Czy włodarze gmin będą zachęcać do szczepień?

Już 1 lipca wystartuje Loteria Narodowego Programu Szczepień uruchomiona przy współpracy rządu z Totalizatorem Sportowym oraz spółkami Skarbu Państwa. Każdy zaszczepiony na COVID-19 może wygrać atrakcyjne nagrody pieniężne i rzeczowe. Pieniądze otrzymają również samorządy z najwyższym wskaźnikiem zaszczepionych mieszkańców. Czy włodarze gmin w naszym powiecie będą zachęcać do szczepień, czy też będą obawiali się, aby nie podpaść w ten sposób swoim przyszłym potencjalnym wyborcom?

Fot. Canva

Kasa dla gmin za szczepienia
Rząd będzie zachęcał nagrodami pieniężnymi i rzeczowymi do szczepień na COVID-19. Każdy, kto się zaszczepi lub już się zaszczepił, będzie mógł wziąć udział w loterii, a w niej do wygrania będą samochody, hulajnogi elektryczne i vouchery na paliwo, czy milion złotych. Loteria Narodowego Programu Szczepień wystartuje 1 lipca. W loterii dla zaszczepionych mogą wziąć udział wszystkie osoby, które skorzystały z rejestracji na szczepienia i co istotne, do udziału uprawnia już przyjęcie pierwszej dawki preparatu. Co więcej, w rywalizacji o nagrody będą mogły wziąć udział także osoby, które zaszczepiły się już kilka miesięcy temu.

Oprócz nagród indywidualnych polski rząd przewidział również nagrody dla gmin. Samorządy otrzymają wsparcie w wykonywaniu i promocji szczepień. Każdy samorząd, każda gmina, w zależności od wielkości, otrzyma na działania organizacyjne i promocyjne 10-40 tys. złotych w ramach ryczałtu. Ponadto, dla pierwszych 500 gmin, które osiągną wskaźnik zaszczepienia co najmniej 75 proc. mieszkańców, rząd chce przeznaczyć po 100 tys. zł na gminę na dowolny cel. Z kolei gmina, która będzie miała największy odsetek zaszczepienia w danym obszarze w ramach dawnego podziału terytorialnego, czyli branych pd uwagę będzie 49 obszarów, otrzyma po 1 mln zł, również na dowolny cel, natomiast gmina, która będzie miała największy wskaźnik zaszczepienia w skali całego kraju, otrzyma dodatkowo 2 mln zł.

Pomysł z zaangażowaniem poszczególnych samorządów do namawiania swoich mieszkańców do udziału w szczepieniach przypomina ten z ubiegłego roku, kiedy to rząd nagradzał wozem strażackim gminy z najwyższymi frekwencjami wyborczymi podczas wyborów prezydenckich. Wówczas nie wszystkim taka forma nawoływania do pójścia na wybory przypadła do gustu. Z namawianiem do szczepień może być podobnie, ponieważ nie brakuje opinii wśród mieszkańców poszczególnych gmin, iż takim zachowaniem burmistrzowie i wójtowie mogą sobie… jedynie zaszkodzić.

– Obecnie nasz kraj jest podzielony na pół, jeżeli chodzi o zwolenników i przeciwników szczepień. Coraz mniej osób chce się szczepić, więc rząd szuka różnych pomysłów i rozwiązań, aby zachęcić do tego większą liczbę Polaków. Nie wiem, czy wykorzystanie do tego samorządowców jest dobrym posunięciem. Biorąc pod uwagę fakt, że wśród przeciwników szczepień mogą znajdować się ich potencjalni wyborcy, zachęcanie takich ludzi do przyjęcia szczepionki na COVID-19 może wpłynąć na to, iż dany burmistrz lub wójt nie będą mogli liczyć już na głos takiej osoby w kolejnych wyborach. Temat szczepień na COVID-19 jest bardzo drażliwy. Można na nim wiele zyskać, ale i wiele stracić. Wydaje mi się, że powinna to być sprawa indywidualna każdego z nas, zwłaszcza że te szczepienia nie są obowiązkowe – mówi nam jedna z mieszkanek gminy w powiecie tarnowskim.

Będą promować, ze względu na powrót do normalności
Postanowiliśmy zapytać poszczególnych włodarzy gmin w naszym powiecie, jak oni podchodzą do sprawy związanej z promowaniem szczepień wśród mieszkańców, a także walki o pieniądze, które proponuje za to polski rząd. Okazuje się, że zdania na ten temat są mocno podzielone.

– Myślę, że kwestia ograniczenia wpływu COVID-19 na nasze życie społeczne i gospodarcze wymaga odpowiedzialności, czyli zaszczepienia się, dlatego samorząd naszej gminy zamierza współpracować z polskim rządem i propagować ideę szczepień. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest wiele głosów krytycznych wobec tej sytuacji, jednak obecnie nie ma innego sposobu, aby uzyskać odporność zbiorową. Zależy nam przede wszystkim na tym, aby wszystko powoli wracało do normalności. Ewentualne wygranie pieniędzy na pewno jest jakimś czynnikiem, który wpływa na to, że szczepienia będziemy promować na większą skalę. O każde zewnętrzne dotacje walczymy z równą determinacją i są dla nas tak samo ważne. O tym, czy jednak uda się nam zgarnąć tę pulę, zadecydują mieszkańcy, którzy albo zaszczepią się w odpowiednim procencie, albo tego nie zrobią – mówi burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak.

Paweł Augustyn, burmistrz Ryglice mówi z kolei, że sam się zaszczepił, więc tym bardziej będzie nakłaniał do tego mieszkańców swojej gminy. Taką decyzję tłumaczy tym, że pochlebnie na temat szczepień wypowiadają się medycy z wieloletnim doświadczeniem. Same szczepienia traktuje jako pozytywny wpływ na nasze zdrowie i bezpieczeństwo w poruszaniu się w obecnym świecie. Z kolei Tadeusz Bąk, burmistrz Wojnicza twierdzi, że każdy nas powinien być na tyle rozsądny, aby po szczepionkę na COVID-19 sięgnąć, ponieważ tylko to sprawi, że uratujemy życie swoje, jak i swoich bliskich. Burmistrz Wojnicza nie ukrywa również, że będzie zachęcał do szczepień bez względu na to, czy gmina będzie miała z tego jakieś korzyści majątkowe, czy też nie. Co więcej, zadeklarował nawet, że zwróci się do… księży sprawujących posługę w kościołach na terenie gminy, aby z ambony zachęcali ludzi do szczepienia.

– Prawdą jest, że przez zbyt nachalne promowanie szczepień można stracić wyborców, jednak w moim przypadku sam jestem zaszczepiony, więc będę namawiał także innych, aby się zaszczepili – mówi burmistrz Radłowa, Zbigniew Mączka i dodaje – W najbliższym czasie mamy zamiar robić różnego rodzaju akcje promocyjne. W moim odczuciu są grupy społeczne, które powinny się zaszczepić. Są to np. nauczyciele, którzy codziennie mają kontakt z dziećmi. W sytuacji, gdyby któryś z pedagogów zachorował i zaraził uczniów, to ci przyniosą chorobę do swoich domów i COVID-19 ponownie błyskawicznie będzie się rozprzestrzeniał. Będziemy zachęcać do szczepień, ale na pewno nikogo nie będziemy do tego zmuszać, ponieważ są one dobrowolne. Czekam jeszcze na oficjalne informacje odnośnie tego, w jaki sposób będzie naliczany procent zaszczepionych mieszkańców w danej gminie – czy będzie to procent z osób zamieszkujących, czy też zameldowanych? W naszym przypadku różnica w zameldowaniach, a zamieszkaniach wynosi blisko 30 proc.

Ta kwestia interesuje także Tomasza Banka, wójta gminy Wietrzychowice. – Rząd podjął decyzję, aby włączyć w akcję promowania szczepień samorządy. Zastanawia mnie kwestia, w jaki sposób dowie się, jaki jest procent zaszczepienia mieszkańców w poszczególnych gminach, skoro to nie samorządy przeprowadzają szczepienia, a robią to ośrodki zdrowia. Nasz mieszkaniec może zaszczepić się np. we Wrocławiu i co wówczas? Taka osoba będzie liczona jako nasz mieszkaniec, czy jako osoba, która zaszczepiła się we Wrocławiu, ponieważ tam została w jakiś sposób przekonana do szczepienia? Co do samej akcji, to myślę, że włodarz gminy sam nie jest w stanie nikogo zmusić czy zachęcić do szczepienia. Oczywiście jest to jakiś pomysł, ale nie sądzę, aby miał on jakieś duże przełożenie na zmianę decyzji wśród mieszkańców.

Ludzie sami podejmą decyzję…
Dla wójta Wierzchosławic, Andrzeja Mroza walka o wozy strażackie podczas wyborów prezydenckich była niezrozumiała, dlatego do kwestii promowania szczepień również podchodzi z ostrożnością. – Idea z rozdawaniem wozów strażackich za najwyższą frekwencję wyborczą była nieporozumieniem. Wozy strażackie przekazuje się tam, gdzie jest to uzasadnione. Nie powinno się tego łączyć z frekwencją wyborczą. Sam jestem zwolennikiem szczepień, więc sięganie po rządowe pieniądze z tego tytułu to dla mnie sprawa drugoplanowa. Uważam, że należy się szczepić i prowadzić szeroką profilaktykę na ten temat, czy to poprzez stronę internetową gminy, czy też wykorzystanie innych źródeł. Akcję będziemy wspierać, ale nie za wszelką cenę…

Według Bogdana Stasza, wójta gminy Gromnik, nawet kwota 1 mln zł, która trafiłaby do najlepszej pod względem szczepień gminy, nie zmobilizuje mieszkańców. – Tak kwota może zmobilizować do działania włodarzy gmin, ale na pewno nie mieszkańców. Nawet gdyby wójt, czy burmistrz prosił społeczeństwo na kolanach, aby się zaszczepiło, to i tak niezdecydowanych nie przekona. Osobę nieprzekonaną do szczepień nie da się przekonać. To tak samo, jak z poglądami politycznymi – też trudno przekonać kogoś do zmiany poglądów. Wydaje mi się, że nawet promowanie tej akcji w mediach społecznościowych niewiele da. Na Facebooku zdecydowanie największą grupę stanowi młodzież, a jak wiemy, młodzież nie za bardzo chce się szczepić. Młodzi podchodzą do życia z dystansem, Sądzą, że są na początku swojej życiowej drogi, są zdrowi, więc nic im nie grozi. Tę grupę przekonać będzie najtrudniej…

Burmistrz Tuchowa, Magdalena Marszałek twierdzi natomiast, że sprawa szczepień, to indywidualna sprawa każdego człowieka. – Na ten moment nie planuję zwiększonych akcji promocyjnych szczepień byle tylko uzyskać rządowe pieniądze. Jako gmina udostępniliśmy punkt masowego szczepienia, więc ten, kto chce może z niego skorzystać. To indywidualna sprawa każdego mieszkańca. Sama oczywiście chciałabym, aby ludzie się szczepili, ponieważ wszyscy dążymy do tego, aby pandemia się nie rozprzestrzeniała, ale nie mam szczególnego ciśnienia na pieniądze, które moglibyśmy w ramach tej akcji uzyskać. Wozy strażackie za wysoką frekwencję wyborczą też były złym pomysłem. Można to porównać do rozdawania cukierków w konkursie. Nie tak powinno to wyglądać… Faktem jest też to, że w ten sposób można stracić część swoich potencjalnych wyborców. Nie jestem specjalistką od szczepień, aby komuś doradzać, czy dana osoba powinna się szczepić, czy też nie. Od tego są eksperci. Sama podjęłam decyzję o zaszczepieniu się, ale jeżeli ktoś się waha i ma wątpliwości, to powinien przede wszystkim rozmawiać na ten temat ze specjalistami – mówi burmistrz Tuchowa i dodaje – Myślę, że promocja szczepień będzie odbywać się w ramach politycznego klucza. Wójt i burmistrz związany z partią rządzącą będzie to robił, jednak ci włodarze, którzy przywdziewają inne barwy lub są niezrzeszeni, raczej z tego zrezygnują. Nie znam takich włodarzy gmin, którzy za wszelką cenę będą chcieli przymuszać swoich mieszkańców do szczepień…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.