Więzienie za cofnięcie licznika?

W ostatnich dniach Senat przyjął nowelizację przepisów, które mają ukrócić proceder cofania liczników w używanych samochodach. Za ingerowanie w licznik grozić będzie kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Nowe przepisy mają wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Ze zmiany prawa cieszą się tarnowianie, którzy niejednokrotnie byli w ten sposób oszukiwani.

Tylko w 2017 roku zarejestrowano w Polsce 868 tysięcy aut sprowadzonych z zagranicy. Ponad połowa z nich to pojazdy więcej niż 10-letnie, a w takich właśnie najczęściej dochodzi do ingerencji w licznikach

Nowelizacja, przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości, zakłada m.in. wprowadzenie zakazu wymiany drogomierza w pojazdach. Jedynym wyjątkiem od tej reguły ma być uszkodzenie lub konieczność wymiany części pojazdu nierozerwalnie złączonej z licznikiem. Jednocześnie nowelizacja ma za zadanie zlikwidować proceder polegający na oferowaniu usług zaniżania wskazań drogomierza w pojeździe mechanicznym, który to proceder obecnie jest bezkarny, a w większości przypadków poprzedza zabiegi osób, chcących w oszukańczy sposób sprzedać pojazd. Nowe przepisy zakładają, że za zmianę wskazań stanu licznika, ingerencję w prawidłowość pomiaru, dokonanie wymiany licznika przebiegu całkowitego pojazdu wbrew przepisom ustawy będzie groziło od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Za oszustwo ma odpowiadać zarówno ten, kto je zleca, jak i wykonawca, np. mechanik w warsztacie. Dodatkowo zgodnie z nowelizacją przepisów, właścicielowi samochodu, który nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów wymiany licznika na nowy, ma grozić grzywna do 3 tysięcy złotych.

Jak pokazują szacunkowe dane przygotowane przez Związek Dealerów Samochodów, 65 do 85 proc. samochodów używanych sprowadzonych do Polski z zachodu Europy ma fałszowane wskazanie licznika. Polska jest jednym z nielicznych krajów UE, w którym działanie takie nie jest przestępstwem w kodeksie karnym. – To świetna informacja dla kierowców, że nowe przepisy wejdą w życie – nie ma wątpliwości Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów. – Niestety obecnie większość z nas, chociaż wie, że jest oszukiwana, to… chce być oszukiwana. Cieszymy się, że możemy pochwalić się nowym 10-letnim samochodem, który ma przejechane 100 tys. km, tyle tylko, że takie liczby nie są możliwe i najprawdopodobniej nasz nowy-stary samochód ma już 300 tys. km na swoim koncie. Z 65-80 proc. samochodów sprowadzonych do Polski, które mają przekręcone liczniki, średnio cofa się je o około 150 tys. km. Na takim fałszerstwie sprzedający jest w stanie zarobić dodatkowe 1200 euro! Zmiany w prawie popierały wszystkie organizacje reprezentujące konsumentów i przedsiębiorców. To, że w końcu zostaną wprowadzone w życie, to naprawdę wielka sprawa.

Ze zmian w przepisach cieszą się tarnowscy kierowcy, którzy nie ukrywają, że być może w końcu będą mogli kupować samochody z większą świadomością, niż dotychczas. – Jadąc na giełdę samochodową, zawsze pojawia się obawa, czy nie trafimy na samochód, który co chwila będzie lądował u mechanika na warsztacie. Po zmianie przepisów przynajmniej liczniki powinny być w nienaruszonym stanie – mówi pan Robert, który w ciągu ostatnich 4 lat, aż trzykrotnie zmieniał samochód. – Jestem niemal pewny, że dwa z nich miały cofnięte liczniki. Były to samochody sprowadzone z Niemiec. Wiem, że podobne podejrzenia mieli również moi koledzy, którzy samochody sprowadzali z Holandii. To nagminny proceder i wierzę, że po zmianie przepisów niewiele osób będzie ryzykowało potencjalną pięcioletnią odsiadką.

Janusz Wieczorek, właściciel tarnowskiej firmy Auto-Serwis zajmującej się mechaniką pojazdową mówi, że na tarnowskim podwórku problem cofania liczników jest duży. – Kilkuletnie BMW oraz inne marki samochodów zapisują wiele danych w licznych sterownikach swojego wyposażenia. Drogomierz w samochodzie to tylko jeden z wielu liczników, które znajdują się w autach. Oczywiście wszystkie te ślady da się wyczyścić, jednak wymaga to wiedzy, a także jest drogie, dlatego oszuści często wybierają najtańszą opcję i cofają jedynie jeden licznik. Mieliśmy u siebie przypadek, kiedy samochód miał na drogomierzu 200 tys. przejechanych kilometrów, a na innych licznikach zamontowanych w wyposażeniu pojazdu przejechanych kilometrów było 400 tys. Jeżeli chcemy kupić 10-letni samochód, który ma przejechane 150 tys. km, od razu powinna zapalić się nam czerwona lampka ostrzegawcza. Aby przejechać rocznie 15 tys. km samochodem przez 10 lat, praktycznie musielibyśmy nie wyjeżdżać nim na drogę. Nie warto wierzyć również książkom serwisowym, jeśli nie ma w nich faktur za naprawy lub innych dokumentów potwierdzających przebieg. Oryginalne druki książek serwisowych do samochodów różnych marek z poszczególnych lat można kupić za kilkadziesiąt złotych w sklepach internetowych.

Tylko w 2017 roku zarejestrowano w Polsce 868 tysięcy aut sprowadzonych z zagranicy. Ponad połowa z nich to pojazdy więcej niż 10-letnie, a w takich właśnie najczęściej dochodzi do ingerencji w licznikach. Według danych resortu cyfryzacji liczba samochodów z tzw. przekręconym drogomierzem wynosi ok. 240 tys., czyli ponad 1,2 proc. wszystkich aut w Polsce.

Warto podkreślić, że nowe przepisy nakładają też dodatkowe obowiązki na podmioty uprawnione do kontroli wskazań stanu licznika. Uprawniony diagnosta będzie zobowiązany do sprawdzania wymienionych liczników, przekazywania wskazania nowo zamontowanego licznika do centralnej ewidencji pojazdów i pobierania opłat. Oprócz tego diagnosta będzie też miał prawo zatrzymania dowodu rejestracyjnego, gdy licznik nie odmierza przebiegu w jednostkach miary właściwych dla rodzaju pojazdu, właściciel pojazdu nie złożył pisemnego oświadczenia o dacie wymiany licznika lub odczyt wskazania licznika wraz z jednostką miary nie jest możliwy. Stan licznika sprawdzać miałyby również podczas każdej kontroli uprawnione służby: policja, straż graniczna, inspekcja transportu drogowego, żandarmeria wojskowa lub służba celna. Przebieg wpisywany byłby do systemu CEPiK. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *