Francuscy radni z gminy Saint-Jean-de-Braye jednogłośnie poparli zerwanie partnerstwa z podtarnowskim Tuchowem. Wszystkiemu winna uchwała o tzw. strefie wolnej od LGBT, którą w maju ubiegłego roku przyjęli tuchowscy radni. Władze gminy Tuchów są zaskoczone takim obrotem spraw, a decyzję swoich francuskich kolegów tłumaczą… zbliżającymi się tam wyborami samorządowymi i szukaniem głosów poparcia.

Burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek mówi, że pomimo tego, iż sama nie popiera uchwały, to jednak w żadnym stopniu nie uderza ona w stronę francuską i dziwi ją takie zachowanie tamtejszych radnych

29 maja 2019 roku w Tuchowie podjęto uchwałę w sprawie przyjęcia rezolucji dotyczącej powstrzymania ideologii „LGBT+” przez wspólnotę samorządową. Za przyjęciem uchwały, która mówiła, iż tamtejszy samorząd nie da narzucić sobie wyolbrzymianych problemów i sztucznych konfliktów, które niesie ze sobą ideologia LGBT+ zagłosowało 11 radnych, natomiast trzech wstrzymało się od głosu. Mało kto spodziewał się wówczas, że rezolucja zaledwie kilka miesięcy później przyniesie dla podtarnowskiej gminy spore konsekwencje.

14 lutego, podczas sesji francuskiej rady gminy Saint-Jean-de-Braye, która od 25 lat jest miastem partnerskim Tuchowa, tamtejsi radni jednogłośnie podjęli decyzję o zerwaniu partnerstwa pomiędzy obiema gminami, a uzasadniali ją właśnie podjęciem uchwały o tzw. strefie wolnej od LGBT przez swoich polskich kolegów.

– Mimo że wiedzieliśmy, że polski rząd propaguje homofobię, byliśmy zdumieni, gdy odkryliśmy, że miasto Tuchów przegłosowało tę uchwałę – powiedziała w rozmowie z France Info, Colette Martin-Chabbert, doradczyni mera gminy Saint-Jean-de-Braye ds. międzynarodowych. – W naszym regionie Loiret były trzy obozy koncentracyjne. Ten w Jargeau był przeznaczony dla Cyganów i homoseksualistów. Nie możemy akceptować decyzji takich jak ta, podejmowanych z lekceważeniem praw człowieka. Natychmiast zdaliśmy sobie sprawę z powagi sytuacji, mówiąc sobie, że historia lubi się powtarzać. Nasi koledzy z gminy Tuchów, byli zaskoczeni i urażeni naszą decyzją, ponieważ jej z nimi nie skonsultowaliśmy. Jakie konsultacje mieliśmy przeprowadzić? Przecież oni przegłosowali tę uchwałę. Myślę, że nie rozumieją, dlaczego nas to szokuje…

Wśród trzech radnych, którzy wstrzymali się od głosu podczas uchwalania rezolucji, był Jerzy Odroniec, który mówi, że od początku twierdził, że uchwała nie wniesie niczego dobrego dla gminy. – Człowiek nie powinien narzucać swoich wartości i przekonań drugiemu człowiekowi, dlatego nie zagłosowałem za przyjęciem uchwały. Nie spodziewałem się jednak, że wynikną z niej aż takie konsekwencje. Musimy jednak pamiętać o tym, że pomimo tego, iż mamy swoje prawo, to jesteśmy także Europejczykami i wiele kwestii powinno nas łączyć. Powinniśmy dzielić się swoją kulturą z innymi krajami, a one swoimi tradycjami z nami.

Janusz Łukasik, radny gminy Tuchów, który zagłosował za przyjęciem uchwały, nie ma jednak wątpliwości, że dziś zrobiłby to samo.Podejmując uchwałę, nie chcieliśmy nic narzucać. Uchwała miała na celu jedynie ochronę naszych dzieci i powstrzymanie seksedukatorów przed wejściem do naszych szkół. Jesteśmy radnymi, ale jesteśmy również rodzicami. W naszym odczuciu obecny system edukacji jest sprawny. Dzieci uczęszczają na przedmiot przygotowania do życia w rodzinie i to powinno im wystarczyć. Jestem zaskoczony decyzją francuskich radnych. Wiele razy przyjeżdżali do naszej gminy, poznawali naszą kulturę, obyczaje i doskonale wiedzieli, że jesteśmy mocno związani z tradycją chrześcijańską. Mamy własne wartości i na pewno nie zgadzamy się na narzucane siłą z zachodu pewne zachowania i normy.

Burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek mówi, że pomimo tego, iż sama nie popiera uchwały, to jednak w żadnym stopniu nie uderza ona w stronę francuską i dziwi ją takie zachowanie tamtejszych radnych. – Nigdy nie byłam inicjatorem takich uchwał i nigdy nie będę. Jakiekolwiek dzielenie ludzi jest nieuprawnione. Uważam, że w naszej gminie podejmowanie uchwały było błędem, bo samorządy nie są miejscem do uprawiania polityki. Mimo wszystko nie mam wątpliwości, że z racji 25-letniego partnerstwa obu gmin, sprawa powinna zostać inaczej wyjaśniona. Zanim wywoła się burzę medialną, powinniśmy spróbować rozwiązać problem we własnym gronie – twierdzi burmistrz Tuchowa, która nie ma wątpliwości, że na zerwaniu stosunków najbardziej ucierpi… francuska strona. W przeciwieństwie do Saint-Jean-de-Braye, gdzie za kontakty z Tuchowem odpowiada stowarzyszenie, po stronie polskiej odpowiada sam Urząd Miasta Tuchowa. Co ciekawe, o ile goście z Francji odwiedzali podtarnowskie miasteczko stosunkowo często (ostatnio w ubiegłoroczne wakacje), to ostatnia wizyta mieszkańców Tuchowa w Saint-Jean-de-Braye miała miejsce blisko 2 lata temu. – Nasza gmina opiekowała się gośćmi z Francji. Organizowaliśmy dla nich spotkania, wyjazdy, nocleg, opłacaliśmy transport. W ostatnich latach nie było jednak bliskiej współpracy pomiędzy oboma samorządami. Nawet ostatnia wymiana uczniów miała miejsce kilka lat temu, a ostatni nasz wyjazd do tamtejszego miasteczka odbył się 2 lata temu. Uważam, że decyzja francuskich radnych jest jedynie… zagrywką polityczną. Decyzja o zerwaniu współpracy zapadła na ostatniej sesji obecnej rady gminy. Wkrótce odbędą się tam wybory samorządowe, więc myślę, że temat poruszono, aby powalczyć o głosy wyborców – mówi Magdalena Marszałek i dodaje, że najbardziej na całej aferze ucierpią zwykli mieszkańcy Tuchowa. – Przez jakiś czas będziemy nazywani homofobami i wytykani palcami, a przecież nie każdy mieszkaniec zgadzał się na uchwalenie takiej rezolucji. Radni zdecydują wkrótce co dalej, ale na dalszą współpracę z francuską gminą z mojej strony nie ma zgody. Swoją decyzją francuscy radni obrazili całą naszą lokalną społeczność. Nie mamy zamiaru szukać też kolejnego miasta partnerskiego, ponieważ nie widzę takiej konieczności…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *