Od blisko 30 lat część mieszkańców gminy Gromnik walczy z błędem, który popełnili tamtejsi decydenci. Okazuje się, że właściciele blisko 40 gospodarstw, mimo iż sami zameldowani są na terenie sołectwa Gromnik, to ich posiadłości znajdują się na terytorium sołectwa… Siemiechów. Taki stan rzeczy jest powodem sporych problemów, chociażby związanych ze sprzedażą ziemi, czy zaciągnięciem kredytu hipotecznego. Rozwiązań sytuacji jest kilka, a to rodzi kolejne konflikty w gminie…

fot. Piotr Rutka Gromnik sesja
Burzliwa sesja w Gromniku (fot. Piotr Rutka/ Pogórze24.pl)

Cała sprawa ciągnie się od końca lat 80’. Ówcześni decydenci w gminie wyznaczając granice administracyjne poszczególnych sołectw w gminie Gromnik nie dołączyli do dokumentacji stosownej mapki. Aby tego było mało, ówczesna uchwała tamtejszej rady gminy została w pełni uchylona przez Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie, jako niezgodna z prawem. Na zeszłotygodniowej sesji rady gminy w Gromniku pojawił się punkt dotyczący wyprostowania błędu. Decyzją radnych, którzy tłumaczyli się ewentualnym powstaniem sporego konfliktu w gminie, został on wykreślony z porządku obrad. Wtedy sprawy w swoje ręce wzięli mieszkańcy, którzy zgromadzeni przed salą obrad, weszli do niej w liczbie ponad 30 osób i wywalczyli zmianę decyzji. Punkt został na nowo wprowadzony do porządku obrad, a radni przegłosowali uchwały umożliwiające przeniesienie granic administracyjnych z Siemiechowa do Gromnika. – Zameldowani jesteśmy na terenie sołectwa Gromnik, a nasze posiadłości znajdują się w Siemiechowie. Ktoś przed laty popełnił błąd, za który płacimy do dnia dzisiejszego. Mamy olbrzymie problemy przy sprzedaży ziemi, czy zaciągnięciu kredytu hipotecznego. Przy opłacaniu rachunku za prąd nasze domy nie istnieją! Aby załatwić jakąkolwiek sprawę musimy posługiwać się nowym i starym dowodem osobistym – mówi jedna z mieszkanek wsi.

Wójt gminy Gromnik, Bogdan Stasz uważa, że całą sprawę da się jeszcze wyprostować. – Decyzja radnych na ostatniej sesji rady gminy jest pierwszym krokiem ku temu, aby pomóc mieszkańcom. Pod koniec ubiegłego roku złożyli oni na moje ręce wniosek z ponad 50 podpisami, abym pochylił się nad tym problemem. Ci ludzie związani są na co dzień z sołectwem Gromnik. Tutaj chodzą do kościoła, lekarza, a ich dzieci do szkoły. Nie chcą dopuścić do sytuacji, w której na nowo w ich dowodzie osobistym widnieć będzie adres Siemiechowa. I ja ich rozumiem. Mają do tego prawo.

Mieszkańców nie rozumieją jednak radni z Siemiechowa, którzy już zapowiadają interwencję w tej sprawie, a sytuację z ostatniej sesji rady gminy nazywają… rozgrywką polityczną. – Tutaj chodzi o stołki i kolejną kadencję. Dlaczego nikt nie wspomni o tym, że poprzez zatwierdzenie nowych granic w gminie, sołectwo Siemiechów traci jednego radnego, na rzecz sołectwa Gromnik? W trakcie obrad na sali pojawia się wicestarosta tarnowski, a od początku sesji przebywają na niej dziennikarze dwóch telewizji. Uważamy, że wszystko było już wcześniej zaplanowane – nie kryje oburzenia Bronisław Kucharzyk, radny z Siemiechowa, który mówi wprost, że wraz z innymi radnymi podejmie wszelkie możliwe kroki, aby powrócić do stanu sprzed blisko 30 lat. – Samo poddanie pod głosowanie punktu, który wcześniej został zdjęty z porządku obrad uważamy za niezgodne z prawem. Radni, którzy wcześniej byli przeciwni, zmienili zdanie pod naciskiem obecnych na sali osób. Nie dopuścimy do podziału Siemiechowa! Znane są przypadki, że w czteroosobowej rodzinie zamieszkującej jeden dom, dwoje z nich zameldowanych jest w Gromniku, a dwoje w Siemiechowie. Przecież to jakieś kuriozum! Ci ludzie nic nie zyskują mając inny adres zameldowania. Nadal będą chodzić do tego samego kościoła, czy szkoły. Mamy inne wydatki, a nie przeznaczenie pieniędzy na uregulowanie terenów wsi. Przecież tego typu zmiany wiążą się z olbrzymimi kosztami, które pokryją pieniądze podatników. Pieniądze, które można byłoby przeznaczyć na inwestycje zostaną wyrzucone w błoto. Czy inne sołectwa będą chciały składać się na Gromnik i Siemiechów i ich problemy z terenami? A przecież najprostszym i najtańszym rozwiązaniem byłoby cofnięcie adresów zameldowania do stanu pierwotnego.

Zdziwiony zachowaniem wójta jest sołtys Siemiechowa, Waldemar Gądek, który ma mu za złe, że ten po otrzymaniu wniosku od mieszkańców nie skontaktował się z nim wcześniej, a o całej sytuacji dowiedział się zaledwie tydzień przed sesją. – W najbliższym czasie planujemy konsultacje z mieszkańcami wsi. Chcemy, aby wszyscy wypowiedzieli się na ten temat. Na sesji pojawiła się tylko jedna strona, a przecież są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy tego pomysłu. Jeżeli na zebraniach wiejskich wójt zauważy, że zdecydowana większość mieszkańców jest przeciwko podziałowi, to powinien wziąć to pod uwagę. Niech zwycięży demokracja.

Mieszkańcy, których dotyczy cała sprawa nie chcą jednak słyszeć o takim rozwiązaniu. – Interesuje nas tylko sołectwo Gromnik. W Siemiechowie zawsze traktowano nas gorzej. Znajdowaliśmy się na uboczu wsi i nikt o nas nie pamiętał, nie pomagał w rozwiązywaniu problemów. Przypomniano sobie dopiero teraz, kiedy sprawa rozgrywa się o stołek radnego, a przecież wszystko odbywa się na obszarze jednej gminy, gdzie powinniśmy być przyjaciółmi, a nie wrogami. Widocznie polityka odgrywa większą rolę, niż problemy mieszkańców…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *