Teresa Gicala przekonuje do noszenia dzieci w chustach

Chociaż wózki wciąż brylują na tarnowskich ulicach, to coraz popularniejsze staje się noszenie dzieci w nosidłach lub chustach. Pochodząca z Jasienia w gminie Brzesko, Teresa Gicala od ponad dwóch lat prowadzi dla mam z naszego regionu specjalne szkolenia z zakresu chustonoszenia i technik wiązania swoich pociech w chuście, bo jak twierdzi, tylko taki sposób noszenia zagwarantuje naszemu dziecku spokój, odprężenie i poczucie matczynej miłości.

Wielu fizjoterapeutów twierdzi nawet, że noszenie w dobrze zawiązanej chuście jest bezpieczniejsze i zdrowsze dla kręgosłupa noworodka niż nosidełka samochodowe, które często można spotkać na tarnowskich ulicach.

Noszenie dzieci w chustach jest znane w naszym kraju od pokoleń. W zależności od regionu używano innych nazw i materiałów oraz stosowano różne sposoby wiązania. Zapaski, fartuchy, odziewacki, czy chacki, to nazwy chust, których używano do noszenia maluchów już na przełomie XIX/XX wieku. Z czasem ta tradycja przepadła, jednak moda na noszenie dzieci w chustach powraca na nowo, o czym przekonuje Teresa Gicala, która dwa lata została doradcą noszenia ClauWi, czyli powstałej w 1999 roku niemieckiej szkoły kształcącej doradców noszenia, którzy przekazują rodzicom wiedzę na temat zasad prawidłowego noszenia dzieci w chustach i innych miękkich nosidłach, a także w zakresie budowy oraz rozwoju kręgosłupa i bioderek małego dziecka. – O chustach usłyszałam kilka lat temu od jednej z koleżanek. Bardzo zachwalała taką formę transportu swojego dziecka twierdząc, że jest ono spokojniejsze i czuje z nią niesamowitą bliskość, której nie da nam wózek. Postanowiłam, że wypróbuję tę metodę na sobie i swoim dziecku. Mój Marcel cały czas płakał. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Wszyscy wciąż mi powtarzali – odłóż go do łóżeczka i niech się wypłacze. Niestety to nie pomagało i dopiero chusta przyszła mi z pomocą. Okazała się rewelacyjnym rozwiązaniem. Będąc w niej, mój Marcelek stawał się spokojniejszy i odprężony. Szybko zaczęłam szukać grup na Facebooku, które zrzeszałyby osoby zajmujące się chustonoszeniem. Było ich jednak niewiele. Wówczas postanowiłam, że zrobię kurs i będę szkolić w tym zakresie mamy z naszego regionu, aby pomóc im uporać się z problemem płaczących i niespokojnych dzieci.

Zacząć nosić dziecko w chuście można już od jego urodzenia. Wielu fizjoterapeutów twierdzi nawet, że noszenie w dobrze zawiązanej chuście jest bezpieczniejsze i zdrowsze dla kręgosłupa noworodka niż nosidełka samochodowe, które często można spotkać na tarnowskich ulicach. Nie ma również górnej granicy wieku, do której można nosić dziecko. Chusty wytrzymują ciężar nawet kilkunastu kilogramów, więc spokojnie możemy w nich nosić nawet nasze 3-letnie pociechy. – Co ważne, chusty nie są drogie. W Internecie można kupić je już od 50 zł, a chusty dobrej jakości, które powinny wystarczyć nam na kilka lat to wydatek 100-150 zł. Zainteresowanie organizowanymi przeze mnie kursami dla mam przeszło moje najśmielsze oczekiwanie. Zaczęły zgłaszać się do mnie kobiety nie tylko z Brzeska, czy Tarnowa, ale także innych rejonów kraju. Standardowe szkolenie trwa około 3 godzin. Na spotkaniach z rodzicami i ich maluszkami uczę jak bezpiecznie ułożyć dziecko w chuście zgodnie z jego fizjologią, ponieważ jest to bardzo ważne, aby wspierać jego prawidłowy rozwój. Metod wiązań jest kilka, więc zawsze dobieram odpowiednie dla potrzeb rodzica. Pokazuję również jak prawidłowo dociągnąć chustę. Jeżeli rodzic dojdzie do wprawy, jest w stanie samodzielnie zrobić prawidłowe wiązanie w czasie około 2 minut. Zauważyłam, że najczęściej z mojej pomocy korzystają rodzice, których dzieci są niespokojne, mają problemy ze snem, w ciągu dnia często płaczą i nie potrafią opanować emocji. Po kilku dniach noszenia malucha w chuście wszystkie te objawy ustępują. Wystarczy przejrzeć opinie mam w Internecie, aby przekonać się, że to naprawdę działa.
Wśród największych zalet chustonoszenia wymienia się możliwość swobodnego wykonywania codziennych czynności przez rodzica, a gdy dziecko jest spokojne, stymuluje rozwój malucha, który może obserwować świat. Przede wszystkim w ten sposób rodzice budują więź ze swoją pociechą. Dziecko uczy się zapachu rodzica, oddechu, bicia jego serca, czy głosu czując się wówczas bezpieczne i spokojne, a dobrze zawiązana chusta przyczynia się do zachowania fizjologicznej pozycji, która wspiera rozwój kręgosłupa, bioder i nóżek.

– Takie rozwiązanie bywa również pomocne przy dolegliwościach naszego malucha związanych ze wzmożonym napięciem mięśni, asymetrią, refluksem, czy dolegliwościami kolkowymi. Pozycja, którą przyjmuje dobrze ułożone dziecko w chuście, przypomina tę, do której dziecko przywykło w brzuchu matki, więc w pewnym sensie to kontynuacja więzi pomiędzy mamą a maluchem. Porównując mojego syna, do innych dzieci dostrzegam, że jest od nich znacznie spokojniejszy. Noszenie w chuście spowodowało, że stał się bardziej wrażliwy na nieszczęście innych oraz pomocny. Dzisiejsze chusty są wykonywane z zupełnie innych materiałów niż te stosowane jeszcze kilka lat temu, a także zostały przystosowane do restrykcyjnych norm bezpieczeństwa. Jestem pewna, że ci rodzice, którzy zdecydują się właśnie w ten sposób przemieszczać ze swoimi dziećmi, na pewno sporo na tym zyskają.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *