właśnie w najniższych ligach przede wszystkim trzeba zadbać o bezpieczeństwo sędziów, bo podczas takich spotkań, trudno spodziewać się firm ochroniarskich, których zatrudnienie wiąże się z olbrzymimi kosztami dla klubów.

Lista niechcianych wyjazdów

Jeden z sędziów, który prowadzi mecze w tarnowskim okręgu, a który chce pozostać anonimowy mówi, że wielu jego kolegów po fachu ma nieoficjalną listę miejscowości, gdzie na mecze ligowe po prostu boi się jeździć. – Myślę, że tak naprawdę każdy ma taką listę, tylko nikt otwarcie o niej nie powie. W swoim gronie niejednokrotnie rozmawiamy na temat tego, gdzie sędziuje się dobrze, a gdzie źle i można spodziewać się problemów. Znani z głośnego dopingu są kibice A-klasowej drużyny KS Rzuchowa. Nie zawsze jednak ten doping jest kulturalny i często z ich ust można usłyszeć mnóstwo wyzwisk pod swoim adresem. Wiem, że jeden z moich kolegów chciał nawet swego czasu zabrać ze sobą na mecz… własną kamerę, aby nagrać kibiców i ich okrzyki, a następnie oddać sprawę do sądu za zniesławienie. Nie zawsze jest jednak tak, że problemem są jedynie kibice. Na naszej piłkarskiej mapie nie brakuje klubów, w których sędziów atakują piłkarze, trenerzy, czy prezesi. Jadąc sędziować mecz takiego zespołu mamy wcześniej przygotowaną listę zawodników, na których musimy uważać, bo lubią grać „nieczysto” lub trenerów i prezesów, którzy potrafią podgrzewać złe emocje.

Łukasz Giemza mecze w naszym okręgu sędziuje od 18 lat. Do tej pory nie zdarzyło mu się jeszcze zostać fizycznie zaatakowanym przez piłkarzy lub kibiców, jednak ataków słownych pod swoim adresem nie potrafi zliczyć. – Na co dzień jestem strażakiem, więc mam silną psychikę. Nie wszyscy jednak potrafią sobie poradzić z nagonką na swoją osobę. Do dziś pamiętam historię, kiedy jeden z moich kolegów, zaraz po kursie pojechał poprowadzić jedno ze spotkań w niższej lidze. Zabrał na nie swoją dziewczynę. Kiedy ta usłyszała jakimi określeniami nazywali go kibice, zakazała mu dalszego sędziowania. W ten oto sposób bardzo szybko zakończył swoją przygodę z gwizdkiem. Pamiętam mecz, podczas którego jeden z kibiców rzucił butelką z napojem, która o mały włos uderzyłaby w głowę jednego z trójki naszych sędziów. Innym razem wychodząc z szatni po meczu, zastaliśmy nasz samochód ze spuszczonym powietrzem z kół, a stadion opuszczaliśmy w eskorcie policji. Jeden z moich kolegów-sędziów ligowe spotkanie opuszczał porysowanym gwoździem samochodem. Sam staram się być odporny na zaczepki ze strony piłkarzy. Zdarza się jednak, że pozwalają sobie na zbyt wiele i wcale nie mam na myśli tutaj niecenzuralnych słów, które padają z ich ust pod moim adresem. Do dziś pamiętam sytuację, kiedy jeden z zawodników powiedział mi wprost, że… sprzedałem mecz. Niestety skończyło się to dla niego czerwoną kartką – mówi Łukasz Giemza i dodaje, że trudno wymagać od przedstawicieli klubów z niższych lig zapewnienia bezpieczeństwa arbitrom, skoro nawet podczas meczów międzynarodowych dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. – Podczas ostatniego meczu Izrael-Polska na boisko wbiegł kibic. Na szczęście został obezwładniony przez ochronę, ale co w sytuacji, gdyby miał ze sobą nóż? Tragedia gwarantowana. Jeżeli na meczach międzynarodowych, gdzie spotkania rozgrywane są na najnowocześniejszych i najbardziej zabezpieczonych obiektach może dojść do takiej sytuacji, to co dopiero na meczu B-klasy. Uważam, że jedną z opcji, aby sędziowie czuli się bezpieczni na meczach, jest nie tylko wymóg zatrudniania firm ochroniarskich, ale przede wszystkim edukacja kibiców i uświadomienie ich, że arbiter często poświęca swój wolny czas i życie rodzinne temu, aby poprowadzić mecz ich drużyny. Jeżeli piłkarscy fani zdadzą sobie sprawę z tego, że sędzia jest tylko człowiekiem i popełnia błędy tak samo, jak napastnik, który nie trafia do pustej bramki, to tylko wtedy możemy wyrzucić agresję ze stadionów.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Jedna odpowiedź do “Sędziowie pod ostrzałem”

  1. Brzmi patologicznie ale znając środowiska niższych lig piłkarskich, jestem w stanie w to uwierzyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *