Starość nie radość

O tym, że Tarnów się starzeje, wiadomo nie od dziś. Rodziny, w których najstarsi członkowie zbliżają się lub przekraczają 70 lat, coraz częściej zastanawiają się, w jaki sposób zapewnić im spokojną starość. Nadal większość z nas decyduje się na opiekę w domu, jednak osób szukających schronienia w Domach Pomocy Społecznej, czy hospicjach cały czas przybywa.

By Jennifer Buzanowski, U.S. Air Force via Wikimedia Commons

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Obecnie w domach opieki w całym kraju – zarówno tych prywatnych, jak i publicznych przebywa blisko 80 tys. osób starszych. Według specjalistów, do 2020 roku z domów spokojnej starości będzie korzystać aż 7 proc. spośród ogółu populacji osób starszych. Mimo tego, że coraz częściej decydujemy się przekazać naszych najbliższych w ręce fachowców, to osób, które na własną rękę starają się zaopiekować starszym członkiem rodziny, nadal jest najwięcej. Własne cztery ściany, których nie trzeba zamieniać na zupełnie nieznane miejsce powodują, że osoby starsze wciąż na pierwszym miejscu stawiają pozostanie w rodzinnym gronie. Opcje są dwie – albo opiekę sprawuje nad nimi rodzina, albo wynajęta do tego osoba.

Pani Agnieszka od 5 lat opiekuje się osobami starszymi. Twierdzi, że jest to bardzo trudna i wyczerpująca praca, w której nie każdy się sprawdzi. – Przeważnie moimi klientami są osoby obłożnie chore, których najbliższa rodzina w ciągu dnia pracuje i w tym czasie nie może sprawować nad nimi opieki. Nie ma co ukrywać – to ciężka harówka. Codziennie od ośmiu do dziesięciu godzin trzeba wykazać się nie tylko sporą siłą fizyczną, ale również psychiczną. Funkcjonowanie obok ludzi cierpiących to spore obciążenie. Moja praca polega m.in. na przygotowaniu posiłków, zrobieniu zakupów, sprzątaniu, pomocy w skorzystaniu z toalety, podaniu lekarstw, czy zmianie opatrunków. Jeżeli osoba jest chodząca, to nie brakuje również krótkich spacerów – wylicza opiekunka, która twierdzi, że otrzymywane wynagrodzenie w żadnym stopniu nie jest adekwatne do wykonanej pracy. – Niestety wciąż daleko nam chociażby do Niemiec, gdzie opiekunki traktowane są jak członkowie rodziny i mogą naprawdę dobrze zarobić. W Tarnowie stawka waha się od 1 700 do 2 000 zł. Osób, które decydują się na taką formę opieki jest sporo. Większość chce, aby senior przebywał w domu do ostatnich chwil swojego życia. Nie chcą pozbywać go tego, wokół czego obracała się jego codzienność. Są też tacy, którzy zdają sobie sprawę, że o miejsce w Domu Pomocy Społecznej jest ciężko, a płacąc niewiele więcej, są w stanie zagwarantować osobie starszej indywidualną opiekę, na co w specjalnych ośrodkach, gdzie przebywa wiele osób, nie może liczyć.

Hospicjum z dojazdem do domu

Od kilku lat trwa budowa pierwszego stacjonarnego hospicjum Via Spei w Tarnowie. Prace są już na półmetku i tylko kilkanaście miesięcy dzieli nas od otwarcia placówki. Seniorzy, którzy ze względu na poważne choroby zostali wypisani ze szpitala i z konieczności muszą wrócić do swoich domów, coraz częściej korzystają z usług Tarnowskiego Hospicjum Domowego skupiającego 45 wolontariuszy, w tym 5 lekarzy, 3 pielęgniarki i 37 osób, które nie są zawodowo związane ze służbą zdrowia. – Podstawową działalnością naszego hospicjum jest opieka domowa nad chorymi w terminalnej fazie choroby nowotworowej. Pragniemy, aby chory mógł spędzić swoje ostatnie godziny we własnym łóżku, w gronie najbliższej rodziny i w otoczeniu specjalistycznych sprzętów – mówi s. Zofia Krasuska, wiceprezes hospicjum. – Tylko w ubiegłym roku mieliśmy 592 zgłoszenia od osób chcących uzyskać od nas pomoc. Na stałą opiekę mogło liczyć jednak tylko 55 osób. Wiąże się to z tym, że wszystko robimy charytatywnie, a liczba wolontariuszy nie jest zbyt duża.

S. Zofia Krasuska nie ukrywa, że osób starszych, które zakończyły leczenie w szpitalach, ponieważ lekarze stwierdzili, że nie są w stanie nic więcej zrobić, z każdym rokiem przybywa. Tarnowskie Hospicjum Domowe stara się w takich sytuacjach pomóc nie tylko chorym seniorom, ale również ich najbliższej rodzinie. – W naszym hospicjum dysponujemy specjalistycznym sprzętem, który wypożyczamy rodzinom do domu. Łóżka sterowane pilotem ułatwiają pielęgnację chorego, zmiennociśnieniowe materace chronią przed odleżynami i ułatwiają gojenie się już powstałych odleżyn, koncentratory tlenu umożliwiają chorym z problemami oddechowymi powrót do domu, ssaki elektryczne ułatwiają ewakuację zalegającej wydzieliny. Rozmawiamy również z najbliższymi chorego, dla których choroba nowotworowa bliskiej osoby stanowi sytuację trudną, a bardzo często nawet kryzysową. Podpowiadamy gdzie i do kogo się udać, aby załatwić różne sprawy związane z tą nietypową sytuacją, a nawet poruszamy kwestie związane ze śmiercią. Bywa również tak, że pomimo iż osoba starsza chciałaby do końca swoich dni przebywać wśród bliskich i tak zmuszona jest poszukać miejsca w którymś ze stacjonarnych hospicjów. Wszystko przez ból, który jest nie do zniesienia, a niestety nie wszystkie leki można stosować w domu.

Domy Pomocy Społecznej wypełnione po brzegi

Na całodniową opiekę mogą liczyć za to seniorzy, którzy trafiają do Domów Pomocy Społecznej. W Tarnowie działają dwa publiczne Domy Pomocy Społecznej, które są nadzorowane przez MOPS. Jeden o profilu dla osób starszych, w którym jest 87 miejsc i drugi dla przewlekle somatycznie chorych na 164 osoby. – W ostatnich latach placówki zapełnione są do ostatniego miejsca, a kolejki oczekujących są naprawdę długie. Co roku otrzymujemy blisko 70 wniosków o przyjęcie do DPS-u – mówi Małgorzata Proszowska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie. – Czasy, kiedy uważano, iż z oferty takich placówek korzystają tylko osoby, które chcą pozbyć się problemu, jakim jest opieka nad osobą starszą, już dawno minęły. Przeważnie z takiego rozwiązania korzystają ci, którzy mieszkają w innych częściach Polski, a nawet świata i nie mają możliwości sprawowania opieki nad starszym członkiem rodziny. A oferta jest naprawdę bogata. Naszymi podopiecznymi zajmują się pielęgniarki oraz terapeuci zajęciowi. Organizowane są dla nich wycieczki i zajęcia hobbystyczne. Warto podkreślić, że placówki mają charakter otwarty i seniorzy mogą liczyć na codzienne odwiedziny. Oprócz tego również sami mogą wyjechać na kilka dni do znajomych, czy swoich rodzin. Takie wyjazdy bardzo często zdarzają się w weekendy oraz w okresie wakacji. Warto dodać, że jednym z czynników decydujących o ulokowaniu starszej osoby w takiej placówce jest również cena. Za pobyt w DPS-ie mieszkaniec płaci 70 procent swojego dochodu. Różnicę całkowitego kosztu pobytu pokrywa rodzina lub gmina.

Renata Michalik, dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta nie ukrywa, że decyzja o ulokowaniu starszej osoby w takiej placówce zawsze jest trudna, nie tylko dla seniora, ale również jego rodziny. Niejednokrotnie podejmowana jest ona tylko i wyłącznie ze względu na sytuację w jakiej się znaleźli. – Mieszkają z dala od siebie i nie przebywają ze sobą na co dzień. Stan zdrowia seniora nie pozwala jednak samodzielnie funkcjonować mu w swoim domu. Niejednokrotnie widać po takich osobach, że jest im przykro porzucać dotychczasowe życie, ale zdają sobie sprawę, że nie mają wyboru. Zdarzają się sytuacje, że potrzebna jest rozmowa z psychologiem, ponieważ ich adaptacja w nowym środowisku nie przebiega, tak jak powinna. Z czasem widać jednak, że zaczynają dostrzegać plusy takiego obrotu spraw. Uświadamiają sobie, że stajemy się dla nich oknem na świat. Mają kontakt z ludźmi, nie siedzą zamknięci w czterech ścianach zdani tylko na siebie, a także mogą aktywnie i przyjemnie spędzać wolny czas. I chociaż wydaje się to dziwne, to zamieszkanie w takiej placówce powoduje, że zaczynają żyć na nowo…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop