Od jakiegoś czasu mieszkańcy gminy Tuchów narzekali na stan techniczny elementów wchodzących w skład mini skateparku, który w 2006 roku został otwarty przy ul. Wróblewskiego. Uszkodzone rampy i rurki, a także zła nawierzchnia powodowały, że skatepark coraz bardziej odstraszał, niż zachęcał do korzystania z niego nowych fanów deskorolek i rolek. Ostatecznie niedawno przeprowadzono remont obiektu, który niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości… zmieni swoją lokalizację.

Skatepark w Tuchowie

Pomysł na budowę mini skateparku w Tuchowie zrodził się w głowach członków Młodzieżowej Rady Gminy Tuchów w 2006 roku. To wówczas wystosowali oni specjalną prośbę do ówczesnego burmistrza gminy Mariusza Rysia, w której przekonywali, że nowy obiekt będzie świetnym miejscem spotkań tuchowskiej młodzieży, która w aktywny sposób będzie mogła spędzić swój czas na świeżym powietrzu. – Stwierdziliśmy, że to dobry pomysł, bo wówczas w Tuchowie rzeczywiście brakowało miejsc, gdzie młodzież mogłaby we własnym gronie spędzić wolny czas – mówi ówczesny burmistrz gminy Tuchów, Mariusz Ryś. – Na budowę mini skateparku wydaliśmy około 20 tys. zł. Pamiętam, że długo szukaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy go wybudować. W grę wchodził jeden z placów pomiędzy blokami mieszkalnymi, jednak doszliśmy do wniosku, że z racji bezpieczeństwa młodzieży, a przede wszystkim z uwagi na hałas, jaki dochodziłby ze skateparku, lepszym rozwiązaniem będzie ulokowanie go z dala od zabudowań. Wybór padł więc na ul. Wróblewskiego, gdzie wcześniej funkcjonował jedynie parking dla samochodów.

Skatepark okazał się świetną inwestycją, ponieważ cieszył się olbrzymim zainteresowaniem wśród młodzieży. Z czasem zamontowane tam urządzenia zaczęły niszczeć, więc gmina dokonała ich remontu. Nikt jednak nie przypuszczał, że kilka lat później w sąsiedztwie skateparku zostanie wybudowany sklep „Biedronka” i ruch samochodów na ul. Wróblewskiego znacznie się zwiększy.

– Zaczęło się robić niebezpiecznie i to nie tylko ze względu na bezpośredni kontakt dzieci i młodzieży z poruszającymi się nieopodal obiektu samochodami, ale również z powodu niszczejących elementów skateparku. Rurki i rampy popadały w ruinę. Nawierzchnia również była fatalna i to do tego stopnia, że dzieci wracały do domu całe poobijane lub ich deskorolki były kompletnie zniszczone. Od dłuższego czasu apelowaliśmy do gminnych władz, aby w końcu coś z tym zrobiły, ale przez kolejne lata nic się nie działo. Inną kwestią jest sama lokalizacja obiektu. Po wybudowaniu sklepu „Biedronka” oraz niewielkiego parkingu dzieci narażone są na niebezpieczeństwo ze strony poruszających się tam samochodów. Miejsca jest niewiele, a samochodów mnóstwo. Być może należałoby się zastanowić nad tym, czy skatepark nadal powinien funkcjonować w tym miejscu – pytają zaniepokojeni mieszkańcy Tuchowa.

W ostatnich dniach gmina Tuchów w końcu zdecydowała się wyremontować obiekt. Wymieniono uszkodzone płyty nawierzchni, odrestaurowano elementy poszczególnych ramp, zakupiono nowy kosz do koszykówki, a dotychczasowy odmalowano i obniżono, aby mogły korzystać z niego młodsze dzieci. Dodatkowo już wkrótce na obiekcie mają zostać zainstalowane piłkochwyty. Wstępny koszt przeprowadzonych prac oszacowano na około 10 tys. zł. i chociaż pod względem technicznym obiekt jest już zdecydowanie bezpieczniejszy dla młodzieży, to problem jego lokalizacji nadal jest tematem rozmów mieszkańców gminy oraz jej władz.

Burmistrz Tuchowa Magdalena Marszałek mówi, że remont obiektu wykonany w ostatnim czasie był koniecznością, aby poprawić bezpieczeństwo osób z niego korzystających, jednak zmiana jego lokalizacji będzie możliwa dopiero za kilka lat. – Oczywiście budowa sklepu „Biedronka” sprawiła, że zrobiło się ciaśniej i niebezpieczniej niż dawniej, ale jakoś musimy sobie z tym radzić. W tej chwili mamy mnóstwo poważnych inwestycji, łącznie z budową obwodnicy i musimy w racjonalny sposób wydawać gminne pieniądze. Wstępnie ustaliliśmy, że skatepark mógłby zostać przeniesiony albo w okolice stadionu piłkarskiego „Tuchovii”, albo w okolice boiska treningowego klubu. Koszt zmiany lokalizacji skateparku to około 500 tys. zł. Nie chcemy w takiej sytuacji korzystać z dotychczasowych elementów skateparku, tylko zakupić nowe, a wiąże się to z wydatkiem blisko 100 tys. zł. Na pewno będziemy chcieli uzyskać na ten cel zewnętrzne fundusze. Teren, na którym dziś znajduje się skatepark, będziemy chcieć wydzierżawić. Prawdopodobnie zainteresowani nim byliby przedstawiciele „Biedronki”, którzy powiększyliby w ten sposób swój parking, który dziś jest niewielki i nie każdy klient odwiedzający sklep potrafi znaleźć sobie na nim miejsce. Myślę, że w przyszłości skatepark rzeczywiście zmieni swoją lokalizację, ale potrzeba na to czasu i przede wszystkim pieniędzy…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *