Sylwia Dobek – Modelka na czasie

19-letnia Sylwia Dobek od kilku lat spełnia się jako modelka. Do tej pory jej zdjęcie zdobiło okładkę magazynu „Elle”, fotografie z jej udziałem pojawiły się w magazynie internetowym „Vogue”, a w ostatnim miesiącu można było zobaczyć ją u boku zwycięzcy 8. edycji Top Model, Dawida Woskaniana w świątecznej kampanii sieciówki odzieżowej „House”. Tarnowianka nie ukrywa, że bycie profesjonalną modelką, to jedno z jej największych marzeń.

Sylwia Dobek (fot. Dominik Więcek)

Zaczęło się od koleżanki
Sylwia o karierze w modelingu zaczęła poważnie myśleć w wieku 12 lat. Co ciekawe wszystko zaczęło się zupełnie przypadkiem. Podczas jednego ze spacerów po Parku Strzeleckim, zdjęcia zaczęła robić jej koleżanka. – Spotykałyśmy się na amatorskich sesjach. Ona zajmowała się pół-profesjonalnie fotografowaniem, a ja byłam modelką na jej zdjęciach. Myślę, że to właśnie wówczas modeling zaczął naprawdę sprawiać mi frajdę. Zdjęcia z moim udziałem najpierw spodobały się mojej siostrze, a następnie jej koleżance, która pracowała w modelingu. Stwierdziła ona wówczas, że moja twarz świetnie wychodzi na fotografiach i rzeczywiście mogłabym spróbować swoich sił w tej branży – śmieje się Sylwia. – Do agencji modelek trafiłam mając 15 lat. Wcześniej pojawiały się jakieś zapytania, ale razem z mamą podjęłyśmy decyzję, aby nie robić tego od razu, tylko odczekać kilka lat. Kiedy wysłałam pierwsze zgłoszenie, nie dostałam odpowiedzi. Myślałam, że nic z tego nie będzie. Sukces przyszedł jednak dość szybko, bo już na drugie zapytanie, otrzymałam odpowiedź. Pojechałam na casting do Warszawy. Wypadłam na tyle dobrze, że zaproponowano mi umowę. Od tego momentu minęło cztery lata i sporo się zmieniło… Dziś jestem modelką w czterech agencjach i zdecydowanie łatwiej jest mi poruszać się w świecie modelingu.

19-latka nie ukrywa, że bardzo cieszy się, iż o jej karierę dbają agencje modelek. Uważa, że otwiera to przed nią o wiele większe możliwości, niż w sytuacji, gdyby była zdana jedynie na siebie. – To agencje rozmawiają z przedstawicielami firm, które zainteresowane byłyby zdjęciami z udziałem mojej osoby. Jest to o wiele bezpieczniejsze rozwiązanie, niż gdybym sama musiała o to zadbać. Agencje mają sprawdzonych partnerów. Wypłacalnych, a także takich, którzy gwarantują modelom i modelkom dobre warunki pracy. Na mojej głowie jest tylko to, aby dobrze wyglądać – tłumaczy modelka z Tarnowa i dodaje, że z racji swojego wciąż młodego wieku, nie musi zbytnio dbać o dietę, czy ćwiczenia. – Oczywiście nie jest wskazane, abym jadła zbyt wysokokaloryczne pokarmy. Nie ma jednak takiej sytuacji, abym zbytnio rezygnowała z ulubionych potraw. W modelingu nie jest ważna waga modelki, a jej wymiary, czyli talia, biust i biodra. Jestem jeszcze młodym człowiekiem, więc się rozwijam, rosnę, przez co dysproporcje mojego ciała również się zmieniają. Dbanie o figurę nie jest jednak aż tak trudne, jak mogłoby się wydawać…

Sylwia Dobek (fot. Weronika Kosińska)

Sesje dla największych
Przełomowym momentem w karierze Sylwii była sesja zdjęciowa do magazynu „Elle”. Tarnowianka wzięła udział w sesji wraz z innymi modelkami. Jej tematem było zaprezentowanie kobiet w różnych stylizacjach, podkreślających ich nietypową urodę. – Na sesji pojawiły się bardzo różnorodne dziewczyny. Ja reprezentowałam skandynawską urodę. Wiedziałam, że moje zdjęcie pojawi się w magazynie, ale nie przypuszczałam, że moja twarz znajdzie się na… okładce tego pisma! O wszystkim dowiedziałam się będąc na zajęciach w szkole. Otworzyłam Instagram i zobaczyłam swoją twarz na pierwszej stronie! Byłam w szoku. Nie widziałam co powiedzieć i po prostu… rozpłakałam się. Wówczas spełniło się jedno z moich największych marzeń – mówi Sylwia, która ma na swoim koncie również inne sukcesy. Modelka z Tarnowa wzięła udział m.in. w sesji dla innego dużego magazynu poświęconemu modzie, czyli „Vogue”. – To bez wątpienia kolejny mój duży sukces. Przecież „Vogue” to jeden z najpopularniejszych magazynów modowych na całym świecie! Moje fotografie pojawiły się także w kolejnym dużym magazynie modowym, czyli „Marie Claire”. Cieszę się, że pochodząc z Tarnowa, czyli miasta o wiele mniejszego, niż Warszawa, potrafiłam przebić się w świecie mody. Bez wątpienia mam dużo trudniejszy start, niż dziewczyny ze stolicy, które, aby dotrzeć na casting, a przeważnie organizowane są one w Warszawie, potrzebują zaledwie kilkudziesięciu minut. Ja, aby pojawić się na takim wydarzeniu, muszę spędzić kilka dobrych godzin w pociągu… Nie załamuję się jednak, ponieważ widzę, że moje poświecenie przynosi spodziewane efekty – mówi Sylwia, która miesiąc temu stała się twarzą świątecznej kampanii sieciówki odzieżowej „House”. – Było to dla mnie ogromne zaskoczenie i duże wyróżnienie. Sesja zdjęciowa do kampanii „House” odbyła się w Warszawie, a ja wystąpiłam w niej u boku Dawida Woskaniana, czyli zwycięzcy 8. edycji „Top Model”. Miałam okazję porozmawiać chwilę z Dawidem, podpatrzeć go w pracy na planie i wyciągnąć wiele ciekawych wniosków na przyszłość. Było to dla mnie wydarzenie, które bez wątpienia będzie miało wpływ na moją dalszą karierę w świecie modelingu. Poza tym motyw świąteczny kampanii bardzo przypadł mi do gustu. Praktycznie na każdym zdjęciu jestem uśmiechnięta. Na planie panowała kapitalna atmosfera i doskonała zabawa. Aż żal było go opuszczać…

Przed wybiegiem skończyć szkołę…

Sylwia Dobek (fot. Paulina Manterys)

Sylwia na co dzień jest uczennicą Technikum Zespołu Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Tarnowie o profilu technik-informatyk. W tym roku czeka na nią matura oraz egzamin z kwalifikacji zawodowej. – Niektórzy dziwią się, że marząc o karierze modelki, wybrałam tak nietypowy kierunek. Powód jest jednak prozaiczny – od zawsze podobała mi się grafika komputerowa i chciałam bliżej ją poznać. Zdarzyło się, że w programach graficznych pracowałam nad jakimiś swoimi zdjęciami. Uważam, że akurat zawód informatyka, to zawód przyszłości, więc jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru. Już niebawem czekają mnie egzaminy – maturalny i z kwalifikacji zawodowej. Nie będę ukrywać, że nieco się ich obawiam, a to przede wszystkim z uwagi na to, że od dłuższego czasu prowadzona jest nauka zdalna. Zupełnie inaczej przebiega nauka stacjonarna, kiedy możesz o coś dopytać nauczyciela lub koleżankę ze szkolnej ławki. Tego, jako uczniowie zostaliśmy pozbawieni. Mam jednak nadzieję, że sobie poradzę i lata nauki nie pójdą na marne – śmieje się Sylwia, która nie ukrywa, że chciałaby w przyszłości zaprezentować się także na wybiegu. – Do tej pory nie miałam okazji tego uczynić. Pracowałam tylko na planach zdjęciowych. Wybieg jest moim marzeniem. Często oglądam relacje w telewizji z prezentacji kolekcji znanych na świecie projektantów mody i jestem nimi zachwycona. Wiem, że przede mną jeszcze sporo pracy, ale wierzę, że i ja pojawię się kiedyś na wybiegu w Paryżu lub Mediolanie.

19-latka pytana o to, czy występ w programie typu „Top Model” mógłby ułatwić jej to zadanie, tylko się uśmiecha. – Nigdy nie myślałam, aby wziąć udział w takim programie. Nie do końca kręci mnie jego scenariusz. Osoby które pojawiają się w „Top Model”, stają się medialne, przez co wiele czasu oraz swoją prywatność poświęcają social mediom. Na dziś nie czuję potrzeby, aby udostępniać jakoś szczególnie swoją prywatność. Uważam, że swojej szansy w takich programach szukają przede wszystkim osoby obecne w świecie mediów społecznościowych, takich jak Instagram. Chcą stać się influencerami, czyli osobami posiadającymi bloga, vloga, czy właśnie konto na Instagramie i mogą swoją opinią wpłynąć na grono wielu ludzi. Mnie to nie kręci. Sama zresztą z bardzo dużą rezerwą podchodzę do Instagrama i wstawiam tam tylko sporadycznie swoje zdjęcia. Wolę rzeczywisty świat, a nie wirtualny i to właśnie w tym rzeczywistym świecie będę szukała swojej szansy… – kończy z uśmiechem modelka z Tarnowa.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.