Tuchów chce samolotu

Mieszkańcy Tuchowa chcą powrotu samolotu, który stał w centrum miasta pod koniec ubiegłego wieku. W 1998 roku w niewyjaśnionych okolicznościach maszyna zniknęła. Trójka tuchowian postanowiła zorganizować akcję „Samolot tu zawsze był” mającą na celu odnalezienie maszyny i sprowadzenie jej na pierwotne miejsce.

Tak według projektu ma prezentować się odrestaurowany tuchowski samolot

Samolot przed wieloma laty stanął na deptaku przed budynkiem „Sokoła”. Maszynę przekazał pilot kpt. Antoni Schabowski, który w latach 1954-1974 wykonywał nad Tuchowem powietrzne akrobacje. PZL TS-8 BIES z miejsca stał się symbolem miasta. To właśnie pod samolotem, odbywały się spotkania towarzyskie, spacery, a sam deptak tętnił życiem. Z racji tego, że niedaleko znajdował się przystanek autobusowy, zwracał uwagę wielu przyjezdnych. Niestety z biegiem czasu był coraz bardziej dewastowany. Stracił m.in. śmigło, więc w latach 90. ówczesne władze miasta postanowiły się go pozbyć. – Zrobiły to nie informując o tym mieszkańców – mówi Seweryn Gierałt, który wraz z dwoma swoimi przyjaciółmi – Maciejem Karpielem i Leszkiem Budzikiem postanowili sprowadzić samolot z powrotem do miasta. – Mieszkaliśmy poza Tuchowem. Spotkaliśmy się po latach i patrząc przez okno restauracji, czegoś nam brakowało. Oczywiście tym przedmiotem był samolot. Postanowiliśmy zająć się tą kwestią i ustalić dlaczego się go pozbyto i kto jest aktualnie w jego posiadaniu.

Początkowo zapaleńcy otrzymali informację, że miasto przekazało go do skansenu lotniczego, który znajduje się w Sokołowicach. – Problem w tym, że takiego skansenu… nie ma – mówi Maciej Karpiel i dodaje – Wysłaliśmy pismo do gminy Oleśnica, na której terenie znajdują się Sokołowice. Nikt nie wiedział tam o istnieniu skansenu. Sprawa zainteresowała nas jeszcze bardziej i zaczęliśmy drążyć temat, aż w końcu udało nam się dotrzeć do właściciela maszyny. Okazał się nim mężczyzna, który na co dzień jest kolekcjonerem przedmiotów związanych z polskim lotnictwem. Niestety bardzo ciężko jest się z nim spotkać lub skontaktować. – Pisaliśmy do niego wiele wiadomości, jednak na żadną z nich nie odpisał. Jesteśmy niemal pewni, że w dalszym ciągu jest posiadaczem samolotu. Tego typu maszyna, to rarytas, więc niemożliwym jest, aby została zezłomowana. Staramy się, aby w naszych działaniach, mających na celu sprowadzenie samolotu do Tuchowa, wsparł nas tutejszy magistrat. Wiele ciepłych słów słyszymy ze strony samych tuchowian, którzy znowu chcieliby spędzić czas obok symbolu naszego miasta.

Burmistrz Tuchowa, Adam Drogoś popiera inicjatywę i nie ukrywa, że jeżeli tylko organizatorzy akcji „Samolot tu zawsze był” zwrócą się do niego z prośbą zawartą na piśmie, zrobi wszystko, aby samolot wrócił na swoje miejsce. – Pamiętam go jeszcze z lat młodzieńczych, więc dla mnie to też sentymentalna sprawa. Nie wiem, jaka jest szansa, aby ulokować go tam, gdzie znajdował się przed laty, ale mamy alejkę, gdzie będziemy stawiać pomnik harcerzy, więc kto wie, czy nie mógłby stanąć w tamtym miejscu… Czy uda nam się go sprowadzić? Z informacji, jakie posiadamy wynika, że jego nabywcą był skansen. Również sam na własną rękę szukałem w Internecie informacji na ten temat, ale do żadnego skansenu nie dotarłem. Wiele wskazuje więc na to, że być może rzeczywiście kupił go mężczyzna, o którym mówią organizatorzy akcji. Będziemy chcieli go odkupić. Wszystko uzależnione jest od jego aktualnej ceny. Miasto może wydać pieniądze tylko za zgodą radnych. Jeżeli otrzymamy potwierdzenie, że samolot nadal znajduje się w dobrym stanie, możemy zrobić akcję zbiórki pieniędzy podobną do tej, jakie prowadzimy chociażby w przypadku odnowy cmentarzy, ale tym razem celem byłoby sprowadzenie maszyny na tutejszą ziemię.

A to właśnie brak pieniędzy był jednym z głównych powodów pozbycia się maszyny. Gmina nie posiadała odpowiednich środków finansowych, aby zająć się dewastowanym samolotem, który powoli ulegał rozpadowi, przez co zagrażał bezpieczeństwu mieszkańców. Organizatorzy akcji, jeżeli tylko uda im się sprowadzić maszynę, sami chcą zając się jej odrestaurowaniem. – Mamy nadzieję, że uda nam się pozyskać środki z funduszy obywatelskich, które pozwoliłyby nam odpowiednio zaopiekować się samolotem. Co chwilę otrzymujemy nowe dokumenty i informacje dotyczące maszyny. Do burmistrza zgłosimy się w najbliższym czasie. Nie chcieliśmy do tej pory iść z pustymi rękoma, ponieważ znając stosunek poprzedniej władzy, mogliśmy zostać potraktowani odgórnie i odesłani z kwitkiem. Teraz wiemy, że mamy duże poparcie ze strony samych mieszkańców, co powinno być dodatkowym atutem. Nie wiemy ile czasu będziemy musieć walczyć o odkupienie samolotu. Być może będzie to rok, a równie dobrze może być to 10 lat. Z całą pewnością się nie poddamy i zrobimy wszystko, aby osiągnąć cel. Dla siebie, dla społeczności oraz dla historii Tuchowa.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *