Z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową na temat stanu czytelnictwa w Polsce wynika, że na wsi tylko 30 proc. osób przeczytało przynajmniej jedną książkę w ciągu całego roku. Statystyka nie powala na kolana, jednak według bibliotekarek pracujących w bibliotekach w naszym powiecie, na brak czytelników nie ma co narzekać, zwłaszcza że coraz częściej wiejska biblioteka, to nie tylko wypożyczanie książek, ale i miejsce spotkań lokalnej społeczności.

Biblioteka Publiczna w Tuchowie.

Książka, wycieczki, język angielski

Czasy, kiedy w wiejskich bibliotekach jedynie wypożyczało się książki, już dawno odeszły w niepamięć. Teraz są to przeważnie obiekty, które każdego dnia tętnią życiem i to nie tylko za sprawą czytelników, którzy walczą między sobą o nową książkę, która pojawiła się na półce, ale przede wszystkim dzięki rozszerzonej ofercie pozwalającej bibliotekom stać się jednym z najważniejszych miejsc spotkań dla mieszkańców.

– W naszej bibliotece czytelnik nie tylko wypożyczy książkę, ale również może wypożyczyć kilkadziesiąt płyt DVD, audiobooków, kaset VHS, skorzystać z drukarki, ksera, bindownicy, a także komputera z dostępem do internetu. Czasy, kiedy biblioteka kojarzyła się wyłącznie z książkami, już dawno odeszły w niepamięć – mówi Lucyna Lasko, bibliotekarka z Gminnego Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie. – Trudno powiedzieć, czy badanie przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową w rzeczywistości oddaje zainteresowanie książkami przez mieszkańców wsi. W naszym przypadku kompletnie nie zauważyliśmy, aby czytelników było mniej. Jestem nawet w stanie zaryzykować, że jest ich coraz więcej. Obecnie do naszej biblioteki mamy zapisanych około 3 tys. osób. To naprawdę sporo. Są wśród nich nawet 90-letni czytelnicy, którzy z biblioteką związani są od wielu lat i nadal wypożyczają książki. Najciekawsze jest to, że sporą grupę czytelników mamy z Tarnowa. Wynika to z tego, że kiedy pojawiają się nowości wydawnicze, w bibliotekach w Tarnowie trzeba czekać w kilkuosobowych kolejkach, aby móc wypożyczyć konkretny tytuł. U nas albo dostaje się go od ręki, albo czas oczekiwania jest zdecydowanie krótszy.

Gminne Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie, podobnie jak większość bibliotek w naszym regionie należy do ogólnopolskiego Programu Rozwoju Bibliotek. Program zapewnia m.in. dostawy sprzętu komputerowego, szkolenia dla bibliotekarzy, czy pomoc w zorganizowaniu bezpłatnego internetu dla placówek. W całym kraju z programu skorzystało już ponad 3,8 tys. bibliotek.

– Na pewno program pozytywnie wpływa na rozwój naszej placówki. Z jego pomocą wyszliśmy naprzeciw różnym potrzebom mieszkańców i rozszerzyliśmy swoją ofertę o ciekawe zajęcia, warsztaty, spotkania, w których ważną rolę odgrywają nowoczesne technologie. Co jakiś czas organizujemy wycieczki dla naszych czytelników. Oprócz tego raz w tygodniu w naszej bibliotece organizowane są zajęcia z języka angielskiego dla dzieci i dorosłych. Nie brakuje również spotkań autorskich. Trzeba jasno stwierdzić, że wiejskie biblioteki stały się miejscem spotkań, niezbędnym w budowaniu relacji społecznych – dodaje Lucyna Lasko.

Biblioteka, czy… konfesjonał?

Romana Nosek, dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Zakliczynie mówi, że miejskie biblioteki nigdy nie dorównają wiejskim pod względem panującej w nich atmosfery. – W naszych zbiorach mamy blisko 28 tys. książek. Każdego roku otrzymujemy około 20 tys. zł na zakup nowości wydawniczych. Gusta czytelników na przestrzeni ostatnich kilku lat mocno się zmieniły. Dawniej wypożyczano u nas mnóstwo harlekinów. Teraz wielką popularnością cieszą się biografie, powieści, czy publikacje historyczne. Bardzo wielu czytelników, którzy pojawiają się w naszej bibliotece, nie do końca wie, co chce wypożyczyć. Wtedy do pomocy ruszają nasi bibliotekarze. Właśnie to różni nas najbardziej od bibliotek w wielkich miastach. W przypadku miejskich bibliotek czytelnik najczęściej otrzymuje katalog książek i jest pozostawiony sam sobie. My dla każdego mamy czas i każdemu z osobna staramy się coś doradzić. Społeczność czytelnicza w takich bibliotekach nie jest zbyt duża, więc wiemy, co lubią czytać poszczególne osoby. Co ciekawe wiele rozmów na temat książek zmienia się w rozmowy na temat życia. Można nawet zaryzykować, że w niektórych przypadkach biblioteka pełni funkcję konfesjonału. Ludzie opowiadają nam o swoich problemach rodzinnych, chorobie, kłopotach w pracy. Staramy się ich wysłuchać i doradzić, wcielając się w pewnym sensie w psychologów.

W podobnym tonie wypowiada się Wiesława Moskal, która opiekuje się niewielką biblioteką w Jadownikach Mokrych. Jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy w bibliotece założono internet, a nie był on tak popularny wśród mieszkańców, jak obecnie, osób odwiedzających tamtejszą palcówkę było mnóstwo. Niektórzy potrafili nawet kilka godzin stać w kolejce, by przez chwilę poserfować w sieci. Oczekując na dostęp do komputera, brali do rąk książki i czytali. – Teraz osób odwiedzających naszą skromną bibliotekę jest mniej, ale za to mamy mnóstwo stałych bywalców. Przyciąga ich do nas panująca tutaj atmosfera. Mamy osoby, które potrafią zjawiać się u nas praktycznie codziennie. Oczywiście nie każdego dnia wypożyczają książkę, ale np. spotykają się tutaj ze znajomymi, przeglądają dostępne u nas gazety, czy też wspólnie oglądają telewizję, ponieważ mają u nas taką możliwość. Nie da się ukryć, że większość czytelników naszej placówki stanowią osoby starsze, a przede wszystkim kobiety. Panowie zamiast książki swój wolny czas przeznaczają na inne atrakcje.

Dobrym sposobem na przyciągnięcie nowych czytelników, są spotkania autorskie. Niestety nie wszystkie biblioteki stać na tego typu atrakcję. Koszty bywają czasami naprawdę spore, więc pieniądze przeznaczane są na nowe książki, a nie honorarium autora. – W ciągu roku potrafimy zorganizować 2-3 spotkania czytelników z autorami książek. Na więcej po prostu nas nie stać. Za godzinne spotkanie z czytelnikami autorzy życzą sobie od 450 do nawet 1000 zł. Niektóre z takich spotkań organizujemy dla uczniów w szkołach. Niestety przedstawiciele poszczególnych placówek oświaty w naszej gminie nie chcą współfinansować takiego przedsięwzięcia, więc wszystko musimy pokrywać z budżetu biblioteki – ubolewa Romana Nosek z Gminnej Biblioteki Publicznej w Zakliczynie.

O książkach decyduje czytelnik

Na większą ilość spotkań autorskich mogą pozwolić sobie w Tuchowie. Tamtejszą Bibliotekę Publiczną jakiś czas temu okrzyknięto najlepszą biblioteką w Małopolsce i czwartą wśród bibliotek z gmin miejsko-wiejskich z całego kraju! Obecnie w placówce do dyspozycji czytelników jest ponad 50 tys. książek. Tak duża liczba wynika m.in. z dotacji, na jakie biblioteka może liczyć z tuchowskiego magistratu, a także pieniędzy z ministerstwa. – Każdego roku gmina przekazuje na około 45 tys. zł. To naprawdę okazała suma, za którą można kupić wiele wartościowych tytułów. Dodatkowo w tym roku z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa „Zakup nowości wydawniczych do bibliotek publicznych” mamy do wydania aż 41 160 zł. Dla porównana w roku ubiegłym pozyskaliśmy 19 080 zł – mówi dyrektora Biblioteki Publicznej w Tuchowie, Bożena Wrona. – O książkach, jakie pojawią się na naszych półkach, przede wszystkim decydują czytelnicy. Na naszym koncie na Facebooku zawsze pytamy ich o to, na jakie książki powinniśmy przeznaczyć pieniądze. Obecnie bardzo dużą popularnością cieszą się polscy autorzy, m.in. Remigiusz Mróz, Karolina Wilczyńska, czy Katarzyna Bonda. Duże dofinansowania pozwalają nam również na organizację większej ilości spotkań autorskich. Z naszymi czytelnikami spotykali się już tacy autorzy jak: Krzysztof Koziołek, Barbara Kosmowska, Beata Ostrowicka, czy Robert Makłowicz. W ramach prowadzonego przez nas „Dyskusyjnego Klubu Książki” organizujemy również warsztaty i wycieczki. Niedawno swoje motywacyjne warsztaty prowadził u nas Michał Zawadka, założyciel wydawnictwa „Mind&Dream”, specjalizującego się w książkach z zakresu rozwoju osobistego.

Tuchowska biblioteka może pochwalić się stanowiskami komputerowymi z dostępem do internetu, tabletami, a nawet konsolami Xbox. Dodatkowo w swojej ofercie posiada dostęp do bazy e-booków, kursy e-learingowe, a nawet książki dla niewidomych wraz z urządzeniem do ich odsłuchu oraz audiobooki. – To wszystko sprawia, że odwiedzają nas dosłownie wszyscy, bez względu na płeć, wiek, czy stan zdrowia. Oczywiście biblioteki w dalszym ciągu są miejscem, gdzie przede wszystkim wypożyczymy interesującą nas książkę, ale coraz częściej takie placówki zapewniają również rozrywkę oraz naukę. Świat idzie do przodu, więc i biblioteki nie mogą stać w miejscu – nie ma wątpliwości Bożena Wrona.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *