Walcząc z nałogiem

Tarnowska Fundacja „Może Być Lepiej” od ponad 6 lat wspiera byłych alkoholików. Dzięki pomocy jednego z lokalnych przedsiębiorców, który wynajmuje lokale mieszkalne dla mężczyzn walczących z uzależnieniem oraz zapewnia im pracę, mogą oni z czasem stanąć na nogi i rozpocząć zupełnie nowe życie.

Przez sześć lat istnienia fundacji, przewinęło się przez nią ponad 60 mężczyzn nie tylko z Tarnowa, ale również z Brzeska, Krakowa, Nowego Sącza, czy Rzeszowa.

Fundacja „Może Być Lepiej” rozpoczęła swoją działalność w 2013 roku. To wówczas jeden z tarnowskich prywatnych inwestorów, który woli pozostać anonimowy, zdecydował się pomóc mężczyznom, którzy chcą pokonać nałóg alkoholowy. W tym celu wynajmuje im trzy mieszkania na ul. Krakowskiej, a także zapewnia pracę, dzięki czemu byli alkoholicy zapominają o swojej przeszłości i rozpoczynają nowe życie w zupełnie innych warunkach.

– Człowiek, który uzależnił się od alkoholu, czy narkotyków, ma szansę zmierzyć się i wygrać ze swoją chorobą. Konieczna jest jednak terapia i potrzebny jest kontakt z różnego rodzaju grupami wsparcia. Niewątpliwie ważne jest to, w jakiej rzeczywistości osoba uzależniona funkcjonuje po powrocie z terapii, szczególnie w pierwszym okresie. Przebywając w jednym mieszkaniu z osobami o podobnej przeszłości, które również chcą zwalczyć uzależnienie, stanowi to dla nich duże wsparcie, które zwiększa ich szansę na poradzenie sobie ze swoim problemem – mówi Franciszek Florek, przedstawiciel fundacji. – Przez sześć lat istnienia fundacji, przewinęło się przez nią ponad 60 mężczyzn nie tylko z Tarnowa, ale również z Brzeska, Krakowa, Nowego Sącza, czy Rzeszowa. Są to przede wszystkim ludzie walczący z uzależnieniem od alkoholu. Udało nam się pomóc około 60-70 proc. z nich. Osoby, które kończą terapię, nie powinny wracać do miejsc, w których pije się alkohol. Jeżeli tak się stanie, niemal przesądzone jest, że ponownie będą zaglądać do kieliszka.

W przygotowanym przez fundację hostelu do dyspozycji mężczyzn są trzy mieszkania. W każdym z nich może przebywać po sześć osób. Pokoje są dwuosobowe. Byli alkoholicy, którzy chcą zerwać z nałogiem, w ciągu dnia pracują w jednej z tarnowskich firm, natomiast po pracy mają ponad godzinne spotkania z terapeutami lub dojeżdżają na zajęcia do szpitala. Cały czas samodzielnie przygotowują sobie posiłki, robią zakupy, pranie, czy sprzątają, a co najważniejsze pilnują siebie nawzajem i są dla siebie wsparciem w walce z uzależnieniem. Gdyby ktoś zachowywał się dziwnie i istniałoby zagrożenie, że ponownie zaczął pić, informują o tym terapeutów, zdając sobie sprawę, że tylko w środowisku pozbawionym alkoholu, mogą wyjść na prostą.

Regulamin fundacji zakłada, że w hostelu można przebywać maksymalnie dwa lata. Po tym okresie mężczyźni pozostają pracownikami firmy, jednak muszą znaleźć sobie nowe mieszkanie i próbować żyć na własny rachunek. Wśród podopiecznych fundacji nie brakuje 30-latków, ale również ponad 60-letnich mężczyzn. Są wśród nich pracownicy fizyczni, ale także wykładowcy na uczelniach. Obecnie w hostelu przebywa 13 osób.

– W tym roku nasz hostel opuściło czterech mężczyzn. Wierzymy w to, że sobie poradzą. Pamiętam jednego z podopiecznych, który przyszedł do nas po namowach ze strony umierającej babci. Zawziął się w sobie i postanowił, że już nigdy nie sięgnie po alkohol. Dodatkowo postanowił oszczędzać niemal każdy zarobiony grosz. Po opuszczeniu naszego hostelu stać go było na wynajem mieszkania. Dziś jest zupełnie innym człowiekiem, z mroczną przeszłością pozostawioną daleko za plecami. Mamy mnóstwo przykładów osób, które wychodząc od nas, zakładają rodziny i są szczęśliwymi ludźmi. Oczywiście są też takie przypadki, że ktoś wraca do nałogu, a nawet potrafi zapić się na śmierć. Cieszy jednak to, że takich mężczyzn jest naprawdę niewielu – mówi Franciszek Florek.

Jedną z osób, której udało się wyjść na prostą, jest 39-letni Miłosz, który przez ponad rok przebywał w hostelu. – Najtrudniejsze jest wykonanie pierwszego kroku i podjęcie decyzji o wstąpieniu do fundacji. Miałem duże problemy z alkoholem. Z tego powodu rozpadła się moja rodzina. Fundacja „Może Być Lepiej” wydawała się ostatecznością. Zdecydowałem się na nią i na pewno tego nie żałuję. Przede wszystkim jest to bezpieczne miejsce, które chroni nas od alkoholu. Mamy do swojej dyspozycji terapeutów, z którymi możemy rozmawiać na temat naszych problemów nie tylko podczas spotkań, ale nawet dzwoniąc do nich w późnych godzinach wieczornych. Dodatkowo wraz z innymi lokatorami, którzy walczą z uzależnieniem, nawzajem się wspieramy. To bardzo ważne, kiedy widzisz, że nie tylko sam zmagasz się z problemem, ale wspólnie z innymi podejmujesz tę walkę. Alkoholu nie piję od ponad 2,5 roku. Zerwałem wszystkie kontakty z ludźmi, z którymi „spotykałem się przy piwku”. Dziś mam partnerkę, własne mieszkanie i pracę. Cały czas jestem w kontakcie z przedstawicielami fundacji, którym staram się pomagać, np. jeżdżąc na wycieczki z podopiecznymi. Jeżeli sami przed sobą przyznamy się do uzależnienia i zdamy sobie sprawę, że tylko z czyjąś pomocą jesteśmy w stanie poradzić sobie z problemem, to jest to pierwszy krok do sukcesu. Fundacja z całą pewnością pomaga wykonać ten pierwszy, ale również i kolejne kroki.

Przedstawiciele tarnowskiej fundacji cały czas zastanawiają się, w jaki jeszcze sposób zorganizować mężczyznom czas, aby ci swoje głowy mogli zająć innymi myślami niż tymi związanymi z alkoholem. Jednym z pomysłów jest… pomoc osobom starszym. – Mężczyźni przebywający w naszym hostelu potrafią zadbać o siebie, co udowadniają każdego dnia. Chcielibyśmy jednak, aby mieli możliwość pokazania, że potrafią zadbać też o inną osobę. Opiekę nad osobami starszymi traktowalibyśmy nie tylko jako formę terapii, ale również jako okazję do zarobienia dodatkowych pieniędzy przez naszych podopiecznych, którym są one niezbędne, aby po wyjściu z hostelu mogli rozpocząć nowe życie. Co chwilę słyszymy o osobach starszych w naszym mieście, które pozostawione są same sobie. Zapomina o nich najbliższa rodzina, a także nie mają szans na pomoc ze strony Domów Pomocy Społecznej. Nasi podopieczni mogliby pomagać osobom starszym przy zakupach, przygotowaniu posiłków, spacerach z psem, sprzątaniu i wielu innych czynnościach życia codziennego. Wśród naszych podopiecznych mamy osoby z wykształceniem pedagogicznym, ale również kucharzy, którzy bez problemu poradziliby sobie w roli opiekunów. Najważniejsze to osobom walczącym z nałogiem znaleźć sens życia, a opieka nad drugim człowiekiem na pewno wpłynęłaby na nich pozytywnie. Widząc, że są potrzebni, tylko wtedy rzeczywiście mogą stanąć na nogi – kończy Franciszek Florek.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *