Taribo West: Ronaldo… Co to był za facet!

– Swego czasu, podczas jednego ze spotkań Interu Mediolan w europejskich pucharach, dzieliłem pokój z Brazylijczykiem. Nie wiem co wcześniej zjadł, ale w nocy przed tym meczem, miał straszną biegunkę. W pokoju zapach był tak nieprzyjemny, że musiałem spać… na korytarzu! – mówi Taribo West, była gwiazda Interu Mediolan i reprezentacji Nigerii.

west

Taribo West

Już na samym początku muszę zapytać o twoją fryzurę. Skąd pomysł, aby mieć takie włosy?
(śmiech) No wiesz… Byłem bardzo ekscentrycznym, młodym człowiekiem. Chciałem w jakiś sposób zwracać na siebie uwagę. Czymś się wyróżniać. Poza tym uwielbiam… ptaszniki! Moje włosy często stylizowane były właśnie na podstawie tych pięknych stworzeń.

Interu Mediolan fryzurą nie odstraszyłeś i podpisałeś kontrakt z tym europejskim gigantem.
To było marzenie, aby grać dla nich. Inter Mediolan to historyczny klub ze wspaniałymi tradycjami. Miałem okazję grać w jednym zespole z samym Ronaldo! Co to był za piłkarz! Co to był za facet!

Wspomnienia godne pozazdroszczenia.
Swego czasu, podczas jednego ze spotkań Interu Mediolan w europejskich pucharach, dzieliłem pokój z Brazylijczykiem. Nie wiem co wcześniej zjadł, ale w nocy przed tym meczem, miał straszną biegunkę. W pokoju zapach był tak nieprzyjemny, że musiałem spać… na korytarzu! (śmiech) Bywało nieraz bardzo zabawnie.

W jednej chwili stałeś się jednym z najbardziej popularnych piłkarzy w swoim kraju.
Być może. Zresztą, ja już jako dzieciak byłem bardzo popularny w swojej szkole. Gra w piłkę i reprezentowanie takiego zespołu jak Inter, a następnie występy w reprezentacji sprawiły, że stałem się „kochanym łobuzem” całego nigeryjskiego narodu.

Zostawiłeś jednak Inter dla Milanu. Błąd?
Czasami człowiek ryzykuje w swoim życiu. Nie myśli wtedy o konsekwencjach. Takie jest życie…

Zagrałeś tylko w kilku meczach AC Milan…
Nie chcę nawet za bardzo tego wspominać. Tamten okres był bardzo ciężki. Robiłem nawet voodoo by grać w tamtym okresie więcej i lepiej. To nie było zbyt mądre. Wstydzę się nawet o tym mówić. Postanowiłem opuścić AC Milan i Włochy. Nadszedł czas na nowy początek. Przeszedłem do angielskiego Derby Country. Oprócz tego, że grałem więcej, to i panie w Derbyshire były łatwiejsze do poderwania (śmiech).

Kolejno Derby, Kaiseslautern, Partizan Belgrad… Liga serbska, to chyba nie szczyt marzeń?
Pewnie, że nie jest to jakaś super liga, ale ja kochałem tamtejszych kibiców. No i tamtejsze kobiety (śmiech).

Widzę, że dobrze wspominasz występy w Serbii?
Pasja z jaką fani Partizana wspierali swój zespół, była większa, niż w jakimkolwiek innym zespole, w którym występowałem. Tamtejsi kibice bardzo mnie szanowali. W żadnym zespole nie byłem tak dobrze traktowany, jak tam. Po prostu byłem idolem.

Mimo to, w jednym z wywiadów, były prezes Partizana Belgrad – Zarko Zečević, powiedział, że podałeś nieprawidłowy wiek. Mówiłeś, ze masz 28 lat, a w rzeczywistości miałeś 40.
Szczerze, to nie chcę się wypowiadać na ten temat. Sam doskonale wiem ile mam lat i czy jestem starym, czy młodym człowiekiem. Uważam, że niektórzy są po prostu zbyt zazdrośni. Wkurzał ich fakt, że pomimo upływu lat i tak mogłem grać na najwyższym światowym poziomie.

Czyli zdarzały się również mniej przyjemne chwile w Serbii?
Pozostawię to bez komentarza.

Zamiast Serbii, mogłeś wybrać Polskę. Tutaj pewnie też by cię wszyscy pokochali.
(śmiech) Słyszałem, że w Polsce również miałem wielu fanów. Widocznie zdawali sobie sprawę, że byłem niezłym piłkarzem.

Buty powiesiłeś na kołu już jakiś czas temu. Czym obecnie się zajmujesz?
Oprócz tego, że odpoczywam na piłkarskiej emeryturze, to jestem pastorem. Staram się pomagać osobom, które nie miały w swoim życiu tyle szczęścia co ja. Opowiadam im swoje historie i to co mogą ze sobą zrobić, aby odnieść w życiu sukces, mimo że dziś mieszkają w slumsach, a na śniadanie jedzą codziennie płatki śniadaniowe.

Ty w życiu ten sukces na pewno osiągnąłeś.
Największym bez wątpienia był triumf w Pucharze UEFA z Interem Mediolan. Trochę mniejszym, ale także robiącym spore wrażenie był mój debiut w angielskim Plymouth Argyle, kiedy to gorąca blondynka wbiegła na boisko i złapała mnie za tyłek (śmiech).

Przezabawny z ciebie człowiek. Uśmiech nie znika z twojej twarzy.
Mam swoje motto życiowe – „Traktuj swoje życie tak, jak chciałbyś być przez nie traktowany. Jeśli nie, traktuj je jak Taribo West”.

Przekażę je polskim kibicom…
Przekaż im również, że często będę wpadał do Southampton, a tam jest wielu twoich rodaków. Na pewno z niejednym się tam spotkam (śmiech).

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *